Księża nie trafiają do rejestru pedofilów? Ziobro: to kłamstwo

Piotr Drabik
07.09.2018 17:42
Księża poza rejestrem pedofilów. Odpowiedź ministra Zbigniewa Ziobry
fot. PAP/Radek Pietruszka

Według "Gazety Wyborczej", w jawnej części tzw. rejestru pedofilów prowadzonego przez Ministerstwo Sprawiedliwości, nie są wpisywani księża skazani za przestępstwa seksualne. Powołano się na przykład hierarchy, który "przez 10 lat molestował i zmuszał do seksu ministrantów, a następnie został za to prawomocnie skazany i nie figuruje na liście stworzonej przez Ministerstwo". Zaprzeczył temu szef resortu Zbigniew Ziobro.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

W piątek "Gazeta Wyborcza" w artykule "Księża wyjęci z rejestru pedofilów" podała, że w części jawnej stworzonego przez Ministerstwo Sprawiedliwości Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym nie znajdują się dane księży, którzy popełnili tego rodzaju przestępstwa.

Zobacz także

Gazeta przywołała przykład ks. Pawła K., który od 2002 roku molestował dzieci w wieku 10-12 lat. Sprawa nie wyszła na jaw przez ponad 10 lat, między innymi dlatego, że biskupi zmieniali parafie dla hierarchy znęcającego się seksualnie nad nieletnimi ofiarami. Ksiądz został zdemaskowany dopiero w 2012 roku.

Został skazany na 7 lat więzieni za zmuszanie dzieci do seksu oralnego, analnego i gwałt. Ponadto sąd nakazał przymusowe leczenie hierarchy i dożywotnio zakazał pracy z dziećmi. Wyrok jest prawomocny. Mimo to - jak zaznacza dziennik - ks. Paweł K. nie znalazł się w rejestrze prowadzonym przez resort sprawiedliwości.

"Kłamstwo i insynuacja"

Minister Ziobro odnosząc się do tych doniesień na konferencji prasowej podkreślił, że są to "kłamliwe i niezwykle nikczemne pomówienia".

- Każdy, kto zna moją konsekwencję w zakresie zwalczania przestępczości, w szczególności wymierzonej w obszar wolności seksualnej dzieci, wie, że konsekwentnie przez całą swoją drogę profesjonalną zmierzałem do zaostrzenia odpowiedzialności karnej w tym obszarze i do napiętnowania tych, którzy tego rodzaju nikczemnych przestępstw się dopuszczają. Dotyczy to wszystkich osób jakichkolwiek kategorii zawodowej - oświadczył Ziobro.

Jego podkreślił "kłamstwem i insynuacją jest twierdzenie, (...) że celowo jest prowadzona operacja ukrywania księży skazanych za pedofilię".

- Kłamstwem jest insynuacja, że ten rejestr pozwala w jakikolwiek sposób manipulować danymi, które są wprowadzone do tego systemu w oparciu o wyroki orzekane przez polskie sądy - tłumaczył minister.

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł przypomniał, że o umieszczeniu w jawnym rejestrze decyduje kwalifikacja prawna czynu przyjęta przez sąd wobec sprawcy w wyroku.

Zobacz także

- W tym wypadku (opisanym przez "Wyborczą") sąd nie przyjął kwalifikacji art. 197 par. 3 pkt 2 Kodeksu karnego, jak wskazuje gazeta, ponieważ czyn miał miejsce w okresie, w którym nie obowiązywał ten przepis - zauważył wiceszef MS.

Zgodnie z tym przepisem "jeżeli sprawca dopuszcza się zgwałcenia wobec małoletniego poniżej lat 15 podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3 do 15 lat więzienia. Przyjęcie takiej kwalifikacji oznacza umieszczenie sprawcy w jawnym rejestrze pedofilów.

Zapewnił, że zbadane zostały przypadki księży, którzy dopuścili się pedofilii.

- Żaden z tych przypadków podnoszonych medialnie nie potwierdził się jakoby ustawa źle zadziałała i nie ujęła w kartotekach czy to jawnego rejestru (...), a przede wszystkim tego niejawnego rejestru, jakiejś osoby, a w szczególności osoby duchownej - zapewnił minister.

Podkreślił jednocześnie, że "sugerowanie w nikczemny sposób", że chroniona jest jakaś grupa pedofilów, spotka się z wytoczeniem procesów. Zapowiedział wytoczenie procesów w tej sprawie dziennikarzom, autorom artykułu, "jak i tym wszystkim dziennikarzom i mediom, które takie informacje będą podawać czy powtarzać". - Nie zamierzam dalej tolerować tego rodzaju kłamstw - powiedział Ziobro.

Zobacz także

Czym jest tzw. rejestr pedofilów?

Dane sprawców są dostępne w funkcjonującym w praktyce od początku roku rejestrze na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Ministerstwa Sprawiedliwości. Składa się on z dwóch części: ogólnodostępnej (rejestr publiczny) i z dostępem ograniczonym, z którego korzystają przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi.

W rejestrze - jak podało MS - jest obecnie 3 tys. 355 osób. Tylko część z nich - sprawcy najpoważniejszych czynów - znalazło się w części publicznej rejestru. W tej ogólnodostępnej części znajduje się obecnie 826 nazwisk.

W części ogólnodostępnej rejestru od początku roku są imiona i nazwiska oraz fotografie skazanych prawomocnie pedofilów, którzy dopuścili się gwałtów na dzieciach poniżej 15. roku życia, a także pedofilów-recydywistów oraz sprawców gwałtów ze szczególnym okrucieństwem - których wyroki nie uległy zatarciu.

Są tam też dane o miejscowościach, w jakich te osoby przebywają oraz o rodzaju, dacie i miejscu przestępstwa, a także o ewentualnej przerwie w karze czy warunkowym zwolnieniu skazanego.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/Gazeta Wyborcza/PTD