`

Ewakuacja Polaków z Izraela sprawna, choć "chaotyczna". "Poczuliśmy ulgę"

3 min. czytania
18.06.2025 20:03
Obserwuj nas na Google

Lotem ewakuacyjnym z Szarm el-Szejk do Warszawy przyleciały w środę rano 154 osoby. 130 z nich to obywatele Polski, którzy w rozmowie z dziennikarzami opowiedzieli o swoim powrocie do kraju. Jedna z osób zwróciła uwagę na problem z komunikacją ws. ewakuacji z Izraela. - Ja dostałam informacje ok. godz. 23., ale wiem, że niektórzy dostali ją o godz. 7 rano we wtorek. Autokary wyjechały z Tel Awiwu ok. godz. 13 - powiedziała Olga Koenig.

ewakuacja Polaków z Izraela
fot. Baz Ratner/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co o wyjeździe z Izraela powiedziała jedna z ewakuowanych Polek. 
  • Jak Ola Koenig oceniła przeprowadzenie przez władze ewakuacji. 
  • Co mówiła o ewakuowanej grupie.

Polacy ewakuowani z Izraela. "Jestem wdzięczna"

- Ewakuacja grupy Polaków z Izraela, którzy przylecieli w środę rano do Warszawy z Egiptu, przebiegała sprawnie - oceniła w rozmowie z PAP Olga Koenig, która uczestniczyła w locie ewakuacyjnym. - Wszyscy, ok. 150 osób, zebraliśmy się w umówionym miejscu w Tel Awiwie, z którego czterema autokarami pojechaliśmy do Egiptu. Cały czas był z nami polski konsul, który jechał z nami aż do granicy, tam zmieniliśmy autokary i opiekę nad grupą przejął konsul z placówki w Egipcie - powiedziała.

Koenig wyjaśniła, że "tak naprawdę ewakuowane osoby nie poniosły żadnych kosztów podróży". - Konsul pokrył koszty wszystkich opłat związanych z przekraczaniem granicy - mówiła. Polka przyznała, że najbardziej stresującym w czasie całego tego doświadczenia był sam moment przekraczania granicy izraelsko-egipskiej. Według jej relacji formalności zajęły nieco czasu, głównie po stronie egipskiej, utworzyły się kolejki, większość osób była już tym zmęczona. Zwróciła uwagę na problem z komunikacją ze strony polskich władz.

Polka opowiedziała o problemie w czasie ewakuacji z Izraela

- Jeżeli chodzi o samą ewakuację, od momentu, w którym opuściliśmy Tel Awiw, do chwili, gdy wylądowaliśmy w Warszawie, nie mam zastrzeżeń i powiem szczerze, że jestem bardzo wdzięczna za całą organizację - powiedziała Koenig. Dodała, że ambasady niektórych innych państw "nie zorganizowały nic dla swoich obywateli" i ograniczyły się do przekazania informacji o pozostających otwartych przejściach granicznych. - Więc jesteśmy naprawdę przeszczęśliwi, bo czuliśmy ulgę, że zostaliśmy zaopiekowani - stwierdziła Polka.

Redakcja poleca

Jak zauważyła, komunikacja z polskimi władzami przed ewakuacją była "dość chaotyczna". - Z tego co wiem, na początku wszyscy kontaktowali się przez system Odyseusz (red. administrowany przez MSZ portal dla Polaków przebywających za granicą), później dostaliśmy grupowe maile z konsulatu w Tel Awiwie. O dacie i miejscu, w którym należy się stawić, byliśmy już informowani przez rozmowy telefoniczne lub przez komunikatory - relacjonowała kobieta. 

Proces informowania poszczególnych osób o ewakuacji miał trwać cały poniedziałek. - Ja dostałam informacje ok. godz. 23., ale wiem, że niektórzy dostali ją o godz. 7 rano we wtorek. Autokary wyjechały z Tel Awiwu ok. godz. 13 - mówiła. - Na początku były informacje, że ewakuacja będzie płatna, co zaskoczyło niektóre osoby, natomiast bardzo szybko przekazano nam, że jednak nie będziemy musieli za to płacić - dodała Polka.

Koenig oceniła, że większość osób w grupie ewakuowanej przez Egipt stanowiły osoby, które w jakiś sposób są związane z Izraelem. - Nie wydaje mi się, by w większości byli to turyści, którzy przylecieli na plaże; to np. ludzie, którzy mają w Izraelu rodziny, pracują lub przyjechali na wolontariat - powiedziała, po czym dodała, że sama dość często lata do tego kraju w odwiedziny do izraelskiego narzeczonego.

Wiceszefowa MSZ Henryka Mościcka-Dendys poinformowała, że lotem ewakuacyjnym z Szarm el-Szejk na egipskim półwyspie Synaj do Warszawy przyleciały w środę rano 154 osoby, w tym 130 obywateli polskich. Pozostałe osoby to obywatele Niemiec, Austrii, Francji i Ukrainy. - W czwartek z Ammanu w Jordanii ma wylecieć kolejny samolot z 65 osobami - przekazał w rozmowie z PAP ambasador RP w Tel Awiwie Maciej Hunia. Nie wykluczono także zorganizowania kolejnych lotów, jeśli zajdzie taka potrzeba.

"Kolejne samoloty z naszymi Rodakami wracają do Polski. Odpowiadając na Państwa pytania - są wśród nich także pracownicy naszej ambasady w Iranie oraz Polacy, którzy czasowo tam przebywali" - napisał w mediach społecznościowych minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. 

Polskie MSZ odradza obywatelom wszelkich podróży do Izraela. Osobom przebywającym w tym kraju zaleca się rejestrację w systemie Odyseusz, a placówka w Tel Awiwie informuje, że w sytuacjach nagłych, wymagających pilnej interwencji konsula, możliwy jest kontakt pod numerem telefonu: +972 547 444 106 lub e-mail: telaviv.wk.dyzurny@msz.gov.pl.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET