Radny po 13 latach odchodzi z PiS. „Boję się rządów Prawa i Sprawiedliwości”

Mikołaj Pietraszewski
24.09.2018 12:20
Buczkowski
fot. Facebook/Andrzej Buczkowski

Krakowski radny po 13 latach złożył legitymację partyjną i nie jest już członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Andrzej Buczkowski argumentował swą decyzję niezgodą na to, w jakim kierunku w różnych swoich działaniach zmierza ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego.

Buczkowski przestał być członkiem PiS 13 września tego roku. O swojej decyzji poinformował na Facebooku:

Radny
fot. Facebook/Andrzej Buczkowski

„Po 13 latach bycia oddanym sympatykiem Prawa i Sprawiedliwości czując się zawiedzionym, a nawet zażenowanym (jak i niektórzy członkowie partii z którymi rozmawiałem) działaniami niektórych czołowych ludzi PiS, a szczególnie Krakowskich Władz Zarządu Okręgowego, chciałem przeprosić moja rodzinę, przyjaciół, kolegów, znajomych i sąsiadów oraz wszystkich ludzi, których przekonywałem do wspierania i głosowania na PiS. Teraz zrozumiałem, że się bardzo pomyliłem, dlatego w dniu 13.09.2018 r. na ręce Michała Drewnickiego złożyłem rezygnację z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości, a w związku z tym bardzo proszę nie kojarzyć mnie już z tą partią, z którą się już nie utożsamiam” – czytamy.

Chodziło m.in. o SN i kwestię „smoleńską”

Post wzbudził wśród internautów spore zainteresowanie. Większość zrozumiała postawę radnego i wyraziła z nim solidarność. Buczkowski w kilku komentarzach podawał także powody swojej decyzji.

„Moja decyzja nie jest podyktowana tylko jedną sprawą, choć tą kroplą wypełniającą przysłowiową czarę było wystawienie na listę PiS do Rady Miasta Krakowa osoby, którą uważam za niegodną tego zaszczytu, gdyż swoim zachowaniem dała dowód na to, iż jest zwykłym karierowiczem. Co w tym najtragiczniejsze to fakt, iż usłyszałem, że tą osobę promuje wysoko postawiona persona w PiS i muszę siedzieć cicho, bo inaczej będę miał kłopoty” – napisał, choć nie sprecyzował, o kogo dokładnie chodzi.

Oprócz tego Buczkowski argumentował swoją decyzję m.in. niezgodą na działania PiS w ramach reformy sądownictwa (m.in. nieprzestrzegania konstytucyjnego zapisu o 6-letniej kadencji I Prezes Sądu Najwyższego) oraz strategię partii ws. zamachu smoleńskiego (radny twierdził, że wmawiano mu zamach i wierzył w niego przez lata, po czym „po ośmiu latach na Miesięcznicy Smoleńskiej usłyszałem, że może coś tam było, a może nie było. Wyszedłem na zwykłego głupka”).

Na sam koniec uzasadnił swoją decyzję strachem politycznym.  „Ja po prostu boję się rządów Prawa i Sprawiedliwości” – podsumował swoją wypowiedź.

RadioZET.pl/Gazeta.pl/Facebook/MP