"Zapada się". Szykuje się kryzys po odejściu Nawrockiego

2 min. czytania
13.08.2025 15:43
Obserwuj nas na Google

Szykuje się pat w Instytucie Pamięci Narodowej. Do wyboru prezesa, który zastąpi na tym stanowisku Karola Nawrockiego, niezbędny jest polityczny konsensus. O ten będzie trudno z uwagi na fakt, iż inaczej przedstawia się większość w parlamencie, a inaczej w kolegium IPN - informuje "Rzeczpospolita", pisząc, że Instytut "zapada się" pod swoim ciężarem. 

Nawrocki
fot. Piotr Matusewicz/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są najbliższe kroki w wyborze nowego szefa IPN.
  • Dlaczego osiągnięcie konsensusu politycznego przy wyborze nowego prezesa jest trudne.
  • Kto aktualnie kieruje Instytutem Pamięci Narodowej po odejściu Karola Nawrockiego.
  • Co utrudnia funkcjonowanie IPN i wymaga konsensusu.

Kto po Nawrockim w IPN? "Rz": kolegium vs. parlament

Karol Nawrocki, który od 2021 roku pełnił funkcję prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, został 6 sierpnia zaprzysiężony na prezydenta kraju. Oznacza to, iż przed końcem 5-letniej kadencji (która mijała w lipcu 2026) trzeba przeprowadzić procedurę wyboru nowego szefa tej państwowej instytucji. Jak zauważa środowa "Rzeczpospolita", wymaga to ponadpartyjnego konsensusu, a w warunkach gorącego politycznego sporu w Polsce wydaje się to ekstremalnie trudne do osiągnięcia. 

Przypomnijmy: odkąd Nawrocki opuścił urząd, kolegium - zgodnie z ustawą - ma 30 dni na ogłoszenie konkursu. To ono wyłoni zwycięzcę, ale potrzebna jest również zgoda Sejmu i Senatu. Podczas gdy w kolegium decydującą większość mają nominaci PiS, w obydwu izbach parlamentu przeważa koalicja rządząca. "Zanosi się więc na pat" - podkreśla "Rz" i przypomina, że obecnie Instytutem kieruje "namaszczony" przez Nawrockiego dr hab. Karol Polejowski. To jednak sytuacja przejściowa, choć możliwe, że utrzyma się długo. 

Redakcja poleca

Gdy w 2021 roku Nawrocki zostawał prezesem IPN, doszło wówczas do "wymiany". Na 38-letniego wówczas historia zgodził się Senat (gdzie w przeciwieństwie do kontrolowanego przez PiS i koalicjantów Sejmu większość miała opozycja, czyli KO, Lewica i PSL), a w zamian za to przedstawiciele ówczesnego obozu władzy poparli kandydaturę prof. Marcina Wiącka na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. Wcześniej forsowani przez PiS potencjalni RPO byli odrzucani przez opozycyjną izbę wyższą. Zanosi się, że teraz będzie podobie - kolegium IPN może proponować swoich kandydatów, a parlament ich głosować przeciw nim.

Oglądaj

"500 mln zł budżetu, ok. 2500 pracowników, 11 oddziałów i 7 delegatur, 93 552 metry bieżące akt (dzięki digitalizacji to już 126 mln plików cyfrowych). Instytut Pamięci Narodowej zapada się pod własnym ciężarem. Na dodatek nie jest przestrzenią pluralistycznej debaty historycznej. Ale dyskusja o jego misji i kształcie wymagałaby konsensusu" - czytamy w artykule "Rzeczpospolitej".

Źródło: Radio ZET/PAP/"Rzeczpospolita"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET