`

Ekspert: Rosja jest dzisiaj państwem rozbójniczym. Nasze bezpieczeństwo uległo pogorszeniu

6 min. czytania
25.02.2022 10:51
Obserwuj nas na Google

W piątek nad ranem doszło do ataku rakietowego na Kijów. Armia rosyjska zmierza w kierunku ukraińskiej stolicy. - To co robią Rosjanie na Ukrainie powoduje, że stają się krajem wyjętym z cywilizowanego świata - mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Wojciech Konończuk.

fot. JOHN MACDOUGALL/AFP/East News

Mateusz Kapera: Rosja w czwartek nad ranem zaatakował Ukrainę z kilku stron. Ostrzeliwany jest także Kijów, z którego uciekają mieszkańcy. Czy Ukraińców i Zachód zaskoczyła skala inwazji Rosji?

Wojciech Konończuk: Tak, zaskoczyła. Co prawda, prawie wszyscy się spodziewali, że stanie się coś złego, ale mam jednak wrażenie, że wielu powątpiewało, że dojdzie do inwazji na tak dużą skalę. Sondaże pokazywały, że duża część Ukraińców nie wierzyła w inwazję Rosji. Myślę, że nie jest to dziwne, bo co innego myśleć i mówić o wojnie, a co innego widzieć zdjęcia spadających rakiet na ukraińskie miasta. Co więcej, nawet komunikaty ze strony rządu ukraińskiego, nie tylko te z ostatnich tygodni, ale z ostatnich dni próbowały uspokajać. Mówiły, że Rosjanie cały czas nie mają wystarczających sił do pełnoskalowej inwazji.

Skąd taka zaskakująca dla Ukraińców decyzja Putina?

Putin postanowił wywrócić stolik stwierdzając, że to jest dobry czas na atak, a lepszego może już nie być. Zrobił to niezależnie od ryzyka i kosztów, jakie będzie musiał zapłacić w formie sankcji. On je już wcześniej wykalkulował, bo kilkakrotnie mówił, że sankcje i tak będą, niezależnie od tego, co Rosja zrobi. Postanowił odzyskać kontrolę nad Ukrainą. Jest to operacja, która ma na celu zmianę rządu ukraińskiego i stworzenie państwa, które będzie lojalne wobec Kremla. Ma to na celu kompletną zmianę polityki ukraińskiej, także zagranicznej.

Czy te ostatnie działania Putina nie powodują wrażenia, że mógł on stracić zdrowy rozsądek?

Putin ma własną skalę racjonalności działań. To na pewno nie jest zachodnia racjonalność. Putin pokazał, że jego sposób postrzegania rzeczywistości jest kompletnie inny ten na Zachodzie. Niestety Putin uważa, że to on ma rację, że odzyskuje, w jego mniemaniu, zagrabioną przez Zachód Ukrainę. Dla niego to są ziemie związane historycznie z Rosją. On jest przekonany, że musi doprowadzić do „odnowienia historycznej jedności między dwiema częściami jednego narodu”. To jest oczywiście paranoiczne myślenie. Myślę, że to jest człowiek owładnięty antyukraińską obsesją, który kompletnie nie rozumie społeczeństwa ukraińskiego i ma wypaczoną wizję historii Ukrainy - postrzegając ją jako państwo stworzone przez Lenina, a Ukraińców jako jeden naród z Rosjanami.

Myślę, że to jest człowiek owładnięty antyukraińską obsesją, który kompletnie nie rozumie społeczeństwa ukraińskiego i ma wypaczoną wizję historii Ukrainy - Wojciech Konończuk

Ekspansja Putina będzie się poszerzać?

Myślę, że trzeba brać bardzo poważnie pod uwagę to, że Rosjanie wejdą do Kijowa i będą chcieli przejąć władzę. Tyle, że Kijów to nie jest miasto typu mocno zrusyfikowanego Mariupola. To jest stolica Ukrainy. To jest miasto bardzo ukraińskie, patriotyczne, liberalne. Zarazem bardzo antyrosyjskie, dlatego nie potrafię sobie wyobrazić, jak Putin miałby takim miastem rządzić. Przepraszam, potrafię: musiałaby być to przemoc na wielką skalę.

To oznacza, że ta wojna nie zakończy się szybko?

Nie. Obawiam się, że weszliśmy w okres długiego konfliktu na Ukrainie, który już spowodował kryzys ogólnoeuropejski. To nie jest tylko kwestia ukraińska, mimo tego, że to tylko Ukraińcy walczą dzisiaj z agresorem-Rosją. To jest kryzys, który dotyczy nas wszystkich. Nie miejmy, co do tego żadnych złudzeń. Ten kryzys będzie trwał dłużej niż krócej i będzie dotykał także Unię Europejską. Będzie miał swój wymiar humanitarny w postaci Ukraińców, którzy będą chcieli, albo już chcą, opuścić swój kraj. To jest coś, co w fundamentalny sposób zmienia Europę.

Jak Zachód może zareagować? Czy sankcje działają na Putina?

Putin zdawał sobie sprawę, że ryzyko sankcji jest bardzo prawdopodobne. Ich skala pewnie jednak go zaskoczy, bo po wczorajszych decyzjach USA i Wielkiej Brytanii widać, że są ostre. Czekamy na decyzje Unii Europejskiej, ale już wiadomo, że nigdy wcześniej Bruksela nie nakładała sankcji w takiej formie i skali. One będą dotyczyć przede wszystkim sektora finansowego. Widać to już zresztą po sankcjach brytyjskich, czyli zablokowaniu dostępu do rynku kapitałowego dla podmiotów rosyjskich, zamrożenia niektórych aktywów banków rosyjskich na jej terenie, zakazie lądowania w portach lotniczych w Wielkiej Brytanii samolotów Aerofłotu, czy zablokowania majątków niektórych Rosjan, którzy mają aktywa w bankach brytyjskich. Oczywiście najmocniejszym uderzeniem byłoby wyrzucenie Rosji ze SWIFT-u (międzynarodowego systemu telekomunikacji finansowej - przyp. red.). Nie ma, jak na razie, do tego wymaganej zgody wszystkich państw. Sprzeciwiać się mają m.in. Niemcy, Włochy, Węgry i Cypr. Dyskusje są bardzo ostre. To byłoby coś, co Rosjanie naprawdę poczuliby. Natomiast Zachód nie może sięgnąć po sankcje energetyczne w formie zaprzestania kupowania gazu od Rosji, bo wiele państw nie ma innej alternatywy niż gaz rosyjski.

Rosja zabezpieczyła się też gospodarczo. Między innymi posiada bardzo duże rezerwy walutowe.

To jest poduszka bezpieczeństwa finansowego, która pomoże Rosji przetrwać co najmniej kilka miesięcy. Rosjanie posiadają ok. 900 miliardów dolarów w dwóch funduszach rezerwowych. To jest więcej niż roczna wartość PKB Polski. Jak się teraz okazuje, Rosjanie nie przypadkiem gromadzili te pieniądze. Z drugiej strony to co robią teraz Rosjanie na Ukrainie powoduje, że stają się krajem wyjętym z cywilizowanego świata, państwem rozbójniczym. To będzie miało wpływ na ich gospodarkę. Widać ostre spadki na moskiewskiej giełdzie a także obniżkę wartości rubla. I ten trend będzie trwał. Także społeczeństwo rosyjskie zapłaci za to swoją cenę. Mam nadzieję, że to sprawi, że Rosjanie zastanowią się, co się w ich kraju dzieje. Co prawda mamy dzisiaj protesty antywojenne, ale ich skala nie jest porażająca - to nie są dziesiątki tysięcy osób, a tysiące.

Rosjanie posiadają ok. 900 miliardów dolarów w dwóch funduszach rezerwowych. To jest więcej niż roczna wartość PKB Polski - Wojciech Konończuk

Czy Ukraińcy są dziś w obliczu tej wojny zjednoczeni?

Mamy do czynienia z bardzo dużą mobilizacją i konsolidacją społeczną z związku z agresją, co zawsze występuje w takich sytuacjach. Jest kilkanaście procent społeczeństwa, które będzie bierne, a część z niego może zaakceptuje nową sytuację. Biorąc pod uwagę te silne wartości patriotyczne, to gdy doszłoby do rozbicia sił ukraińskich, opór, także zbrojny, kontynuowany byłby przez cywilów. Jak daleko pójdą dziś Rosjanie? To zależy od oporu Ukraińców.

Czyli okupacja Ukrainy nie jest wykluczona?

Putin powiedział, że nie będzie okupacji Ukrainy. Nie należy jednak wierzyć mu, bo to jest człowiek kompletnie niewiarygodny. Wydaje mi się, że okupacja jest możliwa, ale niektórych regionów ukraińskich, w tym wszystko wskazuje na to, że również Kijowa.

Jakie zagrożenia dla Polski niesie inwazja Rosji na Ukrainę?

Polska stała się państwem przyfrontowym, nasze bezpieczeństwo uległo znaczącemu pogorszeniu. Tą granicą nie jest już Donbas. To generuje liczne wyzwania dla nas związane z kryzysem humanitarnym i napływem uchodźców wojennych. Zachodnie dostawy broni na Ukrainę, które będą szły głównie przez Polskę ze względu na nasze położenie geograficzne. Kryzys z pewnością będzie miał wpływ na polską gospodarkę

Przy tym trzeba pamiętać, że w całej tej wojnie Ukraina jest tylko częścią. Ambicje Putina idą znacznie dalej - nie tyle w kwestii ekspansji terytorialnej, a radykalnej rewizji porządku w sferze bezpieczeństwa międzynarodowego w Europie. Spodziewałbym się, że może dochodzić do różnych prowokacji ze strony rosyjskiej czy białoruskiej. Białoruś jest państwem w pełni zależnym od Rosji. To, że dochodzi do ataków na Ukrainę z terenów Białorusi, zgodnie z prawem międzynarodowym, oznacza udział Białorusi w agresji na suwerenne państwo, jakim jest Ukraina.

Czy Zachód może jeszcze coś zrobić dla Ukrainy?

Nie wyślemy tam armii, co zostało wielokrotnie podkreślone przez zachodnich polityków. Pozostają sankcję na Rosję i ostracyzm na różnych poziomach. Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek szanujący się zachodni polityk podał rękę Putinowi. Pozostaje też kwestia dostaw broni. Wszystko jednak zależy od tego, jaki będzie opór ze strony ukraińskiej i jak długo będzie walczyć armia ukraińska. Jeśli doszłoby do jej rozbicia, to jak silny będzie opór ze strony ukraińskiej partyzantki?

Powiedział Pan, że nie wyobraża sobie, żeby zachodni polityk mógł po tym wszystkim podać rękę Putinowi. Czy to oznacza, że projekt Nord Stream 2 został ostatecznie pogrzebany?

Dopóki Rosją rządzi Putin i putinizm, jako ideologia, to nie mam wątpliwości, że Nord Stream 2 nie ruszy.

Wojciech Konończuk - zastępca dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia. Wcześniej kierownik zespołu Białorusi, Ukrainy i Mołdawii oraz analityk w zespole rosyjskim OSW. Absolwent Instytutu Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim i Studium Europy Wschodniej UW. Studiował również na Uniwersytecie Państwowym w Petersburgu i w Szkole Głównej Handlowej. 

RadioZET.pl

Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl

Redakcja poleca

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET