Śledztwo Radia ZET. Kulisy „afery z pożyczką dla ojca premiera”

Łukasz Sawala
26.03.2018 09:58
Kornel i Mateusz Morawiecki, ksiądz Tomasz Jegierski
fot. East News/Radio ZET

Prześladuje mnie ABW i prokuratura - mówi Radiu ZET kanadyjski ksiądz Tomasz Jegierski, który oskarża Kornela Morawieckiego, że ten nie oddał mu pożyczki. Sam Morawiecki zaprzecza i pokazuje doniesienie do prokuratury, że jest szantażowany przez księdza. W prokuraturze jest także doniesienie księdza Jegierskiego. Reporter Radia ZET Mariusz Gierszewski dotarł do dokumentów, które pokazują kulisy „afery z pożyczką dla ojca premiera”, sprawdza, jak ksiądz Jegierski znalazł się w orbicie polityków z premierem na czele. Oto kalendarium zdarzeń, w których kluczową rolę odegrał asystent Kornela Morawieckiego.

Od księdza PiS do hochsztaplera?

Ksiądz Tomasz Jegierski politykom prawicy był znany już od jakiegoś czasu, odprawiał msze dla członków Klubów „Gazety Polskiej”, ale kiedy oskarżył Kornela Morawieckiego, co rzucało też cień na samego premiera – sympatycy PiS nazwali go mitomanem i hochsztaplerem.

W rozmowie z reporterem Radia ZET ksiądz Jegierski twierdzi, że jego kłopoty ze służbami specjalnymi zaczęły się właśnie wtedy, kiedy zażądał od Kornela Morawieckiego zwrotu pożyczki w wysokości 96 tysięcy złotych. Pieniądze miały być dowodem wdzięczności za pomoc przy uzyskaniu 220 tysięcy złotych wsparcia dla fundacji, którą prowadzi ksiądz. Pomocy miał udzielić asystent Kornela Morawieckiego. Na fundację w 2012 roku zrzuciły się dwa banki. Jeden, Bank Zachodni WBK kierowany przez Mateusza Morawieckiego, drugi PKO BP któremu prezesuje bardzo dobry znajomy obecnego premiera –Zbigniew Jagiełło.

W zeszłym tygodniu nieoczekiwanie ksiądz Jegierski wystąpił na konferencji prasowej w Sejmie po tym, jak poseł PO Stanisław Gawłowski zarzucił z mównicy obu Morawieckim – ojcu i synowi – korupcję. Posłowie mieli wcześniej w planach wyrażenie zgody na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie sekretarza generalnego PO, ale ostatecznie przesunięto głosowanie na po świętach.

Dlaczego zwrócił się ze swoją sprawą akurat do polityków PO?

Czuję się prześladowany i nękany. Wydawało mi się, że jestem osobą poszkodowaną w sprawie, bo otrzymałem pismo o wszczęciu śledztwa z mojego zawiadomienia. Ale okazało się, że ta sama prokuratura we Wrocławiu podejmuje działania przeciwko mnie, wysyłającdo mnie ABW, zabierając z księgowości fundacji wszystkie dokumenty – mówi Jegierski reporterowi Radia ZET Mariuszowi Gierszewskiemu. Twierdzi przy okazji, że oficerowie ABW przyznawali otwarcie, że zabierają dokumenty, bo „muszą uzbierać haki”.

Ks. Jegierski oskarża prokuraturę, premiera i jego ojca – rozmowa z Radiem ZET

- Jedynym moim błędem jest to, że nie odzyskaliśmy tych pieniędzy wcześniej. Starałem się o to od 2013 roku, nie było odpowiedzi ze strony pana Kornela. Zamiast odpowiedzieć kiedykolwiek na nasze pisma, to okazuje się, że pan Kornel ze swoim synem Mateuszem, gdy ten doszedł do władzy jako premier, wykorzystują służby po to, aby mnie inwigilować, wysyłać ABW, zastraszać. O godzinie 6 rano ABW wjechało do mojej 94-letniej babci, opiekunka myślała, że to złodzieje, broniła drzwi. Gdy przyszła moja mama, oficerowie weszli i szukali tylko jednego dokumentu, który potwierdza, że pan Kornel przyjął te 96 tysięcy złotych.

- I to było tym impulsem do upublicznienia sprawy medialnie?

- Tak. Miałem alternatywę, że następnym krokiem będzie to, że prokurator każe mnie aresztować. Pozbawią mnie wolności i moich dowodów. Pan Kornel nigdy nie przedstawił dowodów. ABW i prokurator zachowują się tak, jakby już wydali osąd, że ja jestem osobą winną.

- Dlaczego ujawnił pan publicznie swoje informacje w dniu, kiedy miano rozpatrywać wniosek o zatrzymanie i aresztowanie posła PO Stanisława Gawłowskiego?

- Bo jedyną osobą, która odpowiedziała na moje pisma, był mecenas Roman Giertych. Przez pana mecenasa nawiązałem kontakt z PO akurat w tej sytuacji, kiedy jedna z ważnych osób w PO jest atakowana. Ja mam podobne doświadczenia. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że jeżeli ta sprawa nie zostanie upubliczniona, zostanę aresztowany przez ABW, zdyskredytowany i pozbawiony prawa do obrony.

Wsparcie od BZ WBK i PKO BP, czyli skąd się wzięła pożyczka

Jegierski twierdzi, że kluczową rolę odgrywał asystent Kornela Morawieckiego, Marek P., którego poznał na jesieni 2012 roku. To on właśnie miał zaoferować swoją pomoc w zorganizowaniu wsparcia dla fundacji Jegierskiego SOS dla Życia. Jegierski zapewnia, że wielokrotnie z nim korespondował, a nawet wysyłał do przejrzenia umowę z bankiem przed jej podpisaniem. Według dokumentów, do których dotarło Radio ZET, 6 grudnia 2012 roku podpisana zostaje umowa wsparcia projektu "Kino w szkole-edukacja i zabawa. Bank Zachodni WBK zobowiązuje się przekazać fundacji 120 tys. netto, czyli 147 tys. brutto.

28 grudnia dochodzi do podpisania umowy darowizny z Fundacją PKO Banku Polskiego. Fundacja księdza otrzymuje 100 tys. złotych. Obie kwoty odnajdujemy w "Informacji dodatkowej do Sprawozdania Finansowego za rok 2012.

KS umowa BZ WBK
KS darowizna PKO
KS bilans 2013

Jegierski twierdzi, że po otrzymaniu tych środków Marek P. zasugerował mu, aby w dowód wdzięczności przekazał pewną kwotę pieniędzy na Stowarzyszenie „Solidarność” Walcząca. Ksiądz twierdzi, że asystent Morawieckiego seniora sprawdził statut fundacji, że jest w nim zapis o pomocy finansowej instytucjom pozarządowym.

Zgodziłem się, nie wiedząc, w jakiej formie dojdzie do przekazania pieniędzy – wyznaje.

Według dokumentów bankowych 3 i 4 stycznia Jegierski pobiera z konta fundacji dwa razy po 48 tysięcy złotych.

KS 2

Ksiądz twierdzi, że do przekazania pieniędzy dochodzi 5 stycznia 2013 roku w siedzibie Stowarzyszenia „Solidarność” Walcząca we Wrocławiu. Otrzymuje tam pokwitowanie podpisane przez Kornela Morawieckiego, które mówi o pożyczce. Jak twierdzi, kilka dni później jedzie z Kornelem Morawieckim i jego asystentem do Warszawy. Na placu Trzech Krzyży w jednej z kawiarnii ma dojść do spotkania z pracownikiem BZ WBK Piotrem T., który miał być kontaktem w banku na przyszłość. Pożyczki i darowizna bankowe są udokumentowane, wraz z datami i podpisami stron.

Według Jegierskiego w następnych latach kontakty z Kornelem Morawieckim urwały się. Ksiądz korespondował z Markiem P., chcąc podpisać dalsze dokumenty dotyczące pożyczki – tak, aby mógł ją rozliczyć księgowo. Marek P. nie odpowiada na te prośby.

Być może obaj jesteśmy oszukiwani...”

Sprawa nabiera rozpędu w sierpniu 2017 roku, kiedy wynajęta przez Jegierskiego kancelaria prawna wysyła do Kornela Morawieckiego pismo z wypowiedzeniem pożyczki. Wyznaczony termin to sześć tygodni na zwrot pieniędzy. Dla Jegierskiego przełom następuje 14 grudnia 2017 roku, kiedy dwaj mężczyźni podający się za policjantów, usiłują dokonać rewizji w siedzibie fundacji. Ksiądz rozpoczyna trwającą kilka tygodni akcję wysyłania maili do najważniejszych osób w państwie, od samego premiera poczynając przez prezydenta, ministrów na prezesie PiS Jarosławie Kaczyńskim kończąc. W międzyczasie z Jegierskim mają spotykać się kilka razy emisariusze, którzy chcą, aby wycofał się z żądania zwrotu pożyczki. Oczekują, żeby podpisał oświadczenie, w którym zapewnia, że „nie ma żadnych roszczeń ani żadnego poczucia krzywdy”. Jegierski odmawia. Równocześnie 24 grudnia otrzymuje odpowiedź sygnowaną nazwiskiem Kornela Morawieckiego: "Być może obaj jesteśmy oszukiwani. Sprawa rzekomej pożyczki ma wiele niejasności. Proszę powiedzieć, komu przekazał Ksiądz pieniądze, bo Stowarzyszenie Solidarność Walcząca ich nie otrzymało. Chcielibyśmy wiedzieć, w jaki sposób i od kogo dostał Ksiądz potwierdzenie pożyczki”.

Ks 4

21 stycznia ksiądz Jegierski składa zawiadomienie do Prokuratury Krajowej dotyczące przywłaszczenia środków fundacji. W tym samym czasie o przestępstwie zawiadamia śledczych także Kornel Morawiecki. To zawiadomienie dotyczy jednak niekorzystnego rozporządzenia mieniem Stowarzyszenia „Solidarność” Walcząca przez przedstawicieli Fundacji SOS dla Życia. Obie sprawy trafiają do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu.

27 lutego funkcjonariusze ABW pojawiają się w mieszkaniu babci Jegierskiego w Olecku i w mieszkaniu pracownicy fundacji w Rzeszowie. Na zażalenie złożone na to drugie przeszukanie, prokuratura odpowiada, że funkcjonariusze ABW mieli prawo wejść do mieszkania na podstawie legitymacji. Dopiero 12 marca prokuratura wydaje ABW w sprawie z doniesienia Kornela Morawieckiego nakaz przeszukania w siedzibie fundacji SOS dla Życia.

KS 8 Prokuratura i ABW

Tydzień później, 19 marca agenci ABW wkraczają do siedziby fundacji i zajmują dokumenty księgowe. W tym samym dniu ksiądz Jegierski otrzymuje pismo z prokuratury informujące o wszczęciu 14 marca śledztwa z jego zawiadomienia. W tym samym dniu Prokuratura Krajowa zwraca się do prokuratora regionalnego we Wrocławiu o informacje dotyczące obu śledztw i odniesienie się do wniosku Jegierskiego o przekazanie śledztw do innych prokuratur.

Więcej newsów Radia ZET? Bądź na bieżąco i dołącz do grupy

22 marca ksiądz Tomasz Jegierski wczesnym popołudniem wchodzi do budynku Sejmu w towarzystwie mecenasa Romana Giertycha.

Ksiądz Tomasz Jegierski jest duchownym Kościoła katolickiego w Kanadzie. Pracował w Archidiecezji Saint Boniface w Winnipeg. Jego biskupem jest Albert LeGatt. Jegierski zapewnia, że nie zamierza na razie opuszczać kraju.

IMG_4992

Radio ZET/Mariusz Gierszewski