Krew Dawidka na foteliku i tapicerce. Prokuratura ujawnia kolejne szczegóły

22.07.2019 16:35
Dawid Ż. nie żyje. Odnaleziono ciało
fot. Piotr Molecki/East News

Dawid Ż., 5-letni chłopiec z Grodziska Mazowieckiego poszukiwany przez 10 dni, został najprawdopodobniej zamordowany w samochodzie. To tam śledczy znaleźli wiele śladów krwi dziecka. Wciąż jednak nie znaleziono narzędzia zbrodni.

Ciało Dawida Ż. odnaleziono w sobotę w okolicach węzła Pruszków przy autostradzie A2, między Warszawą a Grodziskiem Mazowieckim. To, że ciało to zwłoki pięcioletniego Dawida, poszukiwanego od nocy z 10 na 11 lipca, potwierdził w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej.

Zobacz także

Sekcja zwłok wykazała liczne rany kłute klatki piersiowej. "Zostały zadane narzędziem ostrym" - poinformował prok. Łapczyński. Narzędzia zbrodni nadal wciąż jednak nie odnaleziono. "Wiemy, że było to narządzie ostre, zakładamy, że nóż" – dodał prokurator.

Wstępnie zakłada się, że miejsce znalezienia ciała dziecka nie było miejscem zabójstwa. Dawidek został zamordowany najprawdopodobniej w samochodzie.

W oparciu o wstępne sprawozdania z badań DNA możemy powiedzieć, że w aucie ujawniono ślady krwi, m.in. na foteliku dziecięcym, osłonie przeciwsłonecznej oraz innych elementach tapicerki auta. Wstępne wyniki badań wskazują, iż była to krew Dawida

zaznaczył w poniedziałek prok. Łapczyński

Rzecznik, odpowiadając na pytania dotyczące motywu działania ojca Dawida, zaznaczył, że będzie to przedmiotem ustaleń w toku dalszych czynności procesowych. "Wstępnie możemy powiedzieć, że był to motyw osobisty, rodzinny, natomiast ta informacja wymaga dalszej weryfikacji" - dodał.

W tym zakresie analizujemy zeznania świadków oraz czekamy na wyniki zleconych ekspertyz, m.in. informatycznych. Weryfikujemy również dokładnie sytuację życiową ojca, w tym informacje o jego problemach, relacje rodzinne, wszelkie tego typu okoliczności czy sytuacje, które mogą być pomocne przy ustalaniu motywu.

Zobacz także

Według prokuratury w zabójstwie chłopca nie brały udziału inne osoby poza jego ojcem. "Było to, jak wszystko wskazuje, jego działanie, przez niego zaplanowane i zrealizowane - powiedział Łapczyński. "Na chwilę obecną możemy powiedzieć, że nie ma tu udziału osób trzecich, poza osobą ojca Dawida" - dodał.

Jak zginął Dawid?

Zgodnie z ustaleniami śledczych bardzo prawdopodobne jest, że do śmierci dziecka doszło między godz. 18 a 19 z minutami. "Co do minuty godziny śmierci nie poznamy, ale te ramy czasowe, logowania telefonu, rozmowy dziecka z matką, a następnie czas przejazdu samochodu już w Grodzisku pozwalają w sposób dość dokładny zakreślić ramy czasowe, w których doszło do śmierci dziecka" - wyjaśnił.

Dodał, że zlecono badania ubrań ojca dziecka. "Z wstępnych rezultatów tych badań wynika, że na ubraniu ojca nie ma śladów krwi dziecka, ale biorąc pod uwagę stan tych ubrań nie można wykluczyć, że doszło do kontaminacji i przemieszania się śladów i po prostu nie było możliwe wyizolowanie DNA poszczególnych osób" - zaznaczył prokurator.

Zobacz także

Ojciec Dawida wszystko zaplanował?

Wstępnie ustalone okoliczności pozwalają przypuszczać, że było to zabójstwo zaplanowane. Jak zaznaczył Łapczyński, ta hipoteza nie musi się potwierdzić. "Rozmawiałem z prokuratorem rejonowym, prokuratorem referentem i z informacji uzyskanych od nich wynika, że okoliczności sprawy mogą wskazywać na działanie planowe" - powiedział.

Dodał, że Paweł Ż., ojciec dziecka, przez 2 tygodnie przed dokonaniem zbrodni nie chodził do pracy. Najpierw wziął urlop na żądanie, a później przestał się w pracy pojawiać w ogóle.

Jak powiedział, sekcja zwłok dziecka, w której brał udział m.in. prokurator i technicy, "trwała bardzo długo, bo prawie pięć godzin". Podkreślił, że w jej trakcie dokonano bardzo szczegółowych oględzin oraz zabezpieczono materiał dowodowy do dalszych badań. "Z pewnością będą to badania histopatologiczne. Nie można również wykluczyć badań w kierunku DNA czy też badań w kierunku toksykologii" - poinformował.

Przypomnijmy, że Dawidek zaginął 10 lipca. Po południu ojciec zabrał go z domu dziadków w Grodzisku Mazowieckim. Miał zawieźć syna do mieszkającej w okolicy warszawskiego Okęcia matki, ale tam nie dotarł. Wieczorem 32-latek rzucił się pod pociąg. Wiadomo, że niedługo przed popełnieniem samobójstwa kontaktował się z matką dziecka i wysłał jej wiadomość o treści: „już nigdy nie zobaczysz syna”.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP