„To prędkość startującego samolotu". Ważne zeznania w procesie Sebastiana M.
Proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na A1, zbliża się ku końcowi. Podczas jednej z ostatnich rozpraw w poniedziałek 21 września biegli przedstawili jednoznaczną rekonstrukcję zdarzenia, wskazując, że to BMW kierowane przez oskarżonego uderzyło w Kię.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co przekazali biegli podczas kolejnej rozprawy Sebastiana M.
- Dlaczego jeden obrońca Sebastiana M. musiał opuścić salę rozpraw.
- Jakie argumenty obrony zostały zakwestionowane przez biegłych
Kolejna rozprawa Sebastiana M. Biegli z jednoznaczną oceną
Jak relacjonuje reporter Radia ZET Mateusz Szkudlarek, który był obecny podczas poniedziałkowej rozprawy, Sebastian M. w sądzie pojawił się z dwoma nowymi obrońcami. - Obaj na co dzień pracują w niemieckich kancelariach prawnych. Jeden z tych obrońców musiał jednak już na samym początku opuścić salę rozpraw gdy okazało się, że są prawne przeszkody i nie może bronić oskarżonego - informuje nasz reporter.
Podczas poniedziałkowej rozprawy Sebastiana M. przed piotrkowskim sądem biegli przedstawili swoje zeznania. Ich przesłuchanie odbyło się na wniosek obrony oskarżonego. Eksperci zgodnie podtrzymali swoje ustalenia i nie mieli wątpliwości co do przebiegu zdarzenia. Według ich rekonstrukcji to BMW kierowane przez Sebastiana M. uderzyło w Kię, a nie odwrotnie, jak utrzymuje obrona oskarżonego. - Nasza opinia jest jasna. Nie widzę żadnych merytorycznych zarzutów do naszej opinii - powiedział biegły Marek Długosz.
Eksperci podkreślili również, że wypadek na autostradzie A1 był zdarzeniem nietypowym nawet na tle ich dotychczasowego doświadczenia zawodowego. Szczególną uwagę zwrócili na prędkość, z jaką poruszał się oskarżony. - Nie spotkałem się z takimi prędkościami na drodze. Myślę, że nikt w Polsce z takimi się nie spotkał. Nie ma w Polsce dróg, na których można rozwijać takie prędkości. To prędkość startującego po pasie samolotu - ocenił Długosz.
Sebastian M. wielokrotnie przekraczał 300 km/h
Z uzupełniającej opinii biegłych wynika, że BMW mogło osiągnąć prędkość bliską 330 km/h. Eksperci ustalili również, że w dniu wypadku Sebastian M. wielokrotnie przekraczał 300 km/h. Zakwestionowali też jednoznacznie prywatną opinię dra Łukasza Gila, sporządzoną na zlecenie obrony. Wskazali na błędy m.in. w pomiarach rozstawu osi BMW, długości śladów hamowania i szerokości opon. - Opinia ta nie odzwierciedla rzeczywistych parametrów wypadku - powiedział biegły Marek Długosz.
Obrona próbowała podważyć obiektywność biegłych, jednak sąd nie uwzględnił tych uwag. Eksperci poparli swoje ustalenia prezentacją zawierającą analizę oraz zdjęcia z miejsca wypadku. Zdaniem prokuratury Sebastian M. miał pędzić autostradą A1 stuningowanym BMW ponad 300 kilometrów na godzinę. Spowodował wypadek, w którym zginęły trzy osoby, w tym dziecko. Grozi mu do 8 lat więzienia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET