Zamknij

Masakrował psa przejeżdżając go busem. Zapadł kontrowersyjny wyrok [ZDJĘCIA]

06.05.2020 13:01
Pies przemoc
fot. Pixabay.com, zdjęcie ilustracyjne

Jest wyrok w sprawie brutalnego zabicia psa przez mieszkańca gminy Syców. Rafał B. przejechał dwukrotnie w busie leżące na drodze zwierzę. Masakrowaniem psa chwalił się nawet w sieci. Sąd uznał go winnym, wymierzył karę prac społecznych. Prozwierzęcy aktywiści mówią o skandalu, zapowiadają odwołanie.

Do makabrycznego zdarzenia doszło w czerwcu 2019 roku. Rafał B. pogrążył się wrzucając nagranie do sieci. Materiał wykorzystali oskarżyciele posiłkowi, m. in. Pogotowie dla Zwierząt. Aktywiści pomogli policji namierzyć sprawcę.

Wraz z dwoma innymi organizacjami „OTOZ Animals” i „Oleśnickie Bidy” wykonywaliśmy prawa oskarżyciela posiłkowego w sprawie oskarżonego Rafała B. Na filmie, jaki zarejestrował prawie rok temu sam sprawca, już z daleka widać na asfaltowej drodze psa. B. uderza go celowo. To starszy, duży kundel mieszkający obok w gospodarstwie. Potem sprawca cofa, podjeżdża do psa ponownie, zatrzymuje się i mówi przez otwarte okno: - Ty! Stary! Podnoś się!

- relacjonowało Pogotowie dla Zwierząt na Facebooku.

Zobacz także

Niestety, na jednym przejechaniu się nie skończyło. Zwyrodnialec powtarzał czynność, miażdżąc konającego zwierzaka.

Wtedy kierowca nie zjeżdżając z psa, bo koło nadal jest na psie robi zbliżenie na cierpiącego psa kamerą z telefonu komórkowego i ponownie pyta potrąconego psa przez okno: - Co? Co? Co Ci kur... Eee? Podnoś się... Po czym ponownie cofa i jedzie do przodu, przejeżdżając psa jeszcze dwa razy

- ujawniało szokujące kulisy Pogotowie.

Zabójca psa skazany na prace społeczne. Będzie odwołanie

W maju zapadł wyrok w sprawie zabicia psa. Sędziowie uznali, że miejsce B. nie jest w więzieniu, a adekwatną karą będzie dwa lata prac społecznych, po 40 godz. na miesiąc. Społecznicy mówią wprost o skandalu. Zapowiedzieli, że odwołają się od wyroku.

Czy taki sprawca powinien chodzić na wolności? Nie powinien. Jego miejsce jest w więzieniu. To, że Rafał B. jest zdegenerowany wiedzą wszyscy, którzy interesowali się sprawą. Nie ma na to naszej zgody. Jeszcze dziś będziemy pisać sprzeciw od tego wyroku. Będzie wiązało się to z tym, iż wyrok utraci swoją moc i sprawa zostanie rozpoznania na zasadach ogólnych, czyli będą przeprowadzone normalne rozprawy i słuchani świadkowie

- przekazali aktywiści.

B. przyznał się do winy. Ma tez zapłacić 10 tysięcy złotych nawiązki na rzecz ochrony zwierząt.

RadioZET.pl/Grażyna Wiatr