`

Bój o kultowe schronisko. Wezwano policję. "To jakieś kpiny"

2 min. czytania
23.09.2025 14:28
Obserwuj nas na Google

W drugiej połowie września nadleśnictwo Szklarska Poręba poinformowało, że wybrano nowego dzierżawcę Stacji Turystycznej Orle. Jest jednak pewien problem z wejściem do obiektu. Poprzedni właściciel - Stanisław Kornafel - zadeklarował bowiem, że nie zamierza go opuścić. Wezwano policję.

Schronisko Orle
fot. Marcin Rutkiewicz/REPORTER - zdj. ilustracyjne

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Stanisław Kornafel nie opuścił Schroniska Orle po zmianie dzierżawcy.
  • Jakie zarzuty stawia Jakub Tomza wobec Kornafela dotyczące Schroniska Orle.
  • Co zamierza zrobić Stanisław Kornafel w odpowiedzi na potencjalny pozew o eksmisję.

Bój o Schronisko Orle trwa. Wezwano policję

Przez blisko 30 lat Stacją Turystyczną Orle w Górach Izerskich zarządzał Stanisław Kornafel. W przetargu Lasów Państwowych na dzierżawę nie złożył jednak oferty. Pojawili się inni chętni. 18 września na stronie nadleśnictwa Szklarska Poręba opublikowany oficjalny komunikat w tej sprawie. "Wyłoniony w drodze przetargu nieograniczonego oferent to: IZERA Sp. z o.o. z siedzibą w Szklarskiej Porębie" - przekazano. W związku ze zmianą dzierżawcy poprzedni gospodarz miał czas na dobrowolne opuszczenie schroniska do ubiegłego piątku. W poniedziałek władze nadleśnictwa próbowały przejąć kultowy obiekt w asyście policji i Straży Leśnej, ale bezskutecznie.

- To jest całe życie zawodowe moje. Ja trwam przy poglądzie, że nieruchomości nie opuszczam, ponieważ płaci się czynsz, a więc w pewnym sensie jest się związanym bezumownym korzystaniem. Następna rzecz – na nieruchomości są bardzo duże rozproszone nakłady do zwrotu - oznajmił Stanisław Kornafel, cytowany przez Radio Wrocław. Według Lasów Państwowych, czyli właściciela budynku, jest to bezprawne zajmowanie przestrzeni.

Redakcja poleca

"Od półtorej roku pan Kornafel nie ma umowy dzierżawy"

Do całej sprawy odniósł się również Jakub Tomza, nadleśniczy nadleśnictwa Szklarska Poręba. - Od półtora roku pan Kornafel nie ma umowy dzierżawy. Poprzednia, czteromiesięczna umowa dzierżawy zawarta była na bardzo krótki czas - cztery miesiące z warunkiem sporządzenia przetargu, o czym wiedział pan Kornafel - oznajmił, cytowany przez TVP3 Wrocław. Przypomnijmy, że wieloletni gospodarz schroniska nie wystartował w ogłoszonym przez Lasy Państwowe przetargu, bo ma wobec nich długi z tytułu nieopłaconego czynszu.

- Zalegające śmieci przy obiekcie, ścieki upuszczane, skargi turystów docierające do nadleśnictwa o to, jaki jest stan sanitarny tego obiektu - wyliczał Jakub Tomza. Poniedziałkowa interwencja znajdzie swój finał w sądzie. Kornafel zapowiedział jednak, że o ile LP skierują do sądu pozew o eksmisję, to on wniesie o tzw. pozew wzajemny. W takich sytuacjach dwa procesy łączone są w jedno postępowanie. W sieci rozpoczęła się burzliwa dyskusja dotycząca tej sytuacji. "To jakieś kpiny, LP powinny w takim razie zablokować dojazd i wejście" - napisał pan Piotr. "Super, niech nowy dzierżawca przejmuje i dowali takie ceny, żeby mądrzy z komentarzy tam nawet piwa nie kupili" - skomentował pan Krystian. "Aferę robi, zachowuje się jak dziecko. Po co? I tak go stamtąd usuną i tak. Z kim on chce walczyć?" - dodała pani Małgorzata.

Źródło: Radio ZET/Radio Wrocław/TVP3 Wrocław

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET