“Większa świadomość i lepsze wykształcenie”. Warszawa pobiła rekord frekwencji w wyborach
- To był wyraz buntu obywatelskiego i chęci zmian - komentuje frekwencyjny rekord młoda mieszkanka Warszawy. W stolicy zagłosowało 84,92 proc. uprawnionych. To nowy rekord. Zapytaliśmy warszawiaków, co skłoniło ich do pójścia na wybory i jak zapatrują się na najbliższą przyszłość Polski.
W Warszawie największą frekwencję odnotowano w Wilanowie - 90,88 proc. Walka o zwycięstwo frekwencyjne była jednak bardzo zacięta. Na drugim miejscu znalazł się Ursynów z wynikiem 88,91 proc. To niespełna procent różnicy! Dlaczego warszawiacy tak tłumnie poszli do urn wyborczych?
- Młodzi ludzie obudzili się, że żyją w Polsce i muszą walczyć o nią - cieszy się z frekwencji Hanna, emerytka z Ursynowa.
- Tutaj większość osób jest w przedziale od 25 do 45 lat. Młodzi postanowili wziąć sprawy w swoje ręce - przekonuje Luka, mieszkaniec Wilanowa.
Ale nie tylko młodzi ludzie stoją za sukcesem frekwencyjnym. - Młodzi na pewno tutaj mieszkają, aczkolwiek i w starszym wieku też są mieszkańcy. Na przykład ja. Chodzę zawsze na wszystkie wybory - podkreśla Danuta, emerytka.
"Społeczeństwo dojrzewa do demokracji"
Według Jolanty na Ursynowie jest bardzo dużo młodych rodzin z dziećmi. I to właśnie los ich pociech był kluczowy w podjęciu decyzji o udziale w wyborach.
- Myślą o tym, żeby ich dzieciom było w przyszłości jakoś łatwiej. Sama chciałabym, żeby moje dzieci i wnuki miały poczucie, że coś się w tym kraju dzieje, że jednak jest to wszystko dla obywateli, a nie tylko dla rządzących.
Według warszawiaków za sukcesem frekwencyjnym nie stoi jedynie wiek wyborców. - Większa świadomość niż na wsiach. I lepsze wykształcenie - wskazuje Robert, informatyk.
- Nasze społeczeństwo coraz bardziej dojrzewa, jeśli chodzi o demokrację i widzi swój wpływ na to, co się dzieje wokół. Myślę, że też to był taki wyraz buntu obywatelskiego i chęć zmiany - twierdzi Ula, producentka wideo.
Jakie są oczekiwania wobec nowej władzy?
Prawo i Sprawiedliwość prawdopodobnie będzie musiało oddać władzę opozycji. Po 8 latach rządów oczekiwania wobec nowej władzy są duże. - Przede wszystkim oczekuję zapewnienia stabilności w kraju. Chodzi o to, żeby to jakoś wszystko trzymać w garści i bronić ten nasz kraj, a nie robić chaos i skłócać ludzi - mówi Hanna.
- Poprawy w służbie zdrowia, edukacji. Czego jeszcze? Odblokowania funduszy z KPO - wtrąca Danuta.
Kwestie gospodarcze pojawiają się praktycznie za każdy razem. Wyborcy nie zapominają też o praworządności. - Po pierwsze uruchomienie środków z KPO, rozruszanie gospodarki i troszeczkę zahamowanie inflacji. Po drugie, przywrócenie niezależności sądownictwa i całej administracji państwowej - dodaje Luka.
Wiele osób wiąże ze zmianą rządów nadzieję na poprawę swojej sytuacji życiowej. Nie wszyscy są jednak tak optymistycznie nastawieni.
- Proszę pana, ja nie myślę, że zostanę prezesem banku. Dalej będę na straganie i do emerytury będę prowadziła gospodarstwo rolne. Kto jest wykształcony ten będzie lepiej zarabiał, inni niekoniecznie - twierdzi Elżbieta, która sprzedaje owoce i warzywa na ursynowskim bazarku.
- Rząd będzie miał na pewno bardzo trudne zadanie i nie wszystko będzie tak, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Od razu kraj nie zmieni się w krainę mlekiem i miodem płynącą - przestrzega Jolanta.
- Jak te rządy będą wyglądać, to wyjdzie w praniu. Dotychczasowa opcja rządząca będzie starać się neutralizować wszystkie działania i rzucać kłody pod nogi nowej władzy - przewiduje Luka.
"Trzeba rozliczyć poprzedników"
Słychać również głosy, że opozycja, gdy utworzy rząd powinna rozliczyć swoich poprzedników. - Pociągnąć ich nawet do odpowiedzialności karnej za przekręty, malwersacje i wyciąganie pieniędzy publicznych - wylicza Robert.
Prezydent Andrzej Duda stoi przed decyzją wskazania kandydata na premiera w nowej kadencji Sejmu. Prawo i Sprawiedliwość zdobyło najwięcej głosów, więc prawdopodobnie to jej przedstawiciel zostanie desygnowany przez głowę państwa. Niezależnie od tego, że to opozycja ma większość w Sejmie i w przeciwieństwie do PiS-u jest zdolna utworzyć rząd.
- Na pewno na początku będzie próbował powołać kogoś z Prawa i Sprawiedliwości - nie ma wątpliwości Danuta.
- Moim zdaniem prezydent wykorzysta wszelkie możliwości, które ma, aby pomóc PiS-owi stworzyć rząd - przewiduje Luka.
- Zawsze było też tak, że wybierano premiera z partii, która miała najwięcej głosów. Jak będzie teraz to nie wiem. Znam się na odmianie śliwek a nie na polityce - śmieje się Elżbieta.
- Nie spodziewałabym się po prezydencie jakichś aktów odwagi, więc pewnie pójdzie w stronę, której oczekuje od niego Prawo i Sprawiedliwość. W pierwszej kolejności mianuje kogoś z PiS-u - myśli Ula.
PiS nie odda władzy? "Wyjdziemy na ulice"
Politycy opozycji obawiają się, że prezydent Duda będzie zwlekał z podjęciem decyzji i uczyni to w ostatnim momencie. Tym samym dając czas Jarosławowi Kaczyńskiemu na podzielenie opozycji.
- Muszą zebrać około 30 mandatów dodatkowych, żeby mieć większość, więc na pewno nie będzie to łatwa rzecz. Mogą próbować, ale moim zdaniem ciężko będzie w takiej sytuacji przekupić aż tylu posłów - twierdzi Luka.
- Uważam, że będzie wszystko w porządku. Politycy opozycji pokonają te wszelkie trudności i słońce nam wszystkim zaświeci - nie przejmuje się Danuta.
- Myślę, że przeceniamy trochę potęgę i demoniczny, tajny plan PiS-u Jarosława Kaczyńskiego. Nie będą mieli wyboru i nie będą robić żadnego przewrotu. To chyba są za daleko idące wymysły - uspokaja Ula.
Co w sytuacji, gdy mimo wszystko PiS nie będzie chciał oddać władzy w pokojowy sposób?
- W razie co, to wyjdziemy na ulice - zapewnia Robert.
Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET