Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Pogrzeb Alfiego Evansa. Tłumy na ulicach Liverpoolu [ZDJĘCIA]

14.05.2018 18:13
xxx wiadomosci

Pogrzeb Alfiego Evansa przyciągnął na ulice Liverpoolu kilkaset osób. Ludzie chcieli oddać hołd niespełna dwuletniemu chłopcu, który został w poniedziałek pochowany podczas prywatnej ceremonii pogrzebowej.

Alfie Evans fot. East News

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Tłumy zebrały się na trasie konduktu żałobnego m.in. przed stadionem drużyny piłkarskiej Everton FC, której kibicuje ojciec chłopca. Lokalne media informowały, że wiele osób było ubranych w koszulki ze zdjęciem Alfiego, zebrani rzucali kwiaty. Wcześniej organizatorzy apelowali, aby żałobnicy ubrali się w kolorowe stroje, aby w ten sposób oddać hołd zmarłemu dziecku.

Pogrzeb Alfiego Evansa 

Na trumnie dwulatka znalazły się wizerunki zabawek-żołnierzy, a także herb Evertonu, a na karawanie widniał napis: "Nasz bohater, nasz wojownik".

Zgodnie z prośbą rodziny, sam pogrzeb był prywatny i wyłącznie dla zaproszonych osób. ZOBACZ zdjęcia z ulic Liverpoolu: 

Alfie Evans nie żyje

Dwuletni Alfie Evans, który cierpiał na niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną, zmarł pod koniec kwietnia w szpitalu w Liverpoolu. Rodzice chłopca toczyli sądową batalię, chcąc przenieść go do włoskiego szpitala Bambino Gesu, który zaproponował dalszą opiekę paliatywną; sprawą dziecka zajmował się także Watykan.

Alfie przebywał w szpitalu w Liverpoolu od grudnia 2016 roku. W ocenie brytyjskich lekarzy jego choroba doprowadziła do nieodwracalnych i katastrofalnych zmian w mózgu, wykluczających nie tylko powrót do zdrowia, ale jakiekolwiek znaczące przedłużenie życia.

Po długiej batalii prawnej szpitala z rodzicami, sąd przychylił się do argumentacji lekarzy i zdecydował o przerwaniu uporczywej terapii dziecka, podkreślając, że zgodnie z opinią konsylium przewiezienie chłopczyka do Włoch nie daje żadnej nadziei na poprawę jego stanu, a mogłoby wywołać dodatkowe cierpienie w trakcie transportu.

RadioZET.pl/PAP/DG

Oceń