Co się stanie, jeśli zabraknie ci pieniędzy w restauracji lub taksówce? Sprawdziliśmy za ciebie

Mateusz Albin
07.02.2018 17:22
Co się stanie, jeśli zabraknie ci pieniędzy w restauracji lub taksówce? Sprawdziliśmy za ciebie
fot. Wikimedia Commons

Gotówki można zapomnieć, karta może się popsuć… a za usługę zapłacić trzeba. Jeżeli niepokoiła was perspektywa, że któregoś dnia będziecie mieć pecha i zostaniecie z rachunkiem, ale bez kasy — wyjaśniamy, jak to działa.

Na ekranie takie sytuacje rozwiązywane są w bardzo prosty sposób. Pasażer na gapę wylatuje za burtę, klient restauracji, którego nie stać na skonsumowany już posiłek, zostaje po godzinach i pomaga pracownikom w szorowaniu tłustych naczyń.

W rzeczywistości nikt jednak nie zmusza niewypłacalnych gości do społecznej pracy w kuchni. Dla wielu restauratorów sam fakt, że klient przyznaje się do braku pieniędzy to ulga, bo to znaczy, że nie uciekł bez płacenia. Jak się dowiadujemy od kelnerki jednego z punktów gastronomicznych przy ul. Żurawiej w Warszawie, takich kulinarnych gapowiczów bywa całkiem sporo, zwłaszcza latem.

Zagłosuj

Czy zdarzyło ci się, że zabrakło ci pieniędzy?

Liczba głosów:

Klient ucieka, obsługa płaci

— Pracownicy są szkoleni, żeby dyskretnie, ale skutecznie obserwować klientów. Brzmi to trochę tak, jakbyśmy wszystkich brali za potencjalnych przestępców, ale to niestety konieczne — mówi.

Kiedy czujne oko pracownika zarejestruje podejrzanego klienta, trzeba błyskawicznie znaleźć się między nim a drzwiami.

— Nie wspominamy o rachunku. Pytamy, czy wszystko w porządku — wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Dla obsługi nie ma taryfy ulgowej. Jeśli restaurację okradnie klient, koszt posiłku jest potrącany z pensji kelnera, podczas gdy sytemu zbiegowi pozostaje świadomość, że złamał art. 121 Kodeksu wykroczeń i grozi mu kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny.

Dlatego tych, którzy postanowili z pustym portfelem zostać przy stoliku, branża gastronomiczna generalnie traktuje jak pozytywnych bohaterów.

A co z uczciwymi klientami?

W restauracjach Sphinx do takich sytuacji dochodzi sporadycznie. Stanowcze metody, takie jak wezwanie policji, stosowane są tylko, kiedy obsługa ma do czynienia z ewidentnym wyłudzeniem. Zazwyczaj szuka się rozwiązania dobrego dla obu stron.

— Dla przykładu w jednej z naszych restauracji przy Alejach Jerozolimskich klientka umówiła się na randkę przez Internet. Pod koniec pan poprosił o telefon z informacją, że musi gdzieś pilnie zadzwonić, a swojego zapomniał. Wyszedł zadzwonić i nie wrócił. Pani była załamana, bo okazało się, że nie dość, że straciła telefon, nie ma czym zapłacić. Kelner wspólnie z managerem zapłacili za klientkę, która zobowiązała się, że następnego dnia przywiezie założoną za nią kwotę i rzeczywiście, pojawiła się nazajutrz, dziękując za zrozumienie — wspomina Małgorzata Włodarczyk-Fijka ze Sfinks Polska.

Podobną strategię obierają taksówkarze. Jeżeli niepokoi cię perspektywa świecenia oczami, gdy pod koniec kursu okaże się, że nie masz przy sobie złamanego grosza, warto być wiernym jednej firmie. Korporacje zbierają informacje o przejazdach, więc jeśli nie jedziesz po raz pierwszy, bardzo łatwo sprawdzić, jak bardzo można ci zaufać.

Kiedy zawiedzie karta

— Jeżeli dochodzi do takiej sytuacji, to najczęściej powodują ją problemy z kartą płatniczą. Sporadycznie trafia się klient, który nagle zdaje sobie sprawę, że nie ma gotówki, albo ma na koncie mniej pieniędzy niż myślał. Mamy to szczęście, że wozimy głównie stałych klientów, więc kiedy już pojawia się taki problem, to klient nie jest dla nas obcą osobą — mówi pan Krzysztof, kierowca z warszawskiego Glob Cab Taxi.

A co, gdy już dojdzie do tak kłopotliwego zdarzenia? Kierowca po prostu umawia się z klientem kolejnego dnia. Jak mówi pan Krzysztof, doświadczenie pokazuje, że ryzyko, że ktoś zniknie bez wieści, nie jest duże.

— Zawsze da się dogadać, chyba że ktoś celowo nie chce zapłacić, szuka dziury w całym i próbuje robić awanturę, ale ja z taką sytuacją się nie spotkałem. Słyszałem od kolegów o incydentach, kiedy wzywano policję, ale to są tak rzadkie sytuacje, że obrastają już w legendę — mówi.

RadioZET.pl/maal