Zamknij

Sytuacją w domu dziecka w Kłodzku zajmie się prokuratura. "To jest jak lawina"

28.01.2022 15:00
dom dziecka w Kłodzku
fot. Google Maps

W domu dziecka w Kłodzku trwa audyt starostwa. Byli wychowankowie napisali list otwarty, a do urzędników zgłaszają się też byli pracownicy. Chodzi między innymi o odbieranie dzieciom darów, niewykorzystywanie dotacji i niezatrudnianie odpowiedniej liczby opiekunów.

Starosta Kłodzki Maciej Awiżeń w rozmowie z reporterką Radia ZET Grażyną Wiatr mówi o przerwaniu zmowy milczenia - To jest taka lawina. Bardzo często w sytuacji, kiedy ludzie uwierzą, że ktoś poważnie przygląda się sprawie, informują o nowych rzeczach. My je wszystkie sprawdzamy - tłumaczy.

Starosta przekazał, że w trakcie audytu przesłuchane przez psychologów zostały tez wszystkie dzieci, które aktualnie są pod opieką placówki. Według ustaleń urzędników jest jeszcze za wcześnie na formułowanie zarzutów czy wyciąganie konsekwencji dyscyplinarnych.

Reporterka Radia ZET rozmawiała też z jedną z byłych wychowanek domu dziecka przy ul. Korczaka w Kłodzku. Oskarża władze placówki o upokarzanie i cierpienie dzieci, a także kradzież. Chodzi o sytuacje kiedy do domu trafiały różne dary, ubrania, które potem nie trafiały do podopiecznych, a także o publiczną zbiórkę pieniędzy na plac zabaw, który nie został wyremontowany.

Dom dziecka w Kłodzku. "Byliśmy podkładką pod szybki pieniądz"

 - Wiecznie mówiono nam, że nie zasługujemy, bo niszczymy. Była taka sytuacja, że dostałam 50 zł żebym mogła kupić kurtkę na zimę. Żeby dostać 15 zł kieszonkowego musieliśmy grabić liście  – mówi była wychowanka, która chce pozostać anonimowa.

"Byliśmy podkładką pod szybki pieniądz. Jesteśmy na to żywym dowodem. Sytuacji jest wiele… Prosimy, aby ktoś chciał Nas wysłuchać. Każdy z Nas ma swoją historie" – to z kolei fragment listu otwartego, który napisali byli podopieczni domu dziecka, po informacjach o kontroli starostwa i przekazaniu zawiadomienia do prokuratury.

Dyrektorka domu dziecka podczas krótkiej rozmowy telefonicznej przekazała Radiu ZET, że poddaje się wszystkim kontrolom i na tym etapie nie będzie komentować sprawy.

Sygnał od zaniepokojonego sytuacją w domu dziecka mieszkańca Kłodzka dostaliśmy na Czerwony Telefon Radia ZET.

RadioZET.pl/ Grażyna Wiatr

C