`

Państwowa spółka vs. mieszkańcy. Poszło o podwórko. "Po 60 latach chcą nam je zabrać"

4 min. czytania
04.07.2023 15:08
Obserwuj nas na Google

Korzystamy z tego podwórka od 60 lat i teraz chcą nam je zabrać! - mówią mieszkańcy budynku przy alei Hallera w Gdańsku, którzy zwrócili się do Radia ZET z prośbą o interwencję. Chodzi o to, że mający po sąsiedzku swoją siedzibę Polski Rejestr Statków ma pomysł na zagospodarowanie tej należącej do Skarbu Państwa działki. PRS przekonuje, że mieszkańcy do tej pory używali tej nieruchomości w sposób bezprawny.

Gdańsk
fot. Twitter/Maciej Bąk

Pierwsze sygnały o tym, że z ich podwórkiem jest problem, mieszkańcy budynku przy alei Hallera 124 w Gdańsku otrzymali na początku czerwca. Polski Rejestr Statków, powołując się na to, że jest użytkownikiem wieczystym należącego do Skarbu Państwa terenu, na którym znajduje się podwórko, zwrócił się o usunięcie z niego rzeczy. Podwórko od dekad służyło jako parking, jest tam też wiata śmietnikowa, trzepak, przydomowe ogródki i kilka wiekowych, masywnych drzew.

Użytkowali podwórko od 60 lat. Teraz chcą im wyciąć drzewa

- Sama je sadziłam jak byłam mała! - mówi reporterowi Radia ZET jedna z mieszkanek budynku. W budynku mieszka sporo starszych osób, które żyją tu od momentu, gdy został zbudowany. - Tu jeszcze nawet żadne tramwaje nie jeździły jak ja tu już mieszkałam. A teraz nagle takie coś - dodaje starsza pani.

Czas na opróżnienie podwórka mieszkańcy dostali do 30 czerwca. Nie chcieli jednak na to przystać, więc zatrudnili prawnika i pod koniec miesiąca przekazali pismo nakazujące spółce PRS powstrzymanie się od wszelkich działań. Pod uwagę brana jest bowiem argumentacja o możliwym zasiedzeniu tej nieruchomości. Mieszkańcy argumentują, że przez lata nikt nie rościł sobie żadnych praw do tego terenu i to oni się nim opiekowali.

I nagle, po zmianie na stanowisku prezesa Polskiego Rejestru Statków (jest nim obecnie Henryk Śniegocki, były prorektor Uniwersytetu Morskiego w Gdyni), spółka miała przypomnieć sobie o tym terenie. Dla członków wspólnoty mieszkaniowej przy Hallera 124 informacja, którą znaleźli w swoich skrzynkach pocztowych była szokiem.

Tym informacjom przeczy stanowisko Alicji Belgrau, która w imieniu Polskiego Rejestru Statków odpowiedziała na pytania reportera Radia ZET. - Na przestrzeni lat PRS S.A. podejmował w tym celu rozmowy ze Wspólnotą Mieszkaniową, jednakże za każdym razem, z uwagi na nieprzejednane stanowisko mieszkańców, były one bezskuteczne (rozmowy takie prowadzone były np. w 2016, 2017 oraz 2022 r.) - informuje Alicja Belgrau dodając, że PRS chce w pierwszej kolejności uregulować sytuację prawną działki.

"Stwierdzili, że przyjdą do nas z delegacją. I póki co nic"

Co dalej? Mieszkańcy są pewni, że pod ich balkonami powstanie po prostu betonowy parking. Co na to spółka? - PRS S.A. rozwija swoją działalność i zamierza zagospodarować przedmiotową nieruchomość, jednocześnie zapewniając, że wszelkie podejmowane działania będą zgodne z prawem przy zachowaniu dbałości o środowisko i estetyki otoczenia - odpowiada Alicja Belgrau. Gdy dopytujemy o bardziej precyzyjne plany, słyszymy że na tę chwilę nie zapadły w tej sprawie konkretne decyzje.

Emocje sięgnęły zenitu w poniedziałek 3 czerwca w godzinach porannych, kiedy - jak wynika z relacji mieszkańców - pod ich budynkiem pojawił się człowiek, który na zlecenie PRS miał zacząć wycinać rosnące obok płotu krzewy.

Szybko pojawiliśmy się na miejscu, skontrowaliśmy go, on poszedł do sekretariatu po panią, która przyszła, zapytała co się dzieje, opowiedzieliśmy o sytuacji, stwierdzili, że przyjdą zaraz do nas z oficjalną delegacją. I póki co nic - Piotr Wiśniewski z zarządu wspólnoty budynku przy Hallera

Mieszkańcy pokazują, co - ich zdaniem - z terenem wokół niego chce zrobić Polski Rejestr Statków. Mówią o postawieniu nowego ogrodzenia, które odetnie mieszkańcom dostęp do podwórka. Pokazują, że metr-dwa od ich balkonów będzie już zaczynać się betonowy parking. Sami - jak twierdzą - nie będą mieli gdzie zostawiać aut, drzewa pójdą pod topór, a za korzystanie z chodnika po to, żeby wychodzić z klatki na ulicę, będą musieli PRS-owi płacić.

PRS S.A. komentuje sprawę dla Radia ZET

Poprosiliśmy spółkę o odniesienie się do tych kwestii. - Podkreślam z całą mocą, że PRS S.A. nie będzie podejmował działań na nieruchomości do czasu prawnego uregulowania sposobu korzystania z nieruchomości, w tym nie będzie wycinał drzew. Wyjątkiem może być sytuacja, gdy stan jakiegoś drzewa będzie zagrażał zdrowiu i bezpieczeństwu ludności. W takiej sytuacji PRS S.A. jako podmiot odpowiedzialny za przedmiotową nieruchomość, wystąpi do właściwego urzędu miasta Gdańska o pozwolenia na usunięcie takiego drzewa zgodnie z przewidzianymi procedurami - zaznacza Alicja Belgrau. Zaprzecza też jakoby był plan stawiania nowego ogrodzenia.

Polski Rejestr Statków liczy na podjęcie dialogu z mieszkańcami "celem polubownego rozwiązania sporu oraz ustalenia sposobu korzystania z działki". Spółka potwierdza, że będzie się to wiązało z poniesieniem dodatkowych opłat. - Aktualnie wszystkie koszty związane z działką, z której bezprawnie korzystają mieszkańcy, w postaci podatku od nieruchomości, a także opłaty za użytkowanie wieczyste nieruchomości, ponosi wyłącznie PRS S.A.

PRS S.A. proponowała mieszkańcom, by partycypowali w niniejszych kosztach, jednak kategorycznie odmówili - mówi Alicja Belgrau. - Po 61 latach okazuje się, że nielegalnie chodzimy po naszym chodniku. Że nasz śmietnik nagle stoi tu bezprawnie. Tymczasem oni nigdy nie uprzątnęli tego terenu, nie zamietli, nie oczyścili ze śniegu. A my to robiliśmy i mamy na to faktury! - mówią z żalem w głosie mieszkańcy, którzy zapowiadają walkę o swoje podwórko do samego końca.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Maciej Bąk

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET