„Znikający ksiądz Sawicz” przerywa milczenie: Jestem zdumiony zamieszaniem

Redakcja
27.02.2019 18:44
„Znikający ksiądz Sawicz” przerywa milczenie: Jestem zdumiony zamieszaniem
fot. shutterstock.com

Ksiądz Rafał Sawicz, który miał na polecenie Jarosława Kaczyńskiego otrzymać 50 tys. zł, a po doniesieniach „Wyborczej” zapadł się pod ziemię, przerywa milczenie. Za pośrednictwem swojego pełnomocnika przekazał mediom oświadczenie.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Ksiądz Rafał Sawicz to ważny świadek w sprawie tzw. taśm Kaczyńskiego. Od pewnego czasu był uznawany przez gdańską kurię za „duchownego zaginionego”, a na pytanie, gdzie jest, nie było odpowiedzi. W połowie lutego media obiegła informacja, że niejaki Rafał Sawicz pracuje w gdańskim ratuszu, gdzie zajmuje się rozliczaniem opłat za wieczyste użytkowanie.

ZOBACZ: Kim jest „znikający ks. Sawicz”? To on na polecenie Kaczyńskiego miał otrzymać 50 tys. zł

Skontaktowanie się z nim mimo wszystko było niemożliwe, bo urzędnik w trybie nagłym wziął miesięczny urlop i… poinformował, że chce natychmiast odejść z pracy. Wówczas po raz kolejny ślad po nim zaginął. Znajomym miał powiedzieć, że wyjeżdża za granicę, ale tej informacji nie potwierdzono. Sam Sawicz nie odbierał telefonu.

Ksiądz Sawicz się pojawił, ale rozmawiać nie będzie

Przełom w sprawie „znikającego księdza” nastąpił w środę po południu. "Proszę, aby traktować mnie – jak wcześniej – jako osobę prywatną w najszerszym tego słowa rozumieniu" - napisał ks. Rafał Sawicz w oświadczeniu przekazanym przez jego pełnomocnika mecenasa Janusza Masiaja. Jego treść publikuje "Gazeta Wyborcza".

„Jestem zdumiony zamieszaniem i skalą zmanipulowanych informacji wokół mojej osoby. Wiele z nich zawiera nieuprawnione sugestie i niedopowiedzenia, przedstawiające mnie w jak najgorszym świetle. Od kilku tygodni czuję się obiektem brutalnych ataków medialnych i nagabywania. (…) Chciałbym, aby moje dane osobowe w rozumieniu obowiązujących od maja 2018 roku przepisów były możliwie najbardziej chronione i respektowane" - napisał ks. Sawicz.

ZOBACZ: Majątek księdza Sawicza od koperty Kaczyńskiego. Posiada milionową posiadłość

Jednocześnie poprosił, by bez jego zgody nie publikować informacji na jego temat. "Nie prowadzę działalności publicznej i uważam, że zasługuję na ochronę prywatności mojej i moich najbliższych. Niestety - ta prywatność w ostatnim czasie była naruszana przez dziennikarzy i ich publikacje. Mam nadzieję, że to już się nie będzie powtarzać” – dodał.

Ksiądz Sawicz zapowiedział, że nie będzie rozmawiać z mediami, a wszelkie rozmowy będą odbywały się wyłącznie za pośrednictwem jego pełnomocnika.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/MK