`

Śmiertelna pułapka. Oto co trzeba zrobić, gdy łamie się pod nami lód

3 min. czytania
11.01.2024 11:22
Obserwuj nas na Google

Zamarznięte jeziora, przez które przepływają rzeki, są śmiertelnym zagrożeniem dla tych, którzy mimo apeli decydują się wchodzić na pokrywę lodową. W niektórych miejscach Polski jeszcze trzyma mróz z początku poprzedniego tygodnia, ale przychodzi odwilż i lodowe spacery stają się coraz bardziej niebezpieczne. O tym, jakich miejsc unikać i co dzieje się z organizmem, gdy wpadamy do wody, rozmawiamy z dyrektorem Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa Sebastianem Kluską.

Śmiertelna pułapka. Oto co trzeba zrobić, gdy łamie się pod nami lód
fot. Stanislaw Bielski/REPORTER, PAP

Maciej Bąk, Radio ZET: W niektórych miejscach są jeszcze minusowe temperatury, ale ocieplenie jest już bardzo widoczne. Zamarznięte tafle jednak wciąż kuszą. I niektórych skuszonych wy, strażacy czy ratownicy, często musicie wyciągać z wody. Co ma pan im do powiedzenia?

Sebastian Kluska, szef SAR: Przede wszystkim, żeby wejść na tą taflę lodową, trzeba upewnić się, czy grubość lodu będzie wystarczająca do tego, żeby udźwignąć człowieka. Łatwo możemy zaobserwować, wchodząc na tą zamarzniętą taflę, czy dochodzi do pęknięć, czy gdzieś po prostu nie wydobywają się elementy wody. Najgorsza sytuacja jest właśnie teraz: za chwilę będzie ocieplenie, lód zacznie się topić i akweny pokryte lodem będą miały na powierzchni pewną warstwę wody, która będzie jako warstwa ciepła oddziaływała i od dołu, i od góry. Wtedy jest bardzo łatwo o wypadek, ponieważ nawet pozostawiony przez wędkarzy czy morsujących turystów przerębel może spowodować to, że wpadniemy do wody.

Co zrobić, kiedy coś takiego się stanie?

W momencie, kiedy znajdziemy się już w wodzie albo czujemy, że pod nami łamie się lód, trzeba pamiętać o tym, żeby wpadając do wody, mieć szeroko rozpostarte ramiona oraz nogi. To powinno spowodować, że nie zanurzymy głowy poniżej tej tafli. Sytuacja, w której głowa zniknie pod taflą lodu, jest najbardziej niebezpieczna, bo może spowodować, że już nie będziemy mogli z tej wody wyjść. Pamiętajmy o szoku spowodowanym dużą ilością zimnej wody: szybsze bicie serca i hiperwentylacja pojawią się na sto procent. Co robimy? Dwa głębokie wdechy, nie panikujemy, próbujemy po prostu złapać się rękoma tej tafli lodowej, która jest przed nami i ruszając nogami – jak do pływania „żabką” – próbujemy wypełznąć na tą taflę lodową. Pamiętajmy o tym, żeby od razu nie wstawać, tylko do brzegu się czołgać, ponieważ ciężar naszego ciała na tej miękkiej tafli lodowej musi być rozłożony.

Mówimy tutaj o sytuacji, która wielu z nas spotka pierwszy raz w życiu. Wspominał pan o tym, że w Skandynawii ludzie się uczą reakcji na takie sytuacje. Zapewne również z racji tego, że w tej części Europy jest jeszcze więcej okazji do korzystania z zamarzniętych akwenów.

Jeżeli mógłbym tutaj zaapelować do dyrektorów szkół czy nauczycieli: korzystajcie z wiedzy strażaków bądź też ratowników SAR czy ratowników WOPR w kwestii ratownictwa lodowego. Zapraszajcie tych ratowników do siebie, organizujcie pokazy, właśnie dlatego, żeby uświadomić dzieci, jakie są niebezpieczeństwa. Żeby w momencie, kiedy znajdziemy się w tej trudnej sytuacji, wiedzieć, jak reagować, jaki jest podstawowy sprzęt. Te służby ratownicze na co dzień są gotowe właśnie do tego, żeby poprzez edukację, prewencję prezentować dzieciom, jak powinny wyglądać prawidłowe postawy, jak powinna wyglądać bezpieczna zabawa na akwenach zalodzonych.

Apele służb nieustannie mówią o tym, żeby kierować się w takich sprawach zdrowym rozsądkiem. W których sytuacjach pańskim zdaniem ten rozsądek wyparowuje?

Ten rozsądek wyparowuje w momencie, gdy wchodzimy na akweny niepewne czy kiedy pozostawiamy dzieci bez nadzoru osób dorosłych, pozwalamy im samodzielnie korzystać z tych uroków zimowego szaleństwa.

Akweny niepewne to…?

Takie, przez których środek albo ich część przechodzi woda płynąca, tak zwane rzeki przechodzące przez jeziora. Pomimo tego, że całe jezioro dookoła to jest lód twardy i pewny, po którym miejscami można by nawet jeździć samochodem, trzeba mieć świadomość, że w momencie kiedy jest woda płynąca, ona po prostu ten lód uszczupla od spodu. I powoduje, że jeśli cały akwen jest zalodzony, to w tym konkretnym miejscu, gdzie przechodzą te cieki, lód będzie słabszy i może się łatwo zarwać.

O jakie jeziora chodzi?

Na przykład jezioro Sarbsko czy jezioro Łebsko. Podaję akurat przykłady z mojej okolicy, bo pochodzę z Łeby, ale generalnie tak jest z większością tych naszych nadmorskich akwenów. Przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, że kiedy dojdzie do jakiejś takiej niebezpiecznej sytuacji, to służby ratunkowe muszą do nas dotrzeć. Jeżeli wyjdziemy na środek jeziora, to pamiętajmy, że te służby ratunkowe też na ten środek jeziora będą się musiały dostać. Dla nas, to co wielokrotnie powtarzam, determinantem jest temperatura i czas. Nie ma to znaczenia, czy mówimy tutaj o wodzie morskiej, czy o wodzie słodkowodnej. Ona jednakowo wychładza organizm i zabija z taką samą prędkością.

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET