`

Złoto, srebro i szmaragdy. Wydobywać czy zostawić?

2 min. czytania
17.10.2024 13:38
Obserwuj nas na Google

Hiszpański galeon San José, zatopiony na Karaibach w 1708 r., może być wart nawet 18 mld dolarów. Prawa roszczą sobie podmioty z kilku krajów. Nie ma nawet zgody co do tego, czy wyciągać go na powierzchnię, czy zostawić na dnie morza.

San Jose
fot. Presidencia de Colombia/Ferrari Press/East News

San José: skarb z Karaibów

Złoto, srebro i szmaragdy warte nawet 18 mld dolarów mógł przewozić hiszpański galeon San José, zatopiony na Karaibach w 1708 roku. Na jego pokładzie znajdowały się kosztowności z kilku hiszpańskich kolonii w Ameryce Południowej. W trakcie transportu na dwór hiszpańskiego króla Filipa V, nieopodal Cartageny (dziś terytorium Kolumbii), statek został zatopiony przez Brytyjczyków.

Wrak San José odnaleziono w 2015 roku. Prawa do niego roszczą sobie rdzenne grupy Ameryki Południowej – skąd kosztowności wywieziono, Hiszpania – która zarządzała koloniami, Kolumbia – gdzie statek zatonął oraz amerykańska firma ratownicza Sea Search Armada – która znalazła galeon. Właściciel Sea Search Armada Jack Harbeston twierdzi, że on i grupa 100 amerykańskich inwestorów zainwestowali ponad 12 mln dolarów w wyłączne prawa do poszukiwania wraku, w zamian za 50 procent tego, co znajdą. Sprawa San José obecnie rozpatrywana jest przez Trybunał Arbitrażowy w Hadze.

Spór toczy się nie tylko wokół tego, do kogo należy statek, ale czy w ogóle go wydobywać. „Rząd Kolumbii chce go podnieść i umieścić w muzeum. Natomiast archeolodzy twierdzą, że wrak – i tysiące podobnych rozrzuconych po całym świecie – powinien pozostać tam, gdzie jest. Historycy przypominają, że to cmentarzysko około 600 osób” – pisze BBC News.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET