Dramat na wiadukcie autostrady A1. Dwie osoby wpadły w szczelinę, jedna zmarła
Koszmarna seria tragedii na wiadukcie autostrady A1, niedaleko Włocławka. Po niegroźnym uderzeniu ciężarowej scanii na ratunek kierowcy rzucił się świadek zdarzenia. Przeskoczył barierę między pasami autostrady, ale wpadł w szczelinę. Spadł z kilku metrów, odnosząc ciężkie rany. Jego fatalną decyzję powielił później pracownik firmy holowniczej. Mężczyzna zmarł w szpitalu.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Seria tragicznych zdarzeń po wypadku na A1. Na wiadukcie autostrady, niedaleko Włocławka, w bariery wjechał kierowca scanii. Nie dostosował prędkości do warunków jazdy, stracił panowanie nad kierownicą, przejechał na drugi pas i uderzył w bariery ochronne. Niestety, na tym koszmary tego dnia... dopiero się rozpoczęły.
Na ratunek kierowcy rzucił się przejeżdżający za nim 28-latek.
Do szpitala z miejsca zdarzenia zabrany został także 28-letni kierowca ciężarowego dafa. Mężczyzna widział jak jadący przed nim samochód uderza w bariery na wiadukcie, wobec czego zatrzymał się, by udzielić mu pomocy. Podczas przechodzenia na drugą stronę drogi, gdzie stało rozbite auto, 28-latek wpadł pomiędzy bariery i spadł z wiaduktu z wysokości kilku metrów. Z obrażenia ciała trafił do szpitala
W szczelinę wskoczył kolejny człowiek. Śmierci można było uniknąć
Jego działanie powtórzył dwie godziny później pracownik firmy holującej pojazdy. Nie wsłuchał się w ostrzeżenia policji. Przypłacił za to najwyższą cenę. Zmarł w wyniku ciężkich ran po upadku.
Na miejsce przyjechał pracownik firmy holującej, który miał dokonać wstępnych czynności w związku z koniecznością usunięcia ciężarowej scanii z drogi. Jak wstępnie ustalili policjanci, podczas wykonywanych czynności 66-latek spadł z wiaduktu. Niezwłocznie pomocy udzielili mu funkcjonariusze oraz będący na miejscu pracownicy obsługi autostrady. Mężczyzna został zabrany przez karetkę pogotowia do szpitala, gdzie niestety zmarł
RadioZET.pl/TVP.info/KMP Włocławek
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET