Zamknij

Kopiec Macierz Polonii czy nielegalna hałda śmieci?

15.03.2021 10:00
kopiec Macierzy Polonii
fot. Towarzystwo na Rzecz Ochrony Przyrody

Od 6 lat pod Krakowem w otulinie Dłubniańskiego Parku Krajobrazowego rośnie nielegalnie gigantyczna hałda ziemi, gruzu – i jak twierdzą ekolodzy - odpadów i śmieci. Jednak według inwestora, znanego w Krakowie dealera samochodowego Marka Pateckiego -  powstaje tam kopiec Macierzy Polonii, a zwieńczony zostanie pomnikiem prof. Czesława Dźwigaja. Ponad 3 lata temu nadzór budowlany uznał, że to samowola budowlana, nakazał rozbiórkę i wywiezienie setek tysięcy ton ziemi. Nic takiego jednak się nie stało. Przeciwnie – hałda rośnie z godziny na godzinę - ujawnia Radio ZET.

Wola Więcławska to niewielka wieś położona 20 km na północ od Krakowa. Od kilku lat działa tam Centrum Macierz Polonii – założone przez Marka Pateckiego. Organizuje koncerty patriotyczne i spotkania religijne. W czasie Światowych Dni Młodzieży biwakowało tam w namiotach kilka tysięcy pielgrzymów z całego świata. W 2016 roku gościem centrum była senator Anna Maria Anders.

Centrum Macierz Polonii w Woli Więcławskiej
fot. Przemek Taranek
Centrum Macierz Polonii w Woli Więcławskiej
fot. Przemek Taranek

20-metrowa hałda zajmuje kilka działek. "Gruz, folia, opony, śmieci"

„Goszcząc u nas młodych ludzi z zagranicy oraz Polonię, chcemy pokazać Polskę z jak najlepszej strony. Tak, aby po powrocie do swoich ojczyzn, mogli dawać świadectwo o Polsce” – można przeczytać na głównej stronie Centrum Macierzy Polonii. To słowa Pateckiego.

Z ośrodka widać wielką hałdę, na którą ciężarówki bez przerwy dowożą ziemię wymieszaną z gruzem i odpadami. Ma już ponad 20 m wysokości, zajmuje kilka działek.

hałda
fot. Towarzystwo na Rzecz Ochrony Przyrody

Mariusz Waszkiewicz, prezes Towarzystwa Na Rzecz Ochrony Przyrody, nie ma wątpliwości – to nie żaden kopiec, tylko nielegalne składowisko śmieci. - Tam jest gruz, folia, opony, śmieci komunalne, a mieszkańcy twierdzą nawet, że widzieli materiały niebezpieczne w postaci akumulatorów - mówi. Od 6 lat TNROP próbuje zainteresować tą sprawą odpowiednie służby, wójta gminy Michałowice, WIOŚ i PINB. Wszyscy udzielali odpowiedzi, że nie mają kompetencji, żeby się tym zająć. Dopiero sąd wskazał, że sprawę ma poprowadzić PINB.

śmieci
fot. Towarzystwo na Rzecz Ochrony Przyrody
śmieci
fot. Towarzystwo na Rzecz Ochrony Przyrody
śmieci
fot. Towarzystwo na Rzecz Ochrony Przyrody

Inspektorzy po zbadaniu sprawy uznali, że to samowola budowlana. Ale - jak ustaliło Radio Zet - dali Pateckiemu możliwość legalizacji obiektu – miał zapłacić 125 tysięcy złotych. Z tej możliwości jednak nie skorzystał. Dlatego w lipcu 2017 roku PINB wydał nakaz rozbiórki kopca.

Marek Patecki od razu złożył odwołanie i sprawa na długie lata utknęła w małopolskim wojewódzkim nadzorze budowlanym. Czy jest aż tak skomplikowana? To pytanie zadaliśmy małopolskiemu wojewódzkiemu inspektorowi nadzoru budowlanego.

- Sprawa trafiła do WINB pod koniec 2017 roku – odpowiada dyrektor WINB  Andrzej Macałka - z racji przyjętych zasad rozpatrywania odwołań i zajmowania się w pierwszej kolejności sprawami, gdzie jest udokumentowany stan zagrożenia – ta sprawa niejako była troszkę dalej do rozpatrzenia. Natomiast, patrząc na czas, który upłynął od wniesienia odwołania, wydaje się, że musimy przychylić się do decyzji powiatowego inspektora i podtrzymać nakaz rozbiórki - dodaje.

decyzja PINB
fot.

"Nie mam nic do ukrycia"

WINB zajmuje się tą sprawą już ponad 3 lata, ile czasu jeszcze potrzebuje? Dyrektor Macałka obiecuje, że sprawa zostanie załatwiona do końca maja. I jak twierdzi - inwestor nadal może skorzystać z procedury legalizacji samowoli budowlanej. 

Problem w tym, że Marek Patecki ma inne plany. W rozmowie z Radiem Zet twierdzi, że budowa kopca jeszcze nie ruszyła – dlatego nie można mówić o samowoli budowlanej, a tym bardziej o jej legalizacji. Wielka góra ziemi i gruzu, którą widać z drogi krajowej Kraków – Kielce, to według niego skład materiałów, które gromadzi pod przyszłą budowę kopca. Na pytanie o śmieci, które widać na zdjęciach ekologów, odpowiada: "Teren nie jest ogrodzony, ktoś rzeczywiście przywiózł przyczepę śmieci, ale zostały już usunięte". 

- Wozimy tylko czystą ziemię z wykopów pod fundamenty i z budowy północnej obwodnicy Krakowa – zapewnia Patecki. I dodaje: "nie mam nic do ukrycia, buduję kopiec razem z żoną pod własnym nazwiskiem". - Jeżeli ktoś zna naszą działalność, wie, że mamy szczere intencje. Jeżeli ktoś uważa, że zrobiłem źle, to przepraszam. Wiem jedno, że wszyscy na tej inwestycji skorzystamy - podsumowuje.

Kopiec Macierzy Polonii – widok z DK7 Kraków – Kielce
fot. Przemek Taranek
Kopiec Macierzy Polonii – widok z DK7 Kraków – Kielce
fot. Przemek Taranek

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Radio ZET/Przemysław Taranek

C