Zamknij

Cztery gwiazdki to za mało. Minister rolnictwa chce być obsługiwany jak prawdziwy VIP

19.08.2021 10:49
Grzegorz Puda
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER/East News (ilustracyjne)

Minister rolnictwa Grzegorz Puda zagroził zwolnieniem urzędnikowi, który nie załatwił dla niego obsługi VIP na lotnisku w Rzeszowie. Wcześniej poseł PiS był niezadowolony z pobytu w 4-gwiazdkowym hotelu w Luksemburgu - podała "Gazeta Wyborcza".

Grzegorz Puda, który od ubiegłego roku jest ministrem rolnictwa, zagroził zwolnieniem Adrianowi Maliszewskiemu. Jak podała "Gazeta Wyborcza", 42-letni urzędnik, pełniący w resorcie obowiązki inspektora ds. obsługi wyjazdów służbowych, miał podpaść posłowi PiS co najmniej trzykrotnie. 

Ostatni raz 5 sierpnia, kiedy Puda nie zdążył na samolot relacji Rzeszów-Warszawa. Polityk nie zdążył przejść na czas przez standardową odprawę pasażerów. Minister miał pretensje, że nie załatwiono mu obsługi VIP. Dzięki temu odprawa przed lotem zostałaby skrócona do minimum, a minister czekałby na odlot w saloniku z posiłkiem i napojami (taka usługa na polskich lotniskach to każdorazowo ok.  400 zł). W końcu po ministra przyjechała rządowa limuzyna i zawiozła go do stolicy.

Minister Puda woli VIP

Puda odpowiedzialnością za brak luksusów na lotnisku miał obarczyć Adriana Maliszewskiego. 10 sierpnia dostał informację, że ma dostać wypowiedzenie z pracy za "naruszenie obowiązków służbowych" - podała "GW".

- Już 5 sierpnia usłyszałem: "Szykuj się na najgorsze". Nie pomogły tłumaczenia, że nikt mi nie zgłosił zapotrzebowania na obsługę VIP dla pana ministra. Mój przełożony twierdził, że wydał mi takie polecenie telefonicznie, mówiąc "proszę załatwić VIP-a dla pana ministra w Rzeszowie", ale ja sobie czegoś takiego po prostu nie przypominam - wyjaśniał urzędnik w rozmowie z dziennikiem.

Za urzędnikiem wstawiła się ministerialna "Solidarność". Związkowcy sprzeciwili się próbie zwolnienia Maliszewskiego, który w resorcie rolnictwa pracuje od dwóch dekad. "Wyborcza" podała, że Maliszewski w ostatnich miesiącach miał podpaść Pudzie jeszcze dwukrotnie.

W czerwcu tego roku minister miał być niezadowolony z załatwienia dla niego w ostatniej chwili obsługi VIP na lotnisku w Warszawie, po przylocie z Lizbony. Z kolei w październiku ubiegłego roku Puda nie chciał skorzystać z zarezerwowanego noclegi w hotelu Hilton-Doubletree (150 euro za noc) w Luksemburgu, przy okazji spotkania unijnych ministrów rolnictwa. Powodem była zamknięta restauracja i posiłki podawane gościom do pokoju. W rezultacie minister miał przenieść się od 5-gwiazdkowego hotelu Sofitel Le Grand Ducal (w cenie 300 euro za noc), gdzie obsłużono go według jego życzenia.

- Pracując przez tak długi czas, przeżyłem kilka rządów, obsługiwałem ministrów, którzy mieli rangę wicepremierów, radziłem sobie z bardzo poważnymi sytuacjami, ale to, co dzieje się teraz, przekracza możliwości normalnego człowieka - komentował urzędnik w rozmowie z dziennikiem. Resort rolnictwa nie odniósł się do tej pory do publikacji "Wyborczej".

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza