"Bardzo czarne scenariusze". Kaczyński i PiS robią to celowo, ekspert przestrzega
O wagnerowcach, ćwiczących na Białorusi kilka kilometrów od granicy Polski, mówił w czwartek prezes PiS Jarosław Kaczyński. Zapewniał, że rząd robi "wszystko, aby groźne sytuacje odeprzeć". Analityk Fundacji Stratpoints ppłk rez. Maciej Matysiak ocenił w Wirtualnej Polsce, że zagrożenie ze strony najemników jest propagandowe i irracjonalne, a polskie władze powinny rzetelnie podejść do sprawy.
- Wagnerowcy jadą na opinii okrutników. Nie wiemy, jak mogą wobec nas działać, więc wyobrażamy sobie bardzo czarne scenariusze - stwierdził były zastępca Służby Kontrwywiadu Wojskowego. - W naszej głowie rodzi się więc obraz bardzo niebezpiecznych bandytów – powiedział serwisowi analityk Maciej Matysiak.
- Uważam to jako zagrożenie propagandowe, niż realne – zaznaczył były zastępca Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Wspomniał, że taki właśnie jest cel reżimu Alaksandra Łukaszenki, który przyjął najemników po buncie ich dowódcy Jewgienija Prigożyna.
Wagnerowcy zagrożeniem dla Polski? "Służą jako straszak"
Następnie stwierdził, że w tej sytuacji zasadnym ruchem ze strony Polski powinno być wysłanie żołnierzy, policji i innych służb na granicę. - Postrzegałbym reakcję MON jako adekwatne odpowiedzi na działania rosyjskie – mówił Wirtualnej Polsce wojskowy.
Dopytywany o słowa prezesa PiS, który w czwartek 27 lipca w Kodniu nad Bugiem podkreślał gotowość rządu i służb na prowokacje z Białorusi, ppłk Matysiak zauważył, że sprawa wpisuje się w krajową politykę. - Mimo wszystko nie musimy obawiać się militarnych działań Grupy Wagnera, najemników jest w końcu zaledwie pięć tysięcy. Służą jako straszak w wojnie hybrydowej, w próbie przestraszenia naszego społeczeństwa – powiedział WP ekspert.
W jego ocenie Polska powinna wręcz deprecjonować znaczenie najemników na Białorusi, a nie straszyć ich obecnością przy granicy. - Odpowiedź powinna być prosta: "Jeśli chcecie się do nas wybrać, to zapraszamy - ciepło was przyjmiemy". Odpowiedziałbym: "Biuro podróży MON jest gotowe na ciepłe przyjęcie" - stwierdził Matysiak, nawiązując wprost do z apowiedzi Łukaszenki o chęci wyjazdu wagnerowców do Polski. Dyktator wspomniał o Warszawie i Rzeszowie.
Były zastępca Służby Kontrwywiadu Wojskowego stwierdził, że mieszkańcy z okolic wschodniej granicy powinni zachować spokój, bo obecnie zagrożenie jest irracjonalne. - Czego mi brakuje? Takiej rzetelnej akcji informacyjnej ze strony MON lub MSWiA, zmniejszającej wystraszenie naszych obywateli – podsumował ppłk rez. Maciej Matysiak.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET