Zamknij

Śmierć Bartka nastąpiła przez uduszenie? "Krtań była miażdżona"

10.08.2021 12:20
Prokuratura nie ujawniła wyników sekcji zwłok 34-letniego Bartka z Lubina
fot. Krzysztof Kaniewski/REPORTER

34-letni Bartek z Lubina miał miażdżoną krtań i się udusił - dowiedziało się Radio ZET. Taką wersję przedstawiła pielęgniarka ze szpitala, do którego przewieziono mężczyznę. Prokuratura nie ujawniła wyników sekcji zwłok i nie udziela informacji na temat śledztwa. Pełnomocnicy rodziny dowiedzieli się natomiast, że biegli nie ustalili przyczyny śmierci. Zapowiedzieli, że będą wnioskować o zmianę prokuratury i ponowną sekcję.

Śmierć Bartka z Lubina wstrząsnęła mieszkańcami. Okoliczności kontrowersyjnej interwencji policji, po której mężczyzna zmarł, bada tamtejsza prokuratura rejonowa. Jak dowiedziało się Radio ZET,  są już wyniki sekcji zwłok, ale śledczy odmawiają podania informacji w tej sprawie. Rodzinie wydano kartę zgonu i zgodę na pochówek. Pełnomocnicy będą jednak składać wniosek o ponowną sekcję.

Lubin. Śmierć 34-letniego Bartka. „Krtań była miażdżona”

Pełnomocnicy rodziny dotarli do pielęgniarki ze szpitala, do którego przywieziono 34-latka. Kobieta powiedziała wprost, że „była miażdżona krtań na skutek czego ten chłopak się po prostu udusił”.

– A w karcie zgonu przyczyny są nieznane. Będziemy wnioskować o zmianę prokuratury, bo to, co się dzieje jest skandaliczne - powiedział radca prawny Wojciech Kasprzyk, pełnomocnik rodziny 34-letniego Bartka.

Według policji kiedy mężczyzna był przekazywany pogotowiu, miał wyczuwalny puls i oddech. A z pisma prokuratury, w którym jest przytaczana relacja ratowników, wynika, że nie podjęli reanimacji i stwierdzili zgon do razu na miejscu interwencji.

RadioZET.pl/Grażyna Wiatr/oprac. AK