Edukacja obywatelska a HiT. Nauczyciel porównuje programy. "Klepanie formułek i sucha wiedza"

7 min. czytania
22.11.2024 10:12
Obserwuj nas na Google

- HiT to martyrologiczna historia Polski po 45. roku. Edukacja obywatelska to powrót do podstawowego WOS-u z małymi zmianami. Tam szliśmy w stronę Bóg, honor, ojczyzna, tu idziemy w stronę tzw. świadomy obywatel. Co wolę? Ani jedno nie drugie. Nie tędy droga - ocenia propozycję podstawy programowej edukacji obywatelskiej Piotr Szlązak, nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie.

Lekcja
fot. TOMASZ RYTYCH/REPORTER

Edukacja obywatelska ma wejść do szkół ponadpodstawowych od września 2025 roku. Nowy przedmiot zaproponowany przez MEN pod kierownictwem Barbary Nowackiej zastąpi wprowadzoną zaledwie dwa lata temu historię i teraźniejszość, flagowy pomysł poprzedniego ministra edukacji Przemysława Czarnka. Przedmioty różnią się nie tylko nazwą. - Praktycznie pięć działów z siedmiu z HiT-u wylądowało w koszu – porównuje podstawy programowe (w wypadku edukacji obywatelskiej jest to na razie projekt) obu przedmiotów Piotr Szlązak, nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie.

Działy HiT-u, które nie znalazły się na edukacji obywatelskiej, dotyczą głównie wydarzeń w Polsce i na świecie po 1945 roku. - Zagadnienia te są w programie historii, natomiast wypadają dopiero w klasie czwartej – tłumaczy historyk. Czyli uczniowie, którzy nie rozszerzają tego przedmiotu, rzadko do nich docierają. - Nauczyciele w dużym stopniu odpuszczają te zagadnienia, bo ważniejsze jest, by dzieciaki dobrze przygotowały się do matury, bo i tak są przeciążone. Wydarzenia po II wojnie światowej omawiamy więc jedynie np. na podstawie materiałów filmowych – nie ukrywa Szlązak.

Właśnie po to, by przedstawić historię najnowszą – wprowadzono HiT. - Idea przedmiotu była bardzo dobra, głupotą było wyrzucenie tego przedmiotu do kosza – stwierdza Szlązak, w czym nie jest odosobniony. Wielu nauczycieli popierało pomysł wprowadzenia przedmiotu zawierającego zagadnienia z historii najnowszej, która dla uczniów jest najciekawsza, a jednocześnie praktycznie nierealizowana. MEN pod kierownictwem Nowackiej usuwając HiT, przypominało jednak o nachalnej, prawicowo-konserwatywnej wizji historii w hicie, którą idealnie oddawał podręczniki prof. Wojciecha Roszkowskiego.

Edukacja obywatelska a HiT. Jakieś podobieństwa?

W efekcie punktów wspólnych między nową edukacją obywatelską a HiT-em jest niewiele. Powtarzają się zagadnienia takie jak: patriotyzm, identyfikacja z ojczyzną, grupy społeczne, budowanie wspólnoty, czy społeczność lokalna. - W edukacji obywatelskiej jest to mocno rozbudowane. Można by to wszystko połączyć w jeden temat. W hicie z kolei te zagadnienia były tylko zasygnalizowane – porównuje nauczyciel. Podobne są także treści z działu "demokracja i prawo", zgodnie z którymi np. uczeń ma scharakteryzować ustrój autorytarny, totalitarny, demokrację, czy społeczeństwo obywatelskie.

Redakcja poleca

Zarówno na pierwszym, jak i drugim przedmiocie poruszany jest temat praw człowieka (na edukacji obywatelskiej uczeń ma dodatkowo identyfikować przykłady łamania tych praw). - Prawa człowieka to fundament. Te dwa tematy to jest biblia – podkreśla Szlązak. A propos, na obu przedmiotach, z tym, że na hicie o wiele częściej, poruszane są zagadnienia dotyczące Kościoła Katolickiego i jego roli w historii. Podobnie jest z tematem o konstytucji – edukacja obywatelska skupia się tylko na III RP, na hicie omawiano też wcześniejsze dokumenty. - Ten temat na edukacji obywatelskiej jest za bardzo ucięty, skrócony, stronniczy. Można było dołożyć do tego II RP, dzięki temu dzieciom łatwiej zrozumieć, dlaczego mamy taką konstytucję a nie inną – mówi Szlązak.

Partie polityczne i media – te hasła również umieszczono w obu podstawach. Z tym, że na edukacji obywatelskiej trzeba będzie rozróżniać obecne partie i oceniać wpływ mediów na przekonania obywateli, a na hicie skupiono się na pojęciu partii i omawiano formy ograniczenia wolności słowa w epoce cyfrowej. - Duży plus, że na edukacji obywatelskiej dodano weryfikowanie informacji – podkreśla historyk. W podstawie HiT-u wspomniano takie hasła: jak NGO, Unia Europejska. Edukacja obywatelska poświęca im całe lekcje i działy. - Teraz unia jest dobra, wcześniej była zła – nie kryje ironii nauczyciel. Podobnie jest, jeśli chodzi o trójpodział władzy, globalizację i kryzys klimatyczny.

Edukacja obywatelska a HiT. Różnić nie brakuje

Podstawowa różnica? - W hicie było o wiele więcej elementów historycznych dotyczących wydarzeń po 45. roku. Tu ich brakuje – ocenia Szlązak. Co więc innego uwzględnia nowy przedmiot i jak to ocenia historyk? Na edukacji obywatelskiej uczeń np. ma analizować, co łączy i dzieli członków społeczeństwa. - Zrobiłbym osobny dział "analiza dokumentów i wyników badań", bo tego nie ma. To jest umiejętność miękka, praktyka, której brakuje – sugeruje Szlązak. Podobnie uważa w wypadku polecenia opisywania idei samorządności i analizowania form aktywności obywatelskiej. - Można by tu dodać polecenie, by np. nawiązać współpracę z NGO-sem. Inaczej znów wracamy do edukacji za króla Ćwieczka, mamy klepanie formułek i suchą wiedzę – uważa nauczyciel.

Dlatego podoba mu się punkt dotyczący stosowania mediów i korzyści wynikających z mediacji, bo zakłada naukę tych umiejętności. - Ale żeby to się udało, należy wprowadzić jeden podstawowy temat, czyli komunikację. Tego nie ma. Jak robię na rozszerzeniu z WOS-u lekcję poświęconą komunikacji, to klasy dziwią się: "wow, to tak działa"? Uczą się interpretować zachowanie siebie i innych – opowiada historyk. Tematy o społeczności lokalnej, szkole jako wspólnocie, idei samorządności uczniowskiej i późniejszy o kompetencjach młodzieżowych rad gmin połączyłby w jedno i skrócił. Na edukacji obywatelskiej uczniowie mają też analizować system oświaty. - Po co im to? Przecież one to widzą. Będą sięgały po podstawę programową, albo Kartę nauczyciela, która jest przestarzała? - pyta ironicznie nauczyciel.

Redakcja poleca

Według niego zduplikowane i niepotrzebnie aż tak rozbudowane są również tematy dotyczące trójpodziału władzy (potem te treści znajdują się też w dziale „władza świat, polityka i strefa publiczna”) i kompetencji konkretnych organów. Z innymi szkolnym przedmiotem, biznesem i zarządzaniem, powielają się z kolei treści o różnych rodzajach umów dotyczących pracy. Z drugiej strony nauczyciel dostrzega też pewne luki. - Uczeń ma wskazywać kluczowe etapy i założenia procesu demokratyzacji Polski po 89. roku. A co działo się pomiędzy 45. a 89. rokiem? Nagle mamy przeskok o 44 lat. Demokracja to nie jest tylko proces decyzyjności, wybierania władz. Jedną z podstawowych form demokracji jest obywatelskie nieposłuszeństwo jak strajk czy manifestacja – przypomina Szlązak. Podobne zastrzeżenia ma co do pominięcia wcześniejszych konstytucji RP.

UE i globalizacja na edukacji obywatelskiej

Ważne i ciekawe wydają mu się zagadnienia dotyczące współczesnych zagrożeń dla demokracji, dobrego prawa i kryzysu klimatycznego. To ostatnie powinno być zresztą, jak podkreśla nauczyciel, realizowane nie tylko na edukacji obywatelskiej, ale na wszystkich przedmiotach. Na plus Piotr Szlązak ocenia także polecenie rozróżniania partii politycznych w parlamencie, bo dzięki temu młodzież będzie mogła kształtować swoją opinię. Tylko jest jeden mankament. - Partie non stop się zmieniają. Wydawnictwa będą zarabiały na nowych wersjach podręczników gigantyczne pieniądze – przewiduje historyk.

Proponuje więc, by młodzież poznała po prostu, czym są partie i jakie mają zasady funkcjonowania, a na koniec na lekcji założyła własną partię tak, by wprowadzić elementy praktyczne. - Robię tak na rozszerzeniu i to świetnie wychodzi, bo nieraz dzieciaki, które deklarują poglądy konserwatywne, tworzą partię socjalistyczną. Widać więc różnice między tym, co deklarują, co sądzą o sobie, a co naprawdę myślą – opowiada Szlązak. Element praktyczny wprowadzono przy temacie UE i możliwościach własnego rozwoju przy wsparciu organów unii.

- Tylko jeśli mielibyśmy nauczyć tu dzieci np. pisaniu wniosków do UE, to nie sądzę, by ktoś z nauczycieli potrafił to robić. Sam też nie potrafię. Zajmują się tym całe, specjalnie dedykowane temu firmy – przypomina Szlązak. Jego zdaniem mocno trzeba będzie się też zastanowić, jak zrealizować dział „świat globalnych zależności”, który jest bardzo dobrym i ciekawym pomysłem, a jednocześnie bardzo trudnym, bo zawiera np. zagadnienia o handlu międzynarodowym, temacie omawianym dopiero na studiach.

HiT czy edukacja obywatelska?

- Co wolę? Ani jedno nie drugie. To są zupełnie dwa różne przedmioty – podsumowuje Piotr Szlązak. - Edukacja obywatelska to powrót do WOS-u z klasy pierwszej i drugiej na poziomie podstawowym sprzed wprowadzenia HIT-u, z kosmetycznymi zmianami. HIT to martyrologiczna historia Polski po 45. roku – ocenia nauczyciel i dodaje: - Tam szliśmy w stronę Bóg, honor, ojczyzna rozumiane w odpowiedni dla ówczesnej władzy sposób. Tu idziemy w stronę obywatelstwo i tzw. świadomy obywatel zgodnie z tym, jak rozumie to współczesna władza. Jedno i drugie ma swoje plusy i minusy, ale nie tędy droga. Ani tamto, ani to nie buduje świadomego społeczeństwa.

Najlepiej jego zdaniem byłoby połączyć elementy edukacji obywatelskiej i HiT-u, czyli wyrzucić z historii i teraźniejszości elementy martyrologiczne, skrócić typowo historyczne działy dotyczące Polski w latach 45.-89 i dodać dział po 1989 roku z uwzględnieniem zagadnień z edukacji obywatelskiej. - Uczniowie, którzy nie mają rozszerzenia z WOS-u, powinni poznać założenia prawa, państwa, inicjatywy ustawodawcze, czy funkcjonowanie społeczeństwa, brakowało tego na hicie – stwierdza Szlązak. Jego zdaniem nowy przedmiot powinien też być na zaliczenie, a nie na ocenę.

- Wymagamy od uczniów na edukacji obywatelskiej współpracy. Dajmy przykład. Dlaczego przedmiotami tworzymy sztuczne podziały? - zwraca uwagę Szlązak i proponuje jeszcze inne rozwiązanie. Przedmiot historia, z której nauką sobie nie radzimy, w ogóle wyrzucić, a na jego miejsce wprowadzić przedmiot historia i obywatel, czyli elementy historii i wiedzy o społeczeństwie. Do tego jednak przydałoby się usunąć ze szkół ponadpodstawowych działy dotyczące starożytnej Grecji, Rzymu czy Egiptu, które przerabiane są też na innych przedmiotach, a przede wszystkim w podstawówkach.

Historyk proponuje też skrócić dział o średniowieczu i historię europejską. - Po co uczniowie mają się uczyć szczegółowego przebiegu rewolucji francuskiej? – pyta retorycznie nauczyciel. Dzięki temu można by zyskać czas na realizację materiału typowego dla WOS-u. - Jeżeli chcemy budować świadome społeczeństwo polskie i europejskie, to musimy połączyć historię i WOS w jedno, z położeniem nacisku na odejście od dat, wiedzy, którą trzeba wkuć, zdać, zapomnieć i od martyrologii – podsumowuje nauczyciel.

Projekt podstawy programowej edukacji obywatelskiej MEN skierowało do konsultacji publicznych pod koniec października. Przedmiot przewidziano dla klas II (2 godziny) i III (1 jedna godzina) LO, a także w klasach II–IV technikum (po 1 godzinie tygodniowo w każdej klasie) oraz w klasach II i III branżowej szkoły I stopnia (po 1 godzinie tygodniowo).

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET