Tragedia w Tryńczy. Jasnowidz Jackowski uderza w policję

Redakcja
09.01.2018 19:53
Tragedia w Tryńczy. Jasnowidz Jackowski uderza w policję
fot. LUKASZ SOLSKI/ East News

Tragiczną śmiercią trzech nastolatek i dwóch mężczyzn z Tryńczy żyła cała Polska. W odnalezieniu ich ciał pomógł Krzysztof Jackowski. Słynny jasnowidz zarzuca policji kłamstwo i marginalizowanie jego udziału w sprawie. 

Zagłosuj

Jak oceniasz działalność polskiej policji?

Liczba głosów:

Do Jackowskiego zgłosiła się matka jednej z ofiar, która poprosiła go o pomoc w znalezieniu córki. Po otrzymaniu fotografii z wizerunkiem zaginionych dziewczyn, jasnowidz przeczuwał, że nastolatki nie żyją. O kulisach przerażającej wizji i wskazaniu miejsca zwłok opowiedział w rozmowie z YouTuberem, Krzysztofem Woźniakiem.

Miałem takie wrażenie, że chłopak, który kieruje, miał powód, żeby nie jechać ulicą w tej miejscowości, bo może być patrol, mogą go zatrzymać. On wybrał drogę, na której na pewno nie będzie policji. Już po fakcie, po znalezieniu zwłok, rozmawiałem z rodziną, oni mi powiedzieli, że rzeczywiście ten pojazd prawdopodobnie w ogóle nie był zarejestrowany, ten chłopak miał go bardzo krótko. Kupił go kilka dni przed tym wypadkiem – powiedział Jackowski.

Zobacz także

29 grudnia policjanci i strażacy przez kilka godzin pracowali w okolicach rzeki Wisłok w Tryńczy. Użyty przez strażaków sonar wskazał, że na dnie rzeki znajduje się duży przedmiot - prawdopodobnie samochód. Przed godz. 16 na brzeg wyciągnięto daewoo tico.

W środku znajdowało się pięć ciał - trzech kobiet oraz dwóch mężczyzn. Kobiety, w tym dwie siostry, w wieku 19, 18 i 16 lat były od kilku dni poszukiwane. Wyszły z domu 25 grudnia, ostatni raz widziane były w poniedziałek wraz z dwoma mężczyznami. 

Jackowski zarzuca policji, że ta zbagatelizowała jego udział w tej sprawie i wskazanie miejsca ogromnej tragedii. Ja mam pytanie do policji. Bo ich poszukiwania zakończyły się po kilku dniach, kiedy wskazałem miejsce. Co zrobili policjanci pierwszego dnia poszukiwań? Drugiego? Zadzwoniła do mnie kobieta, dwa czy trzy dni po tym zdarzeniu. To ona zaproponowała rodzinie, żeby się do mnie zwrócili. I ona sama zaczęła mówić, że pierwszego dnia policja w ogóle nie chciała nic zrobić - mówi wyraźnie oburzony. - Policja nie chciała rozpocząć poszukiwań w wyznaczonym przeze mnie miejscu, po interwencji wójta dopiero pojechali w to miejsce – dodaje.

Emocjonalny pogrzeb dwóch nastolatek z Tryńczy:

RadioZET.pl/wideoprezentacje/DG