Nowe oznaczenia w Lidlu. Klienci przecierają oczy

2 min. czytania
12.03.2026 13:27
Obserwuj nas na Google

Klienci robiący zakupy w sklepach sieci Lidl mogli w ostatnich dniach zauważyć sporą zmianę na półkach. Ceny produktów wyglądają inaczej niż dotychczas, a czerwony kolor pojawia się znacznie częściej. Nowe oznaczenia wywołały sporo komentarzy i niektórzy kupujący przyznają, że na początku łatwo się pomylić.

Mężczyzna w kurtce z wózkiem na zakupy, stoi w sklepie przy półkach z produktami AGD.
fot. Eryk Stawinski

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Lidl zmienił sposób oznaczania cen w swoich sklepach.
  • Na czym polega nowy system cenówek i jak odróżnić promocję od ceny regularnej.
  • Dlaczego nowe etykiety wywołały dyskusję wśród klientów i w internecie.

Lidl zmienił cenówki w sklepach. Klienci zaskoczeni nowym oznaczeniem cen

Na początku marca w sklepach sieci Lidl pojawiły się nowe etykiety cenowe. Zmiana dotyczy sposobu prezentowania cen na półkach i od razu zwróciła uwagę klientów. Część osób przyznaje, że początkowo miała problem z odczytaniem nowych oznaczeń, bo różnią się od tych, do których kupujący byli przyzwyczajeni przez lata.

Przez długi czas w sklepach Lidla obowiązywał prosty system. Ceny regularne były drukowane czarną czcionką na białym tle, natomiast promocje wyróżniano czerwonym kolorem. Dla wielu klientów był to jasny sygnał: czerwony oznacza obniżkę. W marcu sieć wprowadziła jednak nowy system oznaczeń. Teraz ceny pojawiają się na dwóch różnych tłach.

  • Białe tło z czerwoną ceną oznacza cenę regularną.
  • Czerwone tło z białą ceną wskazuje produkt w promocji.

Zmiana jest widoczna na większości półek sklepowych i sprawia, że czerwony kolor pojawia się znacznie częściej niż wcześniej.

Redakcja poleca

Klienci mówią o dezorientacji

Nowy sposób prezentowania cen wywołał sporo dyskusji w internecie. W mediach społecznościowych pojawiły się komentarze osób, które przyznają, że początkowo trudno było im odróżnić zwykłą cenę od promocyjnej. Niektórzy zwracają uwagę, że przez lata przyzwyczaili się do prostego schematu: czerwony kolor oznacza zniżkę. Dlatego widok wielu czerwonych cen na półkach może sprawiać wrażenie, że w sklepie trwa duża promocja.

Internauci komentujący zmianę zastanawiają się również, czy nie jest to zabieg marketingowy. Ich zdaniem dominacja czerwonego koloru może podświadomie sugerować klientom, że ceny są atrakcyjne nawet wtedy, gdy nie chodzi o promocję.

Lidl tłumaczy powody zmiany

Przedstawiciele sieci w rozmowie z "Faktem" podkreślają jednak, że zmiana nie ma wprowadzać klientów w błąd. Według firmy nowy system ma przede wszystkim poprawić czytelność cen. Jak tłumaczy biuro prasowe Lidla, zastosowanie kontrastowych kolorów ma sprawić, że klienci szybciej znajdą potrzebne informacje na półce. Wysoki kontrast między tłem a czcionką ma także pomóc osobom starszym i niedowidzącym w łatwiejszym odczytywaniu cen.

Sieć przekonuje również, że podział jest jasny: białe tło oznacza cenę standardową, natomiast czerwone tło wskazuje promocję. Dzięki temu – według firmy – klienci mają szybciej zauważać aktualne obniżki.

Choć nowy system oznaczania cen budzi mieszane reakcje, wiele wskazuje na to, że pozostanie on w sklepach na dłużej. Dla części klientów to tylko kwestia przyzwyczajenia się do nowych etykiet, dla innych – przykład tego, jak duże znaczenie w handlu mają nawet drobne zmiany wizualne na sklepowej półce.

Źródło: Radio ZET/Fakt

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET