Zamknij

Pierwszy dzień szkoły. Ogromne kolejki przed przedszkolami: ”Dzieciaki mokną”

01.09.2020 11:33
Rozpoczęcie roku szkolnego 2020/2021
fot. PAP

Pierwszy dzień szkoły w nowym reżimie sanitarnym przysporzył rodzicom sporo problemów. Przed przedszkolami w całej Polsce tworzyły się gigantyczne kolejki. ''Dzieciaki mokną po kilkanaście minut. To naprawdę przekracza granicę absurdu'' - piszą oburzeni rodzice. 

Pierwszy dzień szkoły w trakcie pandemii koronawirusa. Od połowy marca do końca czerwca szkoły w całej Polsce prowadziły kształcenie na odległość. Powrót do szkoły i nauki zdalnej od 1 września zapowiedzieli przed wakacjami premier Mateusz Morawiecki i minister edukacji Dariusz Piontkowski

Pierwszy dzień szkoły. Gigantyczne kolejki przed przedszkolami

Ze względu na sytuację epidemiczną w tym roku inauguracje nowego roku szkolnego wyglądają inaczej niż zazwyczaj. Jak podaje Onet, każde dziecko musi mieć zmierzoną temperaturę przed wejściem do budynku. Rodzice nie mogą wejść do środka. Nowe obostrzenia poskutkowały utworzeniem się ogromnym kolejek przed budynkami. Przed Przedszkolem nr 44 w Sosnowcu ustawiła się blisko godzinna kolejka. 

40 minut stania w kolejce, żeby zaprowadzić dziecko do przedszkola. Paranoja covidowa. Więcej dzieci zachoruje zimą od tego czekania przed budynkiem niż na jakiś Covid

- mówi w rozmowie z ''Super Expressem'' jeden z rodziców. 

W mediach społecznościowych pojawiły się również zdjęcia z innych polskich miast, m.in. Ząbek pod Warszawą i Rudy Śląskiej. ''40 minut na przyjęcie bombelka'', ''Dzieciaki mokną po kilkanaście minut, bo wpuszczają po jednym dziecku. To naprawdę przekracza granicę absurdu'' - czytamy w komentarzach.

Powrót do szkoły. Jakie zasady i wytyczne? 

Zgodnie z wytycznymi przygotowanymi przez resorty zdrowia i edukacji wraz z głównym inspektorem sanitarnym do szkoły może uczęszczać uczeń bez objawów infekcji dróg oddechowych i gdy domownicy nie przebywają na kwarantannie lub w izolacji. W wytycznych wskazano, że w szkołach będą obowiązywać ogólne zasady higieny: częste mycie rąk (bezzwłocznie po przyjściu do szkoły), ochrona podczas kichania i kaszlu oraz unikanie dotykania oczu, nosa i ust. Osoby wchodzące do budynku szkoły powinny mieć możliwość skorzystania z płynu do dezynfekcji rąk. Jeżeli jest taka możliwość, w szatni należy udostępnić uczniom co drugi boks lub wprowadzić różne godziny przychodzenia do szkoły.

W miarę możliwości rekomenduje się też taką organizację pracy, która umożliwi zachowanie dystansu między osobami przebywającymi szkole i ograniczy gromadzenie się uczniów. Uczniowie i nauczyciele na lekcjach nie muszą mieć maseczek zasłaniających usta i nos, ale – jak zaznaczył szef MEN – jeśli będzie taka potrzeba, będą musieli ich użyć. Jak wyjaśnił, przez taką potrzebę rozumie np. większe szkoły i niewielkie powierzchnie wspólne, w których jednocześnie przebywa dużo młodzieży lub podwyższone zagrożenie epidemiczne (chodzi m.in. o korytarze szkolne). Wtedy dyrektor szkoły powinien wprowadzić tego typu obostrzenia.

Zobacz także

O ewentualnym zawieszeniu zajęć będzie decydował dyrektor szkoły po uzyskaniu zgody organu prowadzącego i pozytywnej opinii powiatowego inspektora sanitarnego. Zależnie od zagrożenia epidemiologicznego możliwe będzie przejście na system mieszany (część uczniów uczy się stacjonarnie, a część w domu) lub edukację zdalną dla całej szkoły. Tym samym decyzje o trybie pracy szkoły będą zapadać lokalnie, choć minister edukacji, po konsultacji z GIS i ministrem zdrowia, będzie mógł też zdecydować o zawieszeniu zajęć stacjonarnych na większym obszarze, np. w jednym lub w kilku województwach lub nawet w całym kraju.

Chcesz czytać częściej takie artykułu? Dołącz do grupy dla rodziców na Facebooku

RadioZET.pl/Onet/Super Express