Obserwuj w Google News

“Będziesz pan wisiał”. Groźby Brauna wobec Niedzielskiego dla prokuratury i sądu to krytyka ministra

5 min. czytania
10.01.2023 11:36
Zareaguj Reakcja

Nie będzie ponownego dochodzenia w sprawie gróźb karalnych wobec ministra zdrowia - dowiedział się portal RadioZET.pl. We wrześniu 2021 roku Braun w Sejmie zwrócił się do Niedzielskiego słowami: “Będziesz pan wisiał”. Sąd nie uwzględnił zażalenia na decyzję prokuratury o umorzeniu postępowania. 

Adam Niedzielski i Grzegorz Braun
fot. Michal Zebrowski/East News, Wojciech Olkusnik/East News

W grudniu 2021 roku, portal RadioZET.pl jako pierwszy poinformował, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła dochodzenie w sprawie kierowania wobec ministra zdrowia Adama Niedzielskiego groźby pozbawienia życia. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył minister zdrowia Adam Niedzielski oraz marszałek Sejmu Elżbieta Witek. - Dochodzenie w sprawie zostało umorzone wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego - poinformowała nas rok temu rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz.

Decyzja prokuratura oburzyła rzecznika ministra zdrowia. Wojciech Andruszkiewicz nazwał ją “skandaliczną” i przekazał, że resort zdrowia zaskarżył postanowienie prokuratury do sądu. - Po pierwsze, wydaje się, że z mównicy sejmowej można powiedzieć więcej niż przeciętnemu obywatelowi w tym kraju. Po drugie, pani prokurator w swoim uzasadnieniu, które przeczytałem, wydaje się usprawiedliwiać ten czyn, a nie go piętnować i penalizować - komentował Andruszkiewicz.

Adam Niedzielski już wcześniej wyrażał niezadowolenie z pracy prokurator prowadzącej postępowanie. Złożył nawet skargę na przedłużanie dochodzenia w tej sprawie. 

Zachowanie Brauna zakłóciło pracę ministerstwa

Po ogłoszeniu decyzji o umorzeniu postępowania przez prokuraturę w sprawie gróźb karalnych Grzegorza Brauna wobec szefa resortu zdrowia zażalenie złożył sam poszkodowany, jak i marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Zarzucili prokurator prowadzącej sprawę szereg błędów m.in. obrazę przepisów postępowania, czy błąd w ustaleniach faktycznych polegający na “dowolnym i bezpodstawnym uznaniu, że czyn polegający na wypowiedzeniu przez Grzegorza Brauna słów „Będziesz pan wisiał, jak Polska wróci...", nie zawiera znamion przestępstwa”. 

Redakcja poleca

Według skarżących prokurator naruszyła przepisy postępowania, nie wyjaśniając okoliczności sprawy i nie przesłuchując świadków, w tym samego ministra zdrowia. Co więcej, nie przesłuchała także Grzegorza Brauna, o czym już wcześniej pisała “Rzeczpospolita”. Według Adama Niedzielskiego zachowanie posła Konfederacji spowodowało, że jego praca, jak i ministerstwa zdrowia, musiała ulec zmianie, co świadczy “o wpływie groźby na czynności urzędowe organu administracji publicznej”.

Ponadto, minister zdrowia w swojej skardze wskazywał, że prokurator popełniła błąd, nie ustalając motywów działania Brauna, który kilka tygodni po wygłoszeniu w Sejmie gróźb wtargnął do siedziby ministerstwa zdrowia. Zdaniem szefa resortu te dwa zdarzenia mogły być ze sobą powiązane. Warto przypomnieć, że pół roku wcześniej Adam Niedzielski otrzymał specjalną ochronę Służby Ochrony Państwa po tym, jak antyszczepionkowcy naszli go w miejscu zamieszkania.

Sąd: minister zdrowia nie powinien obawiać się Brauna

Zażalenie rozpatrywał Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieście. Stwierdził on, że zażalenie ministra zdrowia i marszałek Sejmu nie może zostać uwzględnione. Sędzia nie miała wątpliwości, że we wrześniu 2021 roku w Sejmie padły słowa: „Będziesz pan wisiał, jak Polska wróci,...” wypowiedziane przez Grzegorza Brauna w kierunku ministra zdrowia. Jednak już znaczenie tych słów nie było dla sądu takie oczywiste. Dlaczego?

“Zagadnieniem spornym w zakresie ustaleń faktycznych był natomiast fakt, czy słowa te wzbudziły w zagrożonym obawę, że będą spełnione i czy obawa ta była uzasadniona” - tłumaczyła sędzia w uzasadnieniu postanowienia.

Według sądu, słowa Grzegorza Brauna wypowiedziane w stronę Adama Niedzielskiego były “niestosowanie i niekulturalne”, a sam poseł Konfederacji powinien zachować się w sposób “przystający do powagi pełnionej funkcji i miejsca”. Jak się okazuje, to jednak za mało, aby uznać, że doszło do przestępstwa. Jak tłumaczy sąd, minister zdrowia wiedział, że słowa: “Będziesz pan wisiał”, to “element krytyki” jego pracy, jako szefa resortu zdrowia.

Redakcja poleca

Co więcej, sędzia stwierdziła, że również w odbiorze przeciętnej osoby te słowa nie stanowią groźby popełnienia przestępstwa.

“Słowa: <Będziesz pan wisiał, jak Polska wróci,...> nie stanowią groźby popełnienia przestępstwa przez osobę je wypowiadającą, lecz zapowiedź, jakkolwiek zawierającą wyolbrzymienie, że adresat rozliczony zostanie w przyszłości z tego, jak pełnił swoją funkcję” - czytamy w uzasadnieniu.

Jak tłumaczy sędzia, to zasady logiki i doświadczenia życiowego pozwalają sądzić, że minister zdrowia nie powinien obawiać się, że “rozliczenie” jego pracy dokonane będzie przez Grzegorza Brauna w sposób bezprawny.

W ocenie sądu, w odbiorze przeciętnej osoby “oczywiste” jest, że wypowiedź Grzegorza Brauna była “przejaskrawioną” i “niekulturalną” zapowiedzią, że służbowe decyzje szefa resortu zdrowia zostaną “zgodnie z popularnym wyrażeniem ‘rozliczone przez historię’”.

Niedzielski obawia się Brauna. “Osoba niezrównoważona”, “wypowiadająca się agresywnie”

Jak wynika z dokumentów, minister zdrowia obawia się postępowania Grzegorza Brauna. Zeznał, że uważa posła Konfederacji za “osobę niezrównoważoną, (...) wypowiadającą się (...) w sposób agresywny”. Sędzia uznała jednak, że minister zdrowia nie odczuwa “uzasadnionej obawy” powiązanej z konkretną groźbą popełnienia przestępstwa. Według sądu, obawa, co do zachowania Brauna wobec Niedzielskiego nie może mieć “charakteru abstrakcyjnego, lecz musi być powiązana z konkretną groźbą popełnienia przestępstwa oraz być uzasadniona okolicznościami”. 

Sąd zgodził się z prokurator również w kwestii braku “nawoływania” do przestępstwa w wypowiedzi Grzegorza Brauna. 

“Z jej treści nie wynika bowiem, by jej autor próbował przekonać lub nakłonić kogokolwiek do podjęcia jakichkolwiek konkretnych działań wobec ministra zdrowia. Przeciwnie, (...), słowa wygłoszone na sali plenarnej stanowią w istocie zapowiedź tego, co zdaniem autora ma w przyszłości nastąpić, a nie „,nawoływanie" - rozumiane w doktrynie jako namawianie, zachęcanie, skłanianie, podburzanie, podżeganie” - tłumaczy w swoim uzasadnieniu sędzia.

Redakcja poleca

Sąd odniósł się również do pozostałych zarzutów skarżących działania prokurator prowadzącą sprawę. Żadnego z nich nie uwzględnił. Odnośnie łączenia wtargnięcia Grzegorza Brauna do ministerstwa zdrowia z wygłoszonymi w Sejmie słowami: “Będziesz pan wisiał” stwierdził, że jest to “ewidentnie nieuprawnione i nielogiczne”. W kwestii nieprzesłuchania Grzegorza Brauna w charakterze świadka sędzia nie dostrzegła błędu prokurator.

“Nie jest prawidłową praktyką przesłuchiwanie w charakterze świadka osoby, która już w treści zawiadomienia wskazywana jest jako osoba podejrzewana. W doktrynie kategorycznie wskazuje się, że nie można łączyć roli świadka z rolą oskarżonego (podejrzanego) i jeżeli istnieją podstawy do przedstawiania danej osobie zarzutów, niedopuszczalne jest przesłuchiwanie jej w charakterze świadka” - wyjaśniła sędzia.

Jak tłumaczy sąd, gdyby Grzegorzowi Braunowi postawiono zarzuty, to wtedy można byłoby go przesłuchać w charakterze podejrzanego. Do tego jednak nie doszło, co według sądu było prawidłowe.

Decyzja prokuratury o umorzeniu dochodzenia została podtrzymana przez sąd. To postanowienie zamyka sprawę, bo nie przysługuje na nie środek odwoławczy. Oznacza to, że za słowa “Będziesz pan wisiał” poseł Grzegorz Braun ukarany został jedynie dyscyplinarnie przez Komisję Etyki w Sejmie. Poprosiliśmy szefa resortu zdrowia o komentarz do decyzji sądu, ale nie otrzymaliśmy go.

Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl

RadioZET.pl