Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

CBA było gotowe płacić za "konsultacje" b. agentowi, żeby dostać nagranie z politykiem PiS [MAMY STENOGRAM]

14.03.2019 15:43
xxx wiadomosci

Politycy Platformy Obywatelskiej domagają się odpowiedzi na pytanie, czy szef CBA złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie zatuszowania w CBA skandalu obyczajowego z udziałem prominentnego polityka PiS z Podkarpacia. Radio ZET publikuje drugą część rozmowy, w której CBA i były agent rozmawiają o uzyskaniu skandalizującego nagrania w zamian za odpowiednie wynagrodzenie. Były szef CBA Paweł Wojtunik ocenia jednoznacznie, że Biuro zachowywało się w tej sprawie nieprofesjonalnie i nieetycznie. 

CBA było gotowe płacić za "konsultacje" b. agentowi, żeby dostać nagranie z politykiem PiS [MAMY STENOGRAM]  fot. STANISLAW KOWALCZUK/East News

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Dziś CBA stara się zrobić ze swojego byłego agenta osobę niewiarygodną. Rok temu, kiedy odchodził ze służby, CBA zachowywało się zupełnie inaczej. Nie wszczęto śledztwa, nie zawiadomiono prokuratury. Agenci Departamentu Operacyjno-Śledczego za wszelką cenę chcieli za to dotrzeć do rzekomego nagrania z wizyty prominentnego polityka PiS w domu publicznym. Były agent twierdził, że dowód na to, który posiadał  w postaci płyty, został mu wykradziony z szafy pancernej w biurze CBA. Funkcjonariusze, którym polecono dalej kontaktować się z agentem po jego odejściu ze służby, robili wszystko, aby poznać źródło, które miało posiadać to nagranie i dotrzeć do samego nagrania. 

Radio ZET dotarło do nagrania ze spotkania funkcjonariuszy CBA, w tym naczelnika Departamentu Operacyjno-Śledczego z byłym agentem.  Rozmowa, do której doszło w jednym z parków 28 maja zeszłego roku, pokazuje, jak funkcjonariusze przyjmują propozycję, aby były agent został konsultantem i za 20 tysięcy zł pomógł im dotrzeć do nagrania.  

Stenogram fragmentu rozmowy: 

Były agent Wojciech J.: Ja już nie jestem funkcjonariuszem. Mogę to zrobić jako konsultant.

Naczelnik Departamentu Operacyjno-Śledczego: Powiedziałeś to na górze?

Wojciech J.: Tak, powiedziałem dla pana Ernesta [Bejdy - szefa CBA], że konsultacja ze mną to 10 tysięcy złotych za każdym razem.

Naczelnik DOŚ: No dobra. Po tym?

Wojciech J.: Nie, w trakcie. Co dalej, to się okaże, co powie źródło.

Wojciech J.:  (...) Ja wiem, ile płacili konsultantom w Departamencie Analiz, ale wiem, co  konsultanci ci przynosili i wiem, czym ja mogę dysponować, to znaczy nie ja w sensie, ale jako konsultant do tej sprawy. (...) Przekażcie, nie wiem, czy będziesz u jedynki czy zastępcy. Ja się  określiłem wtedy, że nie chcę współpracować jako funkcjonariusz z niektórymi, oni powinni mieć klarowną sytuację. Artykułowałem to kilkakrotnie. Ja się określiłem wtedy, że nie chce współpracować ze specjalistami ze straży miejskiej, a za taką tę służbę uważam, z całym szacunkiem dla strażników miejskich, sam wiesz doskonale, co się dzieje w tej służbie.

Naczelnik DOŚ: Wiem, ale mówię już, żebym ja z siebie pajaca nie robił. Jak określasz to na dwa spotkania, to dla mnie to, co powiedziałeś, to jest dwie dychy. To nie chodzi o pieniądze. To chodzi o to,  że przyjdę i powiem, jest temat do załatwienia, ale kosztuje tyle i mamy za to to.

Wojciech J.: To jak chcesz, to im to powiedz, będziecie pisać notatkę z tego spotkania, ja mówię: mogę być konsultantem, za spotkanie chcę 10 tysięcy i tyle.

Naczelnik DOŚ: Mogę powiedzieć, że planujesz dwa spotkania?

Wojciech J.: Myślę, że nie będzie potrzebne więcej niż dwa... [...]

Naczelnik DOŚ: (...) Ja mam do ciebie szacunek i mam nadzieję, że ty masz tak samo do mnie. Jak powiedziałeś, że płyta była nagrana przez tego gościa, co ci to dał, to on ją zaszyfrował? Ty byś umiał ją odczytać?

Wojciech J.: Tak.

Naczelnik DOŚ: Za te dwie dychy przywożę, jadę do tego cholernego Rzeszowa, a ty mnie z nim sprzężasz?

Wojciech J.: Ja ci wszystko powiem, jak sprawa będzie przy finalizacji, ja nie chcę tych pieniędzy do łapy, oficjalnie na konto.

Naczelnik DOŚ: Czy pieniądze mogą być po płycie?

Wojciech J.: To się dogramy.

Wojciech J. dzień później wysyła do agentów CBA SMS o treści: "Osoba, która posiada nagranie odmówiła jakiegokolwiek kontaktu z CBA. Przekaż pryncypałom, że osoba ta nie zgadza się na to, żeby przekazać nagrania pod stołem, tak jak to chcieliście zrobić. Ma zamiar je upublicznić. Moja wczorajsza propozycja, co do tego, żeby zostać konsultantem, jest nieaktualna. Nie chcę utrzymywać żadnych relacji z Biurem. Spokojnej służby i mądrych przełożonych Ci życzę".

RadioZET.pl/Mariusz Gierszewski/DG 

Oceń