Polacy chcą kupować odnowione sprzęty, ale się boją. Ekspert o tym, co da nam prawo do naprawy
Na rynek trafia coraz więcej sprzętu elektronicznego, a wraz z nim rośnie problem elektroodpadów. Jednocześnie 45 proc. Polaków rozważa zakup odnowionego smartfona, ale niemal połowa obawia się, że takie urządzenie szybko się zepsuje. Co może przekonać konsumentów do naprawiania i kupowania sprzętu, który dostał drugie życie? – Cena, transparentność i gwarancja jakości – mówi portalowi RadioZET.pl Kilian Kamiński, współzałożyciel platformy refurbed, zajmującej się odnawianiem elektroniki i sprzętu codziennego użytku.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Polacy coraz częściej rozważają zakup odnowionego sprzętu, ale nadal obawiają się jego jakości.
- Ile można zaoszczędzić na profesjonalnie odnowionej elektronice i czym różni się ona od zwykłego sprzętu używanego.
- Co zmienia unijne prawo do naprawy i dlaczego jego skuteczność będzie zależeć od sposobu wdrożenia przepisów.
- Jakie zmiany zdaniem eksperta są potrzebne, aby naprawa i odnawianie elektroniki rzeczywiście się opłacały.
Polacy chcą kupować odnowiony sprzęt, ale boją się jego jakości
Smartfony, laptopy, tablety i sprzęt AGD wymieniamy na nowe modele, zanim poprzednie urządzenia całkowicie przestaną działać. Skala tego zjawiska jest widoczna w danych Eurostatu. W 2023 roku na rynek Unii Europejskiej trafiło średnio 32,2 kg nowego sprzętu elektrycznego i elektronicznego na mieszkańca. Jednocześnie zebrano 11,6 kg elektroodpadów na osobę. Od 2015 roku ilość sprzętu wprowadzanego na rynek wzrosła aż o 78 proc.
Na świecie problem jest jeszcze większy. Według Global E-waste Monitor w 2022 roku powstało 62 mln ton elektroodpadów. Przy obecnym tempie do 2030 roku może to być już 82 mln ton. Wśród przyczyn wzrostu ilości elektrośmieci raport wymienia m.in. rosnącą konsumpcję elektroniki, krótszy cykl życia produktów i ograniczone możliwości ich naprawy. Jednym ze sposobów na ograniczenie tego problemu jest wydłużanie życia urządzeń – na przykład przez naprawę sprzętu zużytego.
Zainteresowanie taką alternatywą jest w Polsce spore. Z raportu Smart Barometr 2025, przygotowanego przez IQS na zlecenie bolttech, wynika, że 45 proc. badanych rozważa w przyszłości zakup odnowionego smartfona. Jednocześnie 47 proc. obawia się, że takie urządzenie szybko się zepsuje, a 42 proc. – że będzie miało ukryte wady. Wsparcie w tym zakresie niesie Unia Europejska. Dyrektywa o prawie do naprawy przewiduje m.in. obowiązek naprawy określonych produktów przez producentów, dostęp do części zamiennych w rozsądnych cenach oraz dodatkowy rok odpowiedzialności sprzedawcy, jeśli konsument wybierze naprawę zamiast wymiany. Przepisy mają też ograniczać stosowanie rozwiązań utrudniających naprawę.
Niestety termin wdrożenia dyrektywy do krajowych przepisów minął 31 lipca 2026 roku. Polska ma wprawdzie przygotowany projekt ustawy, który ma wprowadzić unijne rozwiązania, ale na początku października przepisy te nadal nie obowiązują. Sprawa nie pozostała bez reakcji Komisji Europejskiej. 25 września KE wszczęła postępowanie naruszeniowe wobec 18 państw, w tym Polski, które nie zgłosiły pełnego wdrożenia dyrektywy. Kraje te dostały dwa miesiące na odpowiedź i uzupełnienie braków. Jeśli reakcja okaże się niewystarczająca, Komisja może przejść do kolejnego etapu procedury.
Nie wiadomo, na jakim etapie dokładnie są prace nad wdrożeniem w Polsce, jednak dane pokazują, że Polki i Polacy bardzo czekają na regulacje, dzięki którym wreszcie będzie można bez obaw kupować profesjonalnie odnowiony sprzęt. Niemal 45 proc. z nas rozważa zakup takiego sprzętu – na przykład smartfona. Jak przekonuje Kilian Kamiński, współzałożyciel platformy refurbed, zajmującej się odnawianiem elektroniki i sprzętu codziennego użytku, polscy konsumenci świetnie orientują się w tej tematyce.
Odnowiony sprzęt może kosztować znacznie mniej
– Polscy konsumenci coraz lepiej rozumieją ideę zrównoważonego rozwoju i zielonej gospodarki. W 2025 roku znajomość pojęć związanych z tymi obszarami wzrosła do 56 proc., wobec 16 proc. rok wcześniej – tak wynika z raportu e-Izby Odpowiedzialny E-commerce 2025. Jednocześnie, podobnie jak mieszkańcy całej Europy, Polacy odczuwają wzrost kosztów życia – zaznacza ekspert. To właśnie kwestie finansowe są dużą zachętą dla konsumentów, by kupować rzeczy używane, ale odnowione.
– Raport Smart Barometr 2025 potwierdza, że Polacy nadal mają konkretne obawy: 47 proc. boi się, że odnowione urządzenie szybko się zepsuje, a 42 proc. – że będzie miało ukryte wady. Dla rozwoju rynku kluczowe są zatem zaufanie, transparentność procesu i gwarancja jakości – przekonuje Kamiński i wylicza, ile można oszczędzić na sprzętach po profesjonalnym odnowieniu.
– W przypadku np. flagowych smartfonów czy laptopów przekłada się to na oszczędności, które zaczynają się od kilkuset złotych na jednym urządzeniu – mówi współzałożyciel refurbed.
Jak wyjaśnia, na profesjonalnym rynku refurbished cena zależy m.in. od klasy wizualnej urządzenia. Osoba, której zależy na sprzęcie wyglądającym niemal jak nowy, może wybrać wyższą klasę i nadal zapłacić mniej niż za fabrycznie nowe urządzenie. Z kolei akceptacja niewielkich śladów użytkowania może oznaczać jeszcze większą różnicę w cenie. Według danych refurbed oszczędność może sięgać nawet 40 proc. względem zakupu nowego sprzętu.
Nie chodzi przy tym wyłącznie o smartfony. Ten sam mechanizm dotyczy laptopów, tabletów czy innych urządzeń elektronicznych. Dla gospodarstwa domowego oznacza to możliwość ograniczenia wydatku bez konieczności rezygnowania z konkretnego modelu czy parametrów, których potrzebuje użytkownik.
Odnowiony to nie to samo co używany
Na rynku funkcjonują jednak dwa różne modele zakupu. Używany sprzęt z drugiej ręki może pochodzić od prywatnego sprzedawcy, a kupujący często ma ograniczone możliwości sprawdzenia jego historii i stanu technicznego. Profesjonalnie odnowione urządzenie przechodzi natomiast określony proces diagnostyki i kontroli. Wielu konsumentów wciąż o tym nie wie.
– Główna różnica polega na tym, że kupując sprzęt odnowiony u zaufanego dostawcy, otrzymujemy pełen komfort i standard znany ze sklepu z nowymi produktami. Profesjonalnie odnowiona elektronika wypełnia lukę między kosztownymi, nowymi urządzeniami a używanym sprzętem kupowanym z niepewnego źródła, którego historię i rzeczywisty stan techniczny trudno zweryfikować – mówi Kamiński i wylicza, że po profesjonalnym odnowieniu konsument ma wsparcie, pełną gwarancję czy prawo do zwrotu. Ponadto, samo odnowienie przeprowadzają profesjonalni partnerzy, a proces obejmuje nawet 40 etapów.
– Każdy produkt jest dokładnie sprawdzany, czyszczony i testowany, a wykryte usterki są usuwane. W razie potrzeby niesprawne podzespoły zostają wymienione. Dopiero po końcowej kontroli jakości urządzenie dostaje drugie życie i ponownie trafia do sprzedaży. Dzięki temu zakup jest całkowicie bezpieczny. Konsumenci, którzy nigdy wcześniej nie mieli styczności z tą kategorią produktów, mogą bez ryzyka przetestować sprzęt i po prostu go zwrócić, jeśli z jakiegoś powodu nie spełni ich oczekiwań. Ten model sprawdza się u nas doskonale – większość klientów decyduje się zatrzymać zakupione urządzenie – opowiada Kamiński o procesie odnawiania.
Prawo do naprawy ma sens tylko wtedy, gdy naprawa będzie się opłacać
Jednak poza samą oszczędnością dla konsumenta liczy się też to, jakie potem będą np. koszty części zamiennych. – Prawo do naprawy to ważny i długo wyczekiwany krok, ponieważ wydłużenie żywotności elektroniki musi stać się normą. Haczyk polega na tym, że wpływ dyrektywy będzie zależał od detali przy jej implementacji. Producenci mają obowiązek oferować części zamienne w „rozsądnej cenie”, przy czym definicja tego pojęcia wciąż pozostaje niejednoznaczna. Jeśli naprawa urządzenia kosztuje niemal tyle samo, co zakup nowego, konsumenci – co zrozumiałe – nadal będą wybierać nowy sprzęt – tłumaczy Kamiński.
Ważną zmianą jest tu 12-miesięczne przedłużenie okresu odpowiedzialności sprzedawcy dla tych, którzy zdecydują się na naprawę zamiast wymiany. – To konkretna zachęta, która nieco zmienia rachunek ekonomiczny. Fundamenty prawne już mamy. Teraz należy sprawić, aby naprawa, ponowne użycie oraz odnawianie produktów (refurbishment) stały się ekonomicznie najbardziej opłacalnym wyborem – podkreśla ekspert i punktuje luki w przepisach.
– Kluczowa zasada mówi, że ceny części zamiennych muszą być „rozsądne” i nie mogą „zniechęcać do naprawy”. Żadne z państw wdrażających dyrektywę nie wprowadziło konkretnego przelicznika ani punktu odniesienia w tym zakresie. Pozostawienie tego sądom krajowym sprawi naszym zdaniem, że ceny części pozostaną na obecnym, wysokim poziomie. Drugi problem jest jeszcze poważniejszy, zwłaszcza dla branży odnowionej elektroniki. Dyrektywa zakazuje producentom stosowania umów, rozwiązań sprzętowych lub oprogramowania utrudniających naprawę, ale zaraz potem wprowadza wyjątek dla działań „uzasadnionych obiektywnymi czynnikami, w tym prawami własności intelektualnej”. Brak konkretnej definicji tego, co jest „uzasadnione”, otwiera producentom furtkę do powoływania się na patenty czy znaki towarowe. W efekcie mogą oni blokować dokładnie to, co nowe prawo miało chronić: części zamienne kompatybilne, pochodzące z demontażu czy drukowane w 3D. W związku z tym cyfrowe parowanie części (parts pairing) i komunikaty o stosowaniu „wyłącznie oryginalnych podzespołów” wciąż będą powszechne – zauważa.
W tej chwili trudno przewidzieć, w którą stronę pójdą wdrożenia unijnych przepisów, ale pewne jest, że kupowanie odnowionych sprzętów jest naprawdę opłacalne. – Zdecydowanie tak! Naprawiając sprzęt lub wybierając urządzenia odnowione, rzeczywiście zmniejszamy negatywny wpływ elektroniki na środowisko i budżet. Dając drugie życie urządzeniom, które już wyprodukowano, nie zużywamy cennych zasobów, takich jak krytyczne surowce, minerały z rejonów objętych konfliktami, a także zmniejszamy zużycie wody, oraz unikamy emisji CO2 i powstawania kolejnych ton elektroodpadów – przekonuje Kilian Kamiński.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET