Dlaczego nauczyciele boją się Wikipedii? "Nie wiedzą co to, bo nie umieją weryfikować informacji"
- Niektórzy nauczyciele, nauczycielki nie potrafią weryfikować informacji, nie nauczą więc tego dzieci, ale zabronią używania Wikipedii, bo do końca nie wiedzą, co to jest, bo nie potrafią weryfikować informacji. To zamknięte koło. Tylko jeśli szkolna kadra ma problem z tym, jakiej stronie należy wierzyć, to skąd mają tę wiedzę czerpać uczniowie i uczennice?- mówi w rozmowie z RadioZET.pl Maria Weronika Kmoch, członkini zarządu Stowarzyszenia Wikimedia Polska.
Jak reagują nauczyciele, gdy pada hasło Wikipedia?
Maria Weronika Kmoch, członkini zarządu Stowarzyszenia Wikimedia Polska: - Różnie, bo różni są nauczyciele i nauczycielki. Wciąż spotykamy się z opiniami opartymi na stereotypie, czymś, co niekoniecznie odpowiada rzeczywistości. Czyli pojawia się przerażenie, a potem stwierdzenia: przecież to nie jest źródło, przecież to każdy może pisać. Albo: nie wiadomo, co tam jest, nie zaglądajcie do tego, bo tam nic dobrego nie znajdziecie. Takie stwierdzenia są tym bardziej przykre, że idzie za nimi krytykowanie uczniów i uczennic, a przecież nauczyciele i nauczycielki sami korzystają z Wikipedii. Czyli w pewnym sensie krytykują to, co sami robią.
Dlatego podejmujemy coraz więcej działań, żeby takich sytuacji było mniej. Od 2019 roku mamy osobny dział, który zajmuje się edukacją. Docieramy do szkół przez nauczycielstwo i biblioteki. Dla kadry oferujemy kursy, w których przekazujemy podstawowe informacje o Wikipedii i pokazujemy, jak można ją wykorzystać w działaniach szkolnych. Pojawiamy się na konferencjach i wydarzeniach edukacyjnych. Nagłaśniamy i promujemy działania podejmowane przez aktywnych w Wikipedii nauczycieli i nauczycielki. Czasem zgłaszają się do nas sami uczniowie i uczennice.
Czego konkretnie nauczyciele boją się w Wikipedii, jakie obawy przedstawiają na spotkaniach?
- Jeśli się do nas zgłaszają, to najczęściej mają otwarte podejście. Chociaż padają hasła: bo to internet, a w internecie to samo zło. Tłumaczymy więc, że Wikipedia nie równa się internet. To przede wszystkim encyklopedia i tak jak w papierowej encyklopedii, tak tutaj muszą się znaleźć odpowiednie treści.
Po drugie powtarzane są wątpliwości, czy należy temu wierzyć, ufać, czy ktoś zweryfikował zawarte tam informacje, skoro to nie jest szkolna książka, podręcznik. Jeśli nie jest na papierze, to nie jest trwałe, wiarygodne. Nieraz słyszeliśmy historie, że nauczyciel obniżał oceny za korzystanie z Wikipedii, czyli rzekomo z niewiarygodnego źródła. Odpowiadamy więc, że w podręcznikach też są błędy i tam tych błędów nie można poprawić, u nas można i to błyskawicznie.
Polska Wikipedia ma ponad 21 lat. Na początku rzeczywiście nie było wymogu podawania źródeł, ale już od lat dbamy o weryfikowalność, encyklopedyczność. Przez 20 latach dostęp do informacji zmienił się. Poza tym te hasła, które mogą być wykorzystywane w szkole, np. dotyczące kluczowych zagadnień z podstawy programowej, są opatrzone źródłami. W dodatku mogą nas przekierować do wybranej literatury, czyli możemy trafić do kolejnych fajnych materiałów, artykułów.
Wiedza teraz szybko się zmienia, papier nie nadąża za tym, Wikipedia może nadążyć. Np. znajdziemy w niej informacje o najnowszych odkryciach naukowych z “chemii kliknięć”, bo za to w 2022 roku przyznano Nobla. Możemy to omówić przy okazji zajęć np. o cykloaddycji. Podręcznik takich informacji nie zawiera. Te wszystkie przykłady staramy się pokazać jako kontrargumenty.
Po trzecie nauczyciele odradzają korzystanie z Wikipedii, bo – jak mówią – nie chcą czytać w kilku pracach tego samego. Ale to już jest kwestia tego, jak uczniowie i uczennice korzystają z materiałów. Jeśli kopiują, przepisują wszystko bez podania źródła, to jest plagiat i rzeczywiście jest to nie do przyjęcia. Z drugiej strony młodzież, dzieci nie podają w bibliografii Wikipedii, bo mają wpojone, że jest to powód do wstydu, że jest to coś gorszego, że sięgnęli do tak łatwo i szybko dostępnego źródła.
Poza tym część szkolnej kadry wciąż traktuje Wikipedię na równi z innymi stronami typu wykop.pl, chomikuj.pl, albo forami internetowymi, na których rzeczywiście można napisać wszystko, co się chce. U nas hasła muszą przejść weryfikację. Nadal można trafić na wadliwe, ale są one oznaczane szablonem na górze: "dopracować", "artykuł niedokończony", "tekst nieneutralny", "twórczość własna", "nierzetelne źródła" czy "sprzeczne informacje". Do takich haseł należy podchodzić z rezerwą. Jednak jeśli w haśle, które czytamy, znajdziemy sekcję przypisów, bibliografię, jeśli nie ma szablonu o dopracowaniu tekstu, to znaczy, że wszystko jest ok.
Jakie są reakcje na wasze tłumaczenie?
- Gdy pokażemy np. historię zmian, gdzie, o której i kto coś dodał, że jest to sprawdzane, że muszą być źródła, to pojawia się światełko i pierwsze komentarze, że chyba to nie jest takie złe. Najlepszy skutek przynosi jednak zobaczenie tej drugiej strony, czyli gdy osoba zdecyduje się na zrobienie czegoś z nami. Podpowiadamy, by najpierw na lekcji wspólnie zastanawiać się, czy dana informacja może się znaleźć w Wikipedii. Jeśli tak, to skąd pochodzi, czy, by ją poprzeć, dodamy wpis z Facebooka nieznanego autora, czy podlinkujemy informację np. ze strony Radia ZET. Takie podejście, zastanawianie się, co jest wiarygodnym źródłem informacji, przekonuje szkolną kadrę.
Jednocześnie zwracamy uwagę na to, że nawet jeśli w Wikipedii poprawiamy przecinki, a nie piszemy nowych haseł, to dorzucamy się do wielkiego zbioru ludzkiej wiedzy. Nastawienie na dzielenie się tą wiedzą to jeden z ważnych wątków, o których mówi się dziś w edukacji. Wikipedia to wielki projekt społeczny polegający na współpracy, a współpraca to jedna z kluczowych kompetencji XXI wieku.
Nie pytam, czy uczniowie korzystają z Wikipedii...
- Wystarczy porównać podstawę programową z wyświetleniami danych artykułów na koniec miesiąca. Na początku cyklu kształcenia, np. w pierwszej klasie liceum lekcje historii zaczynają się od starożytności. Widzimy wtedy, jak rosną wyświetlenia haseł dotyczących Mezopotamii, kodeksu Hammurabiego, prawa talionu. Z innych przedmiotów jest podobnie. Czy to oznacza, że uczniowie i uczennice przeczytają całe hasło? Niekoniecznie.
Więc jak uczniowie korzystają z Wikipedii? Z czym jest największy problem?
- Często zatrzymują się na tej górnej części, nie zjeżdżają do przypisów. Nie klikają w linki, opierają się na tym, co jest napisane w głównej treści hasła. Nie zawsze zwracają uwagę na szablon, że hasło wymaga dopracowania. I tu jest rola nauczycieli i nauczycielek, by pokazać, co może być wiarygodnym źródłem, a co nie.
Tylko nieraz sami tego nie wiedzą, skoro porównują Wikipedię do forum internetowego.
- Niestety, weryfikacja informacji leży. To w ogóle jest ogromny problem w edukacji. Jeśli nauczyciele i nauczycielki mają problem z tym, jakiej stronie należy wierzyć, a jakiej nie, to skąd mają tę wiedzę czerpać uczniowie i uczennice? Nauczycielstwo nie umie weryfikować informacji, nie nauczy więc młodzieży, ale zabroni używania Wikipedii, bo do końca nie wie, co to jest, bo nie umie weryfikować informacji. Koło się zamyka.
W ostatnich latach ze względu na pandemię, wojnę, to zamknięte koło pogłębiło się. Żyjemy w epoce dezinformacji, wojny informacyjnej i ogromnej podatności na opinie i informacje, które spływają z różnych źródeł. Nacisk na umiejętność weryfikacji informacji w szkole jest niedostateczny, biorąc pod uwagę, to, co się dzieje wokół nas.
W takich sytuacjach widać też, że nie umiemy się przyznać, że czegoś nie wiemy. Mamy wpojone, że wszystko musimy wiedzieć, że mamy być wręcz wszechwiedzącymi robotami, bo inaczej stracimy autorytet, pracę. To nie jest prawda, nigdy nie będziemy specjalistą od wszystkiego. Gdy się na czymś nie znam, pytam dzieci, albo mówię, że nie wiem, więc sprawdźmy to razem. Duża część kadry nauczycielskiej ma problem z tym, żeby przed samym sobą przyznać się, że czegoś nie wie. Błąd to nie jest porażka, tylko naturalny element procesu uczenia się.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET