Robotnicy kosili...piasek. Kuriozalne nagranie w sieci, urzędnicy się tłumaczą

02.07.2019 19:10
Warszawa
fot. Facebook/Warszawski Alarm Smogowy

Czujemy się w obowiązku poinformować, że nie mamy nic wspólnego z tą kuriozalną sytuacją - w ten sposób stołeczni urzędnicy tłumaczą się z tego, że dwaj robotnicy wynajętej przez Zarząd Praskich Terenów Publicznych firmy jeździło z kosiarkami spalinowymi po zapiaszczonym terenie. Ktoś zarejestrował ten proceder, a następnie nagranie umieścił w internecie. 

"Warszawski Ratusz jest już przygotowany na nadchodzącą katastrofę klimatyczną. Stosuje kosiarki pustynno-stepowe!" - możemy przeczytać na profilu Warszawskiego Alarmu Smogowego na Facebooku. Opis okraszony jest - użytym ironicznie - hasztagiem oraz filmem nadesłanym przez Darka Werschnera:

Widać na nim dwóch robotników, którzy prowadzą kosiarki spalinowe przez pole przy ul. Kępnej na warszawskiej Pradze-Północ. Pole z powodu wielodniowego słońca i braku opadów zostało wysuszone niemal do postaci piachu. Pomimo tego, robotnicy "koszą" teren, co powoduje jedynie unoszące się wysoko kłęby kurzu.

Urzędnicy z Pragi Północ tłumaczą się i przepraszają

Wiadomo, że nie była to ich autorska inicjatywa, ale kto w takim razie za nią stał? Sprawę skomentowali już urzędnicy Zarządu Praskich Terenów Publicznych opiekującego się m.in. trawnikami w tej dzielnicy. Przyznali oni, że byli to pracownicy wynajętej przez nich firmy, ale zapewniali, że „przedmiotowy teren nie był ujęty w wykazie lokalizacji zlecanych do koszenia. Co więcej, właśnie z uwagi na panujące w Warszawie upały i suszę, już kilka dni przed mającą miejsce opisywaną sytuacją (podobnie jak Zarząd Zieleni m.st. Warszawy) najpierw ograniczyliśmy, a następnie całkowicie wstrzymaliśmy do odwołania koszenie terenów przez nas administrowanych".

Zobacz także

„Czujemy się w obowiązku poinformować, że nie mamy nic wspólnego z tą kuriozalną sytuacją” - napisali w korespondencji ze stołeczną "Wyborczą", dodając, że nie wiedzą, dlaczego robotnicy podjęli się "koszenia" tego terenu i że mógł zdecydować tzw. czynnik ludzki.

"Poprosiliśmy wykonawcę o wyjaśnienia i będziemy analizować tę sytuację pod kątem ewentualnej możliwości nałożenia kary" - brzmi komunikat urzędników ZPTP. Doprecyzowali oni, że w ramach tego przedsięwzięcia nie wydano środków publicznych oraz przeprosili za zaistniałą sytuację. 

RadioZET.pl/warszawa.wyborcza.pl/Facebook