Mocne słowa po wynikach sekcji zwłok Woźniaka-Staraka. "Kusił los"

2 min. czytania
26.09.2019 18:31
Obserwuj nas na Google

Ktoś, kto po alkoholu wsiada za ster motorówki, skutera, czy auta, kusi los - tak były policjant i antyterrorysta Jerzy Dziewulski komentuje wyniki sekcji zwłok Piotra Woźniaka-Starak, który wedle ostatnich ustaleń śledczych, w momencie gdy doszło do wypadku na mazurskim jeziorze Kisajno, był pod wpływem alkoholu. 

Piotr Woźniak-Starak
fot. PAP/Leszek Szymański

Przypomnijmy: w środę Prokuratura Okręgowa w Olsztynie wydała komunikat ws. rezultatów sekcji zwłok Piotra Woźniaka-Staraka. Wynika z niego, że znany producent filmowy zmarł wskutek "ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej będącej następstwem masywnego urazu czaszkowo-mózgowego". W momencie wypadku na mazurskim jeziorze Kisajno, 39-latek miał w organizmie od 1,7 (krewo) do 2,4 promila (mocz) alkoholu etylowego.

Jerzy Dziewulski komentuje

"Fakt" poprosił o komentarz Jerzego Dziewulskiego. Były policjant i antyterrorysta (b. m.in. szef ochrony prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego) nie ma wątpliwości, że "ktoś, kto po alkoholu wsiada za ster motorówki, skutera, czy auta, kusi los".

Alkohol we krwi Piotra Woźniaka-Staraka. Prokuratura ujawnia wyniki sekcji zwłok

- Sam często pływam na Mazurach i chociaż nie piję, wiem, że jest przyzwolenie na pływanie po alkoholu - mówi dziennikarzom. - Zapominamy, że po alkoholu słabiej oceniamy odległość, nasza motoryka zachowuje się inaczej, a przede wszystkim osłabia się równowaga. A to przy tym zdarzeniu mogło być kluczowe, bo przecież doszło do wypadnięcia z łódki. Do tego dochodzi złe ocenienie sytuacji. Bo jeżeli skręcamy motorówką i uderzymy w fale, którą sami wytworzyliśmy, to uderzenie ma potężną siłę. W przypadku tak szybkiej łodzi, wypadnięcie z niej przy kontrfali, to ułamek sekundy - dodaje. 

Dziewulski zaznacza przy tym, że i  w psychice następują wtedy pewne zmiany.  - Podkręcamy obroty silnika, nie potrafimy dobrze ocenić sytuacji. Pojawia się tak zwana fantazja, która może doprowadzić do tragedii - podsumowuje w rozmowie z "Faktem". 

Piotr Woźniak-Starak nie żyje

Piotr Wożniak-Starak utonął w nocy z 17 na 18 sierpnia bieżącego roku po tym, jak wypadł z łodzi na mazurskim jeziorze Kisajno, w pobliżu posiadłości należącej do jego rodziny. Razem z nim na pokładzie znajdowała się jeszcze 27-letnia kobieta, która o własnych siłach dopłynęła do brzegu. Ostatecznie ciało 39-latka znaleziono 22 sierpnia. 

Rodzice Piotra Woźniaka-Staraka przerywają milczenie. Wzruszający list

Piotr Woźniak-Starak był znanym producentem filmowym (produkował m.in. nagrodzonych na festiwalu w Gdyni „Bogów”, o prof. Zbigniewie Relidze czy "Sztukę kochania" o Michalinie Wisłockiej). Prywatnie był pasierbem miliardera i szefa koncernu farmaceutycznego Polpharma Jerzego Starak, a od 2016 roku mężem dziennikarki i prezenterki telewizyjnej Agnieszki Szulim.

RadioZET.pl/olsztyn.po.gov.pl/Fakt24.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET