"Moje życie to nie jest twoje porno". Koreanki mają dość nagrywania ich w ukryciu

Redakcja
07.09.2018 20:22
Korea Południowa. Protesty przeciwko nagrywaniu kobiet w toaletach
fot. Korea Exposé/YouTube

Władze Seulu zobowiązały się do sprawdzania publicznych toalet, czy ktoś nie montuje w nich kamer szpiegowskich. Tylko w ubiegłym roku ujawniono prawie 6,5 tys. przypadków nielegalnego filmowania w szaletach. Ofiarami tych praktyk padają głównie kobiety w całej Korei Południowej, które protestują i apelują o walkę z podglądaczami.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Jak podała BBC News, publiczne szalety w południowokoreańskiej stolicy będą sprawdzane co najmniej raz w miesiącu w poszukiwaniu ukrytych kamer. Jednak personel na co dzień obsługujący 20 tys. toalet będzie również zwracał uwagę, czy ktoś nie zainstalował w nich ukrytych kamer.

Zobacz także

Nagrywanie zwłaszcza kobiet w publicznych WC jest w Korei Południowej prawdziwą plagą. Według danych podawanych przez CNN, tylko w ubiegłym roku ujawniono 6470 przypadków podglądania przez kamery w intymnych sytuacjach - w toaletach, przebieralniach oraz na ulicy. Nielegalne nagrania trafiały następnie do sieci.

Przeciwko tzw. pornografii szpiegowskiej w ciągu ostatnich tygodni głośno protestowały kobiety m.in. w Seulu. Demonstracje odbywały się pod hasłem "moje życie to nie jest twoje porno". Domagały się od władz bardziej decydowanych działań przeciwko tym, którzy je nagrywają w intymnych sytuacjach. 80 proc. ofiar szpiegowania to kobiety.

Zobacz także

Jak przekazał BBC News jeden z urzędników południowokoreańskich, walka ze sprawcami jest wyjątkowo trudna, ponieważ od momentu zainstalowania kamery np. w publicznej toalecie do jej ponownego zabrania w celu zatarcia śladów, może minąć tylko kwadrans.

Dla porównania - z ponad 5400 osób ujawnionych jako sprawców tzw. pornografii szpiegowskiej, tylko 2 proc. usłyszało wyroki i zostało zamkniętych w zakładach karnych.

Co więcej, według południowokoreańskiej agencji prasowej Yonhap, 50 rządowych pracowników zatrudnionych do walki z niemoralnym procederem przez ostatnie dwa lata nie wykryło ani jednego przypadku.

Zobacz także

RadioZET.pl/BBC News/CNN/PTD