Afera w słynnym górskim schronisku. Ujawniono, gdzie lądowały ścieki
Kontrola Urzędu Miasta w schronisku Orle wykazała, że czterema rurami odprowadzano ścieki do górskiego potoku - informuje TVP3 Wrocław. Na dzierżawcę tego obiektu nałożono już karę. Okazuje się, że problem jest znany urzędnikom.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie działania podjęto w sprawie nielegalnych odpływów ścieków ze schroniska Orla.
- Dlaczego poprzedni dzierżawca schroniska nie chce go opuścić.
- Co ujawniono podczas kontroli w schronisku Orle.
Kontrola w schronisku Orle. Ścieki lądowały do górskiego potoku
W drugiej połowie września informowaliśmy o interwencji w schronisku Orle. Przypomnijmy: przez blisko 30 lat dzierżawcą Stacji Turystycznej Orle w Górach Izerskich był Stanisław Kornafel. Lasy Państwowe wybrały jednak nowego zarządcę - IZERA Sp. z o.o. z siedzibą w Szklarskiej Porębie. Poprzedni gospodarz nie zdecydował się jednak na dobrowolne opuszczenie schroniska. W związku z tym w drugiej połowie września władze nadleśnictwa próbowały przejąć kultowy obiekt w asyście policji i Straży Leśnej, ale bezskutecznie. Podczas interwencji ujawniono nielegalny odpływ oprowadzający ścieki do górskiego potoku.
Urzędnicy przyznali wprost, że problem jest im dobrze znany. To nie pierwsza kontrola w obiekcie, podczas której wykryto nielegalny zrzut nieczystości do górskiego potoku Kamionek. Jak informuje TVP3 Wrocław, poprzednio na działce wykryto cztery nielegalne rury. - Te wyloty zostały zaczopowane, bo wówczas też i sanepid, i Wody Polskie były zaangażowane w sprawę. Natomiast sytuacja niestety jest w tej chwili taka, że te wyloty zostały odczopowane - powiedziała w rozmowie z lokalnym portalem Joanna Świątkiewicz, inspektor ds. ochrony środowiska Urzędu Miasta Szklarska Poręba.
"Zalegające śmieci przy obiekcie, ścieki upuszczane"
Zdaniem wieloletniego dzierżawcy schroniska - Stanisława Kornafela - winę za nieszczelne szambo ponosi właściciel obiektu, czyli Lasy Państwowe. Jak twierdzi, w tej sprawie nie zostały podjęte żadne działania. Nie wyjaśnił jednak, kto i w jaki sposób nielegalne odpływy skonstruował ani kto i w jakim celu odczopował je po ostatniej kontroli. Do sprawy odniósł się również Jakub Tomza, nadleśniczy Nadleśnictwa Szklarska Poręba. Jego zdaniem, jeśli chodzi o stan sanitarny, schronisko to "prawdziwa katastrofa".
- Zalegające śmieci przy obiekcie, ścieki upuszczane, skargi turystów docierające do nadleśnictwa o to, jaki jest stan sanitarny tego obiektu - wyliczał Tomza w rozmowie z TVP3 Wrocław. Wyniki kontroli przeprowadzonej przez Urząd Miasta Szklarskiej Poręby zostały przedstawione Wodom Polskim. Dyrektor Zarządu Zlewni we Lwówku Śląskim zapewnił, że zostanie podjęta w tej sprawie interwencja, począwszy od zaślepienia tych wylotów i naliczenia kary administracyjnej. Jak na razie schronisko wciąż funkcjonuje i jest prowadzone przez byłego najemcę, który odmawia opuszczenia obiektu - mimo że nowy dzierżawca został już wybrany.
Źródło: Radio ZET/TVP3 Wrocław
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET