Pawłowicz krytykuje swój portret w "Uchu Prezesa": "Wulgarny, ukształtowany hejtami"

Redakcja
14.03.2017 13:33
Pawłowicz
fot. East News

Krystyna Pawłowicz od początku nie należała do fanów serialu "Ucho Prezesa". Krytykowała m.in. niezgodny - jej zdaniem - z prawdą obraz obozu władzy, jaki jest tam pokazany. W najnowszym odcinku sama został sportretowana, ale wizja twórców oburzyła ją do tego stopnia, że podzieliła się swoimi wrażeniami na Facebooku.

Zagłosuj

Czy uważasz, że "Ucho Prezesa" trafnie portretuje świat polskiej polityki?

Liczba głosów:

"Ucho Prezesa", emitowane na platformie You Tube od początku roku, bije rekordy popularności. Oparty na 15-minutowych odcinkach serial, autorstwa Kabaretu Moralnego Niepokoju, ukazuje w krzywym zwierciadle świat polskiej polityki.

Twórcy nie oszczędzają w nim nikogo, choć robią to błyskotliwie i z klasą. Najbardziej dostaje się oczywiście rządzącym. I co ciekawe, politycy PiS-u w większości pozytywnie wypowiadają się na temat działalności parodiujących ich artystów - m.in. Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak określali "Ucho" mianem "zabawnego".

Co innego posłanka Krystyna Pawłowicz, której od początku nie spodobał się styl satyry uprawianej przez słynnych komików, zarzucając im m.in. szerzenie "antykaczystowskiej" propagandy. No i, można powiedzieć, "doigrała się", bo w ostatnim odcinku to ona została sportretowana:

Jej postać - z rozczochranymi włosami, sałatką w dłoni i donośnym głosem - została przedstawiona tak, aby widzowie od razu wiedzieli, o kogo chodzi. Jak można się było domyślić, samej zainteresowanej się to nie spodobało. Wyraz swojemu oburzeniu dała w długim wpisie, który opublikowała na swoim Facebookowym profilu:

Pawłowicz nazywa wyobrażenie Górskiego i reszty "wulgarnym" i "ukształtowanym hejtami i bluzgami lewactwa". Pisze, że w rzeczywistości jest "bardzo ładna, bardzo miła dla miłych, życzliwa, łagodna i uśmiechnięta".

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

Dalej uderza w poważniejsze tony, pisząc: "Pan Górski może ośmieszać nas swą agresywną niesympatią, ale to tacy jak my, w tym tacy jak ja, niebojący się Niemców, Europy, Ruskich, Wyborczej, lewactwa i opozycji chronimy dziś Polskę". Sugeruje również, że autorzy wcale nie wykazują się odwagą, bo szydzą tylko z PiS-u, a już postać kanclerz Angeli Merkel (także jednej z bohaterek odcinka) ilustrują w sposób bezpieczny i niemal bezkrytyczny.

Wypada więc czekać na kolejne części "Ucha Prezesa", bo coś nam podpowiada, że to nie była ostatnia, w której jedną z ról odgrywać będzie kontrowersyjna parlamentarzystka.

RadioZET.pl/Facebook/MP