Berczyński zabiera głos. Mówi, że nigdzie nie uciekł i może wróci do Polski, by odbudować przemysł lotniczy

Redakcja
2 min. czytania
18.05.2017 08:41
Obserwuj nas na Google

- Nie uciekałem z Polski, jestem w stanie wytłumaczyć wszystko w prokuraturze, nie zrobiłem niczego niezgodnego z prawem - mówi w rozmowie z "Super Expressem" Wacław Berczyński.

Berczyński zabiera głos. Mówi, że nigdzie nie uciekł i może wróci do Polski odbudować przemysł lotniczy|undefined
fot. Jan Bielecki/East News

Był przewodniczący podkomisji Smoleńskiej podał się do dymisji, po tym jak w jednym z wywiadów stwierdził, że to on "wykończył caracale". Po tym wrócił do Stanów Zjednoczonych. Teraz w rozmowie z "Super Expressem" tłumaczy, że do USA planował wrócić już od lutego i nie była to, jak twierdzi opozycja, ucieczka z powodu kontrowersji.

 

- Miałem do wglądu dokumenty, w których były zapytania ofertowe. Wszystkie one miały najniższą klauzulę tajności - dodaje. Wspomniał też, że negatywna ocena caracali wynikała z tego, że - jego zdaniem - była to próba kradzieży z Polski miliarda dolarów i największy przekręt w historii kraju. Podkreślił też, że być może wróci do Polski, aby pomóc odbudować przemysł lotniczy.

Będzie list gończy za Wacławem Berczyńskim? Pomysł PO

Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 r. W kwietniu 2015 r. MON wskazało na śmigłowiec caracal, wartość kontraktu miała wynieść łącznie z podatkami 13,4 mld zł. Protestowały wtedy PiS i związki zawodowe działające w zakładach w Mielcu i Świdniku, które również startowały w przetargu. We wrześniu 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej. Na początku października ub. r. Ministerstwo Rozwoju uznało, że ofertę offsetową za niezadowalającą, a dalsze rozmowy za bezprzedmiotowe. Profesor Berczyński w jednym z wywiadów twierdził, że to on wykończył Caracale. Resort obrony oświadczył, że naukowiec nie miał wglądu do dokumentacji przetargowej. Sprawę bada szczecińska prokuratura.

RadioZET.pl/SE/MAAL

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET