Zamknij

Krach "specjalnej operacji" Putina. "Rosja rozpocznie wojnę obronną"

27.09.2022 16:04

Niedługo skończą się referenda, Duma to zaakceptuje i wówczas Putin może powiedzieć tak: "Operacja zakończyła się sukcesem. Wyzwoliliśmy prastare ziemie ruskie, ale teraz nas atakują na terytorium Rosji". Wtedy będzie miał możliwość przejścia już do tej narracji obronnej - mówił w podcaście Machina Władzy w Radiu ZET gen. Stanisław Koziej, były szef BBN.

władimir putin
fot. PAP/ EPA

Mobilizacja wojskowa, którą ogłosił w Rosji Władimir Putin, to w ocenie gen. Stanisława Kozieja "instrument dalszej eskalacji wojny". - Od początku konfliktu Putin kieruje się metodą eskalacji. Od prostej interwencji poprzez wojnę totalną, zbrodniczą. Teraz, włączając te terytoria do Rosji, uzyskuje w opinii Rosjan możliwość użycia wszystkich środków – jak sam to powiedział. Włącznie z bronią nuklearną. A zatem uzyskuje możliwość ostrzejszego niż dotąd szantażowania - mówił gość podcastu Machina Władzy.

- Z tej mobilizacji Rosja może w ciągu kilku tygodni uzupełniać straty, które występują na froncie. Ale to w żadnym wypadku nie zmieni kondycji bojowej wojsk rosyjskich, które są w defensywie. Druga fala skutków tej mobilizacji może mieć miejsce zimą. Mogą być wówczas tworzone pododdziały rezerwowe, wyposażane w broń i przeszkalane. W okresie zimowym mogą one już podchodzić pod front ukraiński. One jednak też nie zmienią sytuacji, aby armia rosyjska mogła przejść do ofensywy.

Władimir Putin użyje taktycznej broni atomowej?

Gen. Koziej wskazywał, że sytuacja może uleć zmianie w okresie wiosennym. - Jeżeli Ukraina "nie będzie im za bardzo przeszkadzać", to dopiero wiosną Rosja mogłaby z tej mobilizacji stworzyć odwody operacyjne na wybranym kierunku, np. Odessy. To byłby poważny skutek.

- Jeżeli jednak przy pomocy mobilizacji nie uda się Rosji przejść do ofensywy, to Putin będzie w rozpaczliwej sytuacji. Wówczas z każdym tygodniem będzie wzrastało niebezpieczeństwo, że może zdecydować się na kolejne kroki eskalacyjne. Pierwszym takim krokiem może być włączenie Białorusi do wojny, po to, aby izolowała dopływ pomocy zachodniej na granicy polsko-ukraińskiej. Łukaszenka może twierdzić, że jest inaczej, ale to nie on decyduje. Dla Putina byłoby to jednak duże ryzyko, bo Białorusini mogliby znowu zacząć się buntować. Druga opcja eskalacyjna to taktyczna broń atomowa. Generalnie broń atomowa nie służby do prowadzenia wojny, a do zastraszania albo odstraszania, albo niedopuszczenia do wojny - wyjaśniał gość Machiny Władzy.

Gen. Stanisław Koziej uważa, że atomowe groźby Władimira Putina dotyczą użycia broni taktycznej. - W przypadku broni strategicznej działa cały czas zasada gwarantowanego wzajemnego zniszczenia, którą obie strony (red. USA i ZSRR) wypracowały sobie w czasie zimnej wojny po kryzysie kubańskim. Jeśli chodzi o atomową broń taktyczną to Putin ma przewagę w Europie. Mowa nawet o 2-3 tys. ładunków. Np. te słynne Iskandery mają ładunki przy pomocy których, mogą taki atak przeprowadzić. I Putin szantażuje właśnie taktyczną bronią atomową Ukrainę. Szantażowanie NATO to jeszcze wyższa półka, na którą na razie Putin się nie zdecyduje.

Gen. Koziej: skażenie promieniotwórcze mogłoby do nas dotrzeć

Jakie konsekwencje może mieć dla Polski i Zachodu użycie przez Rosję taktycznej broni atomowej? - Pierwszym skutkiem powinna być zdecydowana reakcja Zachodu powstrzymująca Putina przed podjęciem takiej decyzji. Przede wszystkim trzeba przypomnieć jemu i Rosjanom, że Zachód też ma broń atomową. Trzeba ich uświadamiać, że Zachód musiałby postawić w stan alarmu cały swój arsenał nuklearny, taktyczny i strategiczny i wszelki inny. To powinien być jasny komunikat: jeżeli użyjecie broń taktycznej w jakiejkolwiek formie, to my natychmiast stawiamy w pełny alert cały nasz arsenał nuklearny i jesteśmy na progu strategicznej wojny. Każdy kolejny ruch, jeżeli się nie wycofacie, to będzie wasza zagłada.

- Użycie broni taktycznej może mieć także skutki bezpośrednie. Polska jest sąsiadem Ukrainy. Gdyby Rosja użyła takiej broni w okolicach Lwowa, to skażenie promieniotwórcze mogłoby do nas dotrzeć, w zależności od kierunku wiatru. W ten sposób NATO byłoby bezpośrednio dotknięte skutkami takiego uderzenia - mówił były szef BBN.

loader

RadioZET.pl