Nowe fakty ws. ojca Dawidka. Przed tragedią przestał pojawiać się w pracy

18.07.2019 10:06
Nowe fakty ws. ojca Dawidka. Przed tragedią przestał pojawiać się w pracy
fot. Polska Policja/Twitter

W sprawie zaginięcia 5-letniego Dawida Żukowskiego z Grodziska Mazowieckiego pojawiły się kolejne informacje. Z najnowszych ustaleń śledczych wynika, że ojciec chłopca około 2 tygodnie przed dramatem przestał chodzić do pracy.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Poszukiwania 5-letniego chłopczyka trwają już ponad tydzień. Przypomnijmy, że do zaginięcia dziecka doszło w ubiegłą środę, 10 lipca. Jego ojciec – Paweł Ż. – odebrał synka od dziadków i miał zawieźć go do domu jego matki w Warszawie. 5-latek nigdy się tam nie pojawił, a parę godzin później ciało Pawła Ż. znaleziono przy torach. Mężczyzna popełnił samobójstwo. Według nowych informacji około dwa tygodni przed tragedią, Paweł Ż. miał przestać chodzić do pracy. Pojawia się pytanie, czy w tym czasie mężczyzna miał zaplanować porwanie dziecka.

168-94441

 

168-94443

źródło: Polska Policja

Psychiczne znęcanie się i uzależnienie od hazardu

W sprawie wiadomo już, że rodzina 5-letniego Dawida Żukowskiego była rodziną z problemami. Według najnowszych doniesień pod koniec czerwca do prokuratury wpłynęło zgłoszenie od 31-letniej matki chłopca o tym, że jej mąż – Paweł Ż. – znęca się nad nią psychicznie. Około trzech tygodni przed zaginięciem Dawida matka z synem przeprowadzili się z Grodziska do Warszawy. Sąsiedzi, pytani między innymi przez dziennikarzy "Super Expressu", relacjonowali, że pomiędzy małżonkami często dochodziło do głośnych awantur i kłótni.

Zobacz także

Ich powodem miało być między innymi uzależnienie od hazardu 32-letniego Pawła Ż.– informowała telewizja TVN24. Mężczyzna bowiem popadł w ogromne długi.

Wcześniej rosyjska ambasada potwierdziła, że 5-letni Dawidek posiadał także rosyjskie obywatelstwo. Matka chłopca z pochodzenia jest Rosjanką.

Eksperci w rozmowie z „Faktem”: szansa na odnalezienie 5-latka jest żywego coraz mniejsza

"Fakt" zapytał o opinię ekspertów na ten temat. Jak mówił kryminolog prof. Brunon Hołyst, całe tragiczne zdarzenie było pokłosiem rodzinnego konfliktu. Jak dotąd ustaliły służby, mężczyzna miał postępować wedle wcześniej zaplanowanego schematu działania.

Zobacz także

– Hipoteza, że mężczyzna mógł zaplanować uprowadzenie synka, w trakcie tych dwóch tygodni, gdy nie było go w pracy, jest bardzo prawdopodobna. Po urlopie mógł przystąpić do realizacji tego planu. W mojej opinii oddala się, niestety, perspektywa odnalezienia chłopca żywego – powiedział dziennikarzom „Faktu”. Warto zaznaczyć, że 32-latek pracował jako menadżer ds. eksportu w firmie, która sprzedawała specjalistyczny sprzęt. Biegle posługiwał się językiem rosyjskim.

Jak z kolei w rozmowie z „Faktem” stwierdził Dariusz Loranty, były nadkomisarz i szef ekspertów bezpieczeństwa Środkowoeuropejskiego Instytutu Badań i Analiz Strategicznych CIRSA, sprawa nie wygląda jak „klasyczne samobójstwo rozszerzone”. Jego zdaniem, jest ona bardzo zagadkowa m.in. ze względu na to, że w większości tego typu przypadków (rozszerzonego samobójstwa – red.) ojciec „miałby dziecko przy sobie”.

– W przypadku tego typu zbrodni sprawca prawie zawsze jest w pobliżu ofiary, bo jest to akt desperacji i kontynuacja chorej miłości. Tutaj tego nie ma. Nie wiadomo, gdzie znajduje się chłopiec – dodawał Loranty, cytowany przez „Fakt”. Zdaniem eksperta szansa na odnalezienie 5-latka żywego jest coraz mniejsza.

Przedstawiciele rządu o akcji poszukiwawczej

– Wierzymy i liczymy na to, że Dawidek zostanie odnaleziony zdrowy i cały, chociaż z biegiem dni ta nadzieja jest coraz mniejsza – powiedział w środę dziennikarzom wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński. Dodał, że akcja poszukiwawcza chłopca będzie prowadzona do momentu, aż funkcjonariusze go znajdą.

Wiceminister Zieliński stwierdził też, że liczba funkcjonariuszy uczestniczących w akcji jest wystarczająca. „Siły i środki są dobierane stosowanie do informacji, jakimi dysponuje policja. Wszystko podlega bardzo dokładnym analizom. Teren jest przeczesywany od kilku dni metr po metrze, jeśli nawet nie milimetr po milimetrze. Jest bardzo dokładne sprawdzanie każdego sygnału, a policja dobiera siły i środki w zależności od tego, jakimi nowymi informacjami na dany moment dysponuje” – stwierdził Zieliński.

Zobacz także

Dodał również, że ma nadzieję, że policja odnajdzie chłopca, ale „sytuacja jest niezwykle trudna”.

Dopytywany, czy funkcjonariusze biorą pod uwagę hipotezę, że dziecko zostało wywiezione za granicę, odpowiedział: „Wszystkie wersje są brane pod uwagę, póki nie zostaną zweryfikowane [...] To jest największa akcja tego typu polskiej policji i pozostałych służb. Współpraca jest bardzo dobra. Jest pełen profesjonalizm i zaangażowanie” – powiedział Zieliński.

Zaznaczył jednocześnie, że sprawa odnalezienia Dawida Żukowskiego jest bardzo ważna oraz że cała Polska czeka „na jej rozwiązanie”.

– Trzeba wspierać policję i inne służby. Trzeba liczyć na dobry finał, ale jesteśmy realistami. Wiemy, że ta sytuacja jest niezwykle trudna – mówił wiceszef resortu MSWiA.

Zobacz także

Podkreślił też, że w trakcie akcji poszukiwawczej zmieniały się „metody działania i dobór środków ze względu na informacje, jakie policja otrzymywała [...] Otrzymuję dokładne raporty od policji, ale nie o wszystkim można mówić, bo ta akcja trwa” – przekazał Zieliński.

Do poszukiwań chłopca odniosła się też minister MSWiA Elżbieta Witek. W liście odczytanym podczas apelu z okazji uroczystych obchodów Święta Policji w garnizonie stołecznym podziękowała funkcjonariuszom za zaangażowanie. „O waszej determinacji świadczy fakt, że niektórzy z was rezygnują z dni wolnych, aby pomóc w poszukiwaniach dziecka” – napisała w liście.

Policja nie zawiesza działań

– Działania są prowadzone w tych samych miejscach, które były wcześniej wytypowane przez policjantów. Nie wskazujemy hipotezy. Weryfikujemy wszystkie. One z każdym kolejnym dniem ulegają zmianie – przekazał z kolei rzecznik stołecznej policji Sylwester Marczak.

Policja wciąż apeluje, by każdy, kto ma jakiekolwiek informacje, które mogą pomóc w odnalezieniu zaginionego chłopca, przekazał je funkcjonariuszom. Policjanci od kilku dni proszą o kontakt wszystkich, którzy Dawida, jego ojca lub szarą Skodę Fabię o numerze rejestracyjnym WGM 01K9 widzieli w środę, 10 lipca między godz. 17 a godz. 21 na trasie między Grodziskiem Mazowieckim a warszawskim Okęciem. Choć samochód znaleziono, od początku ważna była informacja, którędy jechał i gdzie się zatrzymywał. Pomóc może przejrzenie nagrań z kamer samochodowych i monitoringu ze środy — wszystkie wiadomości są weryfikowane przez policję i pomagają potwierdzać jej ustalenia.

Zobacz także

Wizerunek ojca i dziecka opublikowany jest na stronie warszawskiej policji. Jest także informacja, w co obaj byli ubrani w środę. Mężczyzna miał czarną kurtkę, granatowe materiałowe spodnie, beżowe wsuwane buty i koszulę polo z jasnym kołnierzykiem.

Chłopiec nosił szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy i niebieskie trampki z logo Zygzaka McQueena — czerwonej wyścigówki z bajki „Auta”. Logo z tym samym bohaterem znajduje się też na zasłonie przeciwsłonecznej na jednej z szyb samochodu. Dawid ma obywatelstwo rosyjskie, co potwierdziła ambasada tego państwa w Polsce.

Służby wciąż zwracają się o pomoc do wszystkich, którzy mogą mieć jakiekolwiek informacje o miejscu pobytu chłopca. Wszelkie zgłoszenia, nawet anonimowe, przyjmują policjanci Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Maz. tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można również telefonować do najbliższej jednostki Policji lub pod numer alarmowy 112.

 

RadioZET.pl/RadioZET/Fakt/PAP