Były oficer GROM ostrzega: Obrona terytorialna wyjdzie na ulice z bronią
- W ustawie deregulacyjnej poza opodatkowaniem zbiórek jest jeszcze jeden niebezpieczny szczegół, bo jedna z poprawek daje ułatwiony dostęp do broni ludziom z Wojsk Obrony Terytorialnej – mówi w programie "Podejrzani Politycy Extra" Paweł Moszner, były oficer policji i GROM, autor petycji, w której wzywa do wycofania się z zapisów zmienionej ustawy. Według naszych ustaleń zmian nie skonsultowano z policją, a teraz jej oficerowie nieoficjalnie przyznają, że może ona znacząco utrudnić im pracę.
- Za zmianami przyjętymi w prawie stoi jakieś dziwne parcie fanatyków broni do włóczenia się z bronią po mieście – komentuje w programie Podejrzani Politycy Extra Paweł Moszner.- Ta poprawka otwiera drogę do ubiegania się o pozwolenie na broń do ochrony osobistej dla ludzi, których władza sobie wybrała – oburza się i dodaje, że nie chodzi o osoby, które służyły wcześniej w służbach i mają doświadczenie z krótką bronią, ale przede wszystkim o żołnierzy WOT, którzy w trakcie swojej służby ćwiczą tylko w weekendy i nie dają pewności, że będą się obchodzić z bronią odpowiedzialnie. Były oficer GROM alarmował w tej sprawie posłów opozycji od wielu miesięcy. Pierwszy raz mówiliśmy o tej sprawie w „Podejrzanych Politykach” miesiąc temu, a po naszym programie odłożono prace nad ustawą i wydawało się, że temat ugrzęźnie w sejmie.
Stało się inaczej, a ustawę deregulacyjną podpisał ostatnio prezydent Andrzej Duda. Mimo że największe kontrowersje w ustawie dotyczą opodatkowania zbiórek, służącym zebraniu środków na drogie terapie dla dzieci, kwestia broni może być kolejnym zarzewiem gorącej politycznej dyskusji. W sprawie zbiórek władza zaczęła się już wycofywać i zapowiada zmianę. Podobnie może stać się z przepisami dotyczącymi broni. Tym bardziej że swoje pomysły ustaw w tym temacie zgłaszali już m.in Paweł Kukiz, Republikanie i Solidarna Polska.
„Na podstawie tej poprawki tysiące ludzi z tzw. innej państwowej formacji uzbrojonej i żołnierzy WOT będzie mogło występować o pozwolenia na broń do ochrony osobistej. Umożliwi to nieprzygotowanym osobom noszenie broni w sklepach, kinach, w restauracjach i na placach zabaw pomiędzy naszymi dziećmi.” - czytamy w projekcie petycji przygotowanej przez grupę doświadczonych oficerów praktykujących strzelectwo reprezentowaną przez Mosznera, którą od dziś można podpisywać w serwisie Avaaz.
Jego obawy podziela opozycja. Według Joanny Kluzik – Rostkowskiej, posłanki Platformy Obywatelskiej już sam tryb pracy nad ustawą był zastanawiający, a temat przepisów, które regulują ułatwienia w dostępie do broni, wymaga szerszej dyskusji w gronie ekspertów i przedstawicieli służb. Posłowie opozycji, z którymi rozmawiało RadioZET.pl uważają, że termin uchwalenia poprawek nie jest przypadkowy, bo PiS walczy o podobny elektorat, co promująca jak najszerszy dostęp do broni Konfederacja.
- Ustawę przygotowałem półtora roku temu w 2021 roku, więc trudno mówić, że wyszliśmy z pomysłem, który ma służyć bieżącej polityce. Ma ona w założeniu wzmocnić potencjał obronny Polski i Polaków – mówi Bartłomiej Wróblewski, szef komisji deregulacyjnej z PiS. Na pytanie o zastrzeżenia niektórych ekspertów wskazujących m.in. na niezrozumiałe faworyzowanie żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej poseł odpowiada, że już podczas przyjęcia do służby muszą oni przejść testy i szkolenia, które sprawiają,że z dwuletnim stażem w tej formacji są gotowi do bezpiecznego używania broni. Jego zdaniem WOT się sprawdził, a argumenty przeciwników ustawy uważa za motywowane politycznie.
- Krytykę ułatwień w dostępie do broni dla WOT formułują Ci sam, którzy wcześniej krytykowali w ogóle samą ideę powołania WOT do życia – dodaje poseł i podkreśla, że poprawki dotyczące broni w ustawie deregulacyjnej nie są liberalizacją przepisy, ale bardziej ich racjonalizacji i doprecyzowaniu.
Według Pawła Mosznera skutki zmian w ustawie mogą być bardzo niebezpieczne.
- Żołnierze WOT to tacy żołnierze weekendowi. W ciągu swojej służby ćwiczyli w sumie raptem kilkadziesiąt dni. Ponadto w czasie swoich szkoleń używają głównie karabinków, a nie pistoletów – mówi RadioZET.pl były instruktor GROM. - To nie jest dziki zachód i nie ma żadnego uzasadnienia, dla którego musielibyśmy mieć nosić pistolety przy sobie na co dzień. Moje hasło to broń na strzelnice, a nie na ulice. – komentuje i wzywa do wycofania się ze zmian w przepisach. Wątpliwości przy pracach nad ustawą zgłaszali też inni eksperci.
- Trzeba bardzo uważać, komu ustawa dodaje broń. Samo noszenie munduru nie powinno automatycznie uprawniać do posiadania broni. To wymaga dodatkowych warunków, a przede wszystkim wykazania czynnego uczestnictwa w zajęciach szkoleniowych – mówi Jarosław Grzelka biegły sądowy, ekspert w dziedzinie broni palnej, amunicji i balistyki w portalu prawo.pl, jeszcze zanim ostatecznie przyjęto zmiany w przepisach.
Tymczasem rozmówca Radosława Grucy w podcaście "Podejrzani Politycy Extra" podkreśla, że szczególnie dziwić może, że były policjant, który odszedł ze służby nie ma takich ułatwień jak "terytorialsi", a zapewniono je bliżej nieokreślonym „pracownikom innej państwowej służby uzbrojonej”.
- Nie doprecyzowano o kogo może chodzić, więc ktoś być może uzna, że ułatwienia mogą objąć np. strażników w NBP czy straży wodnej – ironizuje były oficer i instruktor strzelectwa. Dodaje, że z jego informacji pochodzących od policjantów wynika, że ustawa nie była przez policję oficjalnie konsultowana. Na pytania wysłane przez nas do Komendy Głównej Policji do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET