Bartłomiej Misiewicz dostał pracę w więzieniu. „Miał co robić”
Bartłomiej Misiewicz po pięciu miesiącach odsiadki opuścił mury więzienia. Rodzina byłego rzecznika MON wpłaciła kaucję w wysokości 100 tys. złotych. Obrońca Misiewicza zdradził szczegóły pobytu swojego klienta w areszcie.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Bartłomiej Misiewicz wyszedł z aresztu po wpłaceniu przez rodzinę poręczenia majątkowego w wysokości 100 tys. złotych. Były rzecznik MON przebywał w areszcie od 30 stycznia br. Jest podejrzany o przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę spółki PGZ.
Po wyjściu na wolność Misiewicz opublikował tweeta, w którym podziękował za wyrazy wsparcia i modlitwy. Dodał, że udowodni swoją niewinność.
Bartłomiej Misiewicz został bibliotekarzem
Luka Szaranowicz, obrońca Bartłomieja Misiewicza, w rozmowie z „Super Expressem” zdradził, że jego klient w trakcie pobytu w areszcie został bibliotekarzem.
To dało mu dość fajny dystans do tego wszystkiego… I patrzy na świat nieco inaczej. Wykonywał obowiązki, które były mu przekazywane. Miał co robić w bibliotece.
Dużej zmianie miał ulec wizerunek byłego rzecznika MON. „Mój klient mocno zeszczuplał, zrzucił kilkanaście kilogramów” – dodał Szaranowicz.
Kolejne miliony dla Rydzyka od resortu Ziobry. Toruńska uczelnia wygrała konkursProkuratura Okręgowa w Tarnobrzegu postawiła Bartłomiejowi Misiewiczowi zarzuty „powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”.
RadioZET.pl/Super Express
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET