`

Problem w woj. kujawsko-pomorskim. "Trzeba uważać, żeby nie zostać zaatakowanym"

3 min. czytania
30.01.2025 12:00
Obserwuj nas na Google

Mieszkańcy jednej z gmin pod Bydgoszczą mierzą się z dość nietypowym problemem. Od dwóch lat w ich okolicy błąka się dzikie stado krów. Zwierzęta wyrządzają szkody, ale też stwarzają zagrożenie - wcześniej dochodziło już m.in. do kolizji z samochodami. Próby odłowienia krów trwają już od jakiegoś czasu, jednak wciąż nie udało się rozwiązać problemu. Sprawę opisała "Gazeta Pomorska".

Dzikie krowy na polu
fot. Piotr Kamionka/REPORTER / FB/Osielsko Gmina - Mieszkańcy
  • Mieszkańcy jednej z podbydgoskich gmin borykają się z nietypowym problemem. Utrapieniem dla nich stało się stado dzikich krów
  • Władze gminy starają się rozwiązać sytuację. Zatrudniono firmę, która ma odłowić dzikie zwierzęta
  • Do tej pory nie udało się jednak złapać krów. Mieszkańcy ostrzegają się wzajemnie na lokalnych grupach ogłoszeniowych

Dzikie stado krów w gminie Osielsko pod Bydgoszczą

Pierwsze informacje o dzikich krowach pojawiły się jeszcze na początku 2023 roku. Wtedy stado przebywało w okolicach miejscowości Jarużyn w gminie Osielsko, a głośno zrobiło się o nim po tym, jak zwierzęta doprowadziły do kilku kolizji, wybiegając na drogę wojewódzką nr 256 pod Bydgoszczą. Okazuje się, że mimo takiego upływu czasu, problem dzikiego bydła wciąż nie został rozwiązany. Zwierzęta w międzyczasie przewędrowały o blisko 10 km i od jakiegoś czasu stały się utrapieniem dla mieszkańców samego Osielska.

"Uwaga na dzikie krowy! Widywane są od kilku dni w godzinach wieczornych w okolicy skrzyżowania ul. Poprzecznej z Topolową. Idąc wieczorem na spacer, trzeba uważać, żeby nie zostać zaatakowanym przez krowy. Umowa na odłowienie zwierząt podpisana jest od kilku miesięcy, ale widać brak jakichkolwiek działań" - napisała jedna z mieszkanek na lokalnej grupie ogłoszeniowej w mediach społecznościowych.

Redakcja poleca

Problemem krów od dawna zajmują się władze gminy. Do tej pory jednak nie udało się go rozwiązać. Jesienią ubiegłego roku radni gminy Osielsko rozważali zatrudnienie firmy, która odłowi zwierzęta. To jednak wiązałoby się z dużymi kosztami. Samo odłowienie zwierząt kosztowałoby blisko 70 tys. zł, a konieczne byłoby także późniejsze ich utrzymanie, które pochłonęłoby kolejne 7 tys. zł miesięcznie. Z uwagi na koszty w grę wchodziło także staranie się o pozwolenie na humanitarny odstrzał stada. Tymczasem gmina musiała pokrywać koszty strat, jakie wyrządzały dzikie krowy.

Gmina zatrudniła firmę do odłowienia dzikiego stada

Jeden z radnych gminy zdecydował się samemu poszukać tańszej firmy, która zajmie się odłowieniem zwierząt. - Sprawdzaliśmy wiele podmiotów, kontaktowałem się nawet z pewną fundacją w Niemczech, ale okazuje się, że nikt nie mógł przyjąć zwierząt. Aż znalazła się firma Arle Leszka Czyża z Wielkopolski. Przedsiębiorstwo zgodziło się odłowić zwierzęta za 67,5 tys. zł. Co ważne, to już całkowity koszt usługi. Na gminie nie będzie ciążył obowiązek dalszego utrzymywania zwierząt - powiedział radny Sławomir Stachewicz, cytowany przez "Gazetę Pomorską".

Umowę z firmą gmina podpisała jeszcze na początku listopada. Do teraz jednak nie udało się wyłapać zwierząt. - Miejsce bytowania zwierząt otoczono tak zwanym elektrycznym pastuchem, ale bydło zachowuje się już inaczej niż zwierzęta hodowlane i bariera została przerwana. Teraz, z tego co wiem, rozpocznie się budowa ogrodzenia stalowego i powoli zwierzęta będą odławiane - dodał radny gminy w rozmowie z "Gazetą Pomorską".

Próby pochwycenia stada objęły też rozłożenie specjalnie przygotowanego pokarmu, zawierającego środki uspokajające. Na razie jednak i to nie przyniosło efektu. - Te zwierzęta migrują. Było już bardzo blisko, kręciły się w pobliżu paśników z substancją usypiającą. Niestety krowy zostały spłoszone przez jednego z gospodarzy. Są bardzo czujne, zachowują się jak dzikie zwierzęta. Prędzej, czy później zbliżą się ponownie do paśników i uda się je odłowić - wyjaśnił radny. Zdaniem okolicznych myśliwych krowy zmieniły nawet porę żerowania z dziennej na nocną. Ich odłowienie może potrwać jeszcze kilka tygodni.

Źródło: Radio ZET / "Gazeta Pomorska"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET