„To prędkość startującego samolotu". Ważne zeznania w procesie Sebastiana M.

2 min. czytania
21.09.2026 15:49
Obserwuj nas na Google

Proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1, zbliża się ku końcowi. Podczas jednej z ostatnich rozpraw w poniedziałek 21 września biegli przedstawili jednoznaczną rekonstrukcję zdarzenia, wskazując, że to BMW kierowane przez oskarżonego uderzyło w Kię.

proces Sebastiana M.
fot. Mateusz Szkudlarek/Radio ZET

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co przekazali biegli podczas kolejnej rozprawy Sebastiana M.
  • Dlaczego jeden obrońca Sebastiana M. musiał opuścić salę rozpraw.
  • Jakie argumenty obrony zostały zakwestionowane przez biegłych

Kolejna rozprawa Sebastiana M. Biegli z jednoznaczną oceną

Jak relacjonuje reporter Radia ZET Mateusz Szkudlarek, który był obecny podczas poniedziałkowej rozprawy, Sebastian M. w sądzie pojawił się z dwoma nowymi obrońcami. - Obaj na co dzień pracują w niemieckich kancelariach prawnych. Jeden z tych obrońców musiał jednak już na samym początku opuścić salę rozpraw gdy okazało się, że są prawne przeszkody i nie może bronić oskarżonego - informuje nasz reporter.

Podczas poniedziałkowej rozprawy Sebastiana M. przed piotrkowskim sądem biegli przedstawili swoje zeznania. Ich przesłuchanie odbyło się na wniosek obrony oskarżonego. Eksperci zgodnie podtrzymali swoje ustalenia i nie mieli wątpliwości co do przebiegu zdarzenia. Według ich rekonstrukcji to BMW kierowane przez Sebastiana M. uderzyło w Kię, a nie odwrotnie, jak utrzymuje obrona oskarżonego. - Nasza opinia jest jasna. Nie widzę żadnych merytorycznych zarzutów do naszej opinii - powiedział biegły Marek Długosz.

Eksperci podkreślili również, że wypadek na autostradzie A1 był zdarzeniem nietypowym nawet na tle ich dotychczasowego doświadczenia zawodowego. Szczególną uwagę zwrócili na prędkość, z jaką poruszał się oskarżony. - Nie spotkałem się z takimi prędkościami na drodze. Myślę, że nikt w Polsce z takimi się nie spotkał. Nie ma w Polsce dróg, na których można rozwijać takie prędkości. To prędkość startującego po pasie samolotu - ocenił Długosz.

Redakcja poleca

Sebastian M. wielokrotnie przekraczał 300 km/h

Z uzupełniającej opinii biegłych wynika, że BMW mogło osiągnąć prędkość bliską 330 km/h. Eksperci ustalili również, że w dniu wypadku Sebastian M. wielokrotnie przekraczał 300 km/h. Zakwestionowali też jednoznacznie prywatną opinię dra Łukasza Gila, sporządzoną na zlecenie obrony. Wskazali na błędy m.in. w pomiarach rozstawu osi BMW, długości śladów hamowania i szerokości opon. - Opinia ta nie odzwierciedla rzeczywistych parametrów wypadku - powiedział biegły Marek Długosz.

Obrona próbowała podważyć obiektywność biegłych, jednak sąd nie uwzględnił tych uwag. Eksperci poparli swoje ustalenia prezentacją zawierającą analizę oraz zdjęcia z miejsca wypadku. Zdaniem prokuratury Sebastian M. miał pędzić autostradą A1 stuningowanym BMW ponad 300 kilometrów na godzinę. Spowodował wypadek, w którym zginęły trzy osoby, w tym dziecko. Grozi mu do 8 lat więzienia.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET