Góry, doliny i strome stoki. To dlatego poszukiwania Grzegorza Borysa tyle trwają
Kierownik Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego Anna Moś wyjaśniła, dlaczego poszukiwania Grzegorza Borysa podejrzanego o zabójstwo swojego 6-letniego syna trwają tak długo. Ekspertka zwróciła uwagę na ogromny obszar poszukiwań i trudny teren. - 90 proc. parku to tereny leśne. Doliny często porośnięte są lasem łęgowym podmokłym. Na pewno nie jest łatwo kogoś znaleźć w takim lesie - wyjaśniła.
Wtorek to kolejna, dwunasta już doba poszukiwań Grzegorza Borysa. Śledczy niezmiennie twierdzą, że 44-latek podejrzany o zabójstwo swojego 6-letniego syna, ukrywa się w lasach na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.
Nowe informacje w sprawie obławy pojawiają się każdego dnia od piątku 20 października. We wtorek Żandarmeria Wojskowa potwierdziła, że w miejscu, przez które najpewniej uciekał Grzegorz Borys znaleziono plecak. Były antyterrorysta Grzegorz Mikołajczyk mówi Radiu ZET, że porzucenie go mogło być elementem szerszego planu 44-letniego żołnierza.
Dlaczego poszukiwania Grzegorza Borysa trwają tak długo?
Portal naTemat rozmawiał z Anną Moś, kierownik Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Przyznała, że przeszukanie tego terenu stanowi ogromne wyzwanie. - Park przypomina Beskidy, a niektórym Bieszczady. Mamy tam bardzo dużo wzniesień i głębokich dolin - tłumaczyła.
- To powoduje, że różnice w wysokości pomiędzy wzniesieniami a dolinami są bardzo duże i sięgają nawet 100 metrów. Stoki są też dosyć strome. Jeśli ktoś chce sobie to wyobrazić, to jest tak, jak w Beskidach - wyjaśniła Anna Moś.
Kierownik TPK zwróciła też uwagę, że teren rozciąga się na przestrzeni około 20 tys. hektarów. Jest też wiele miejsc z czasów wojny - w tym bunkrów i wykopów.
- 90 proc. parku to tereny leśne. Doliny często porośnięte są lasem łęgowym podmokłym. Na pewno nie jest łatwo kogoś znaleźć w takim lesie. Drzewa są różnej wysokości i w różnym wieku. Wystarczy się odwrócić. Ktoś da trzy, cztery kroki i tej osoby już nie widać. Łatwo się schować choćby za drzewem, czy w gęstszym fragmencie lasu - podkreśliła Anna Moś.
Zabójstwo 6-latka w Gdańsku. Obława za Grzegorzem Borysem
Przypomnijmy, że do straszliwej zbrodni doszło 20 października w Gdyni. 6-letni Olek zginął, a o jego morderstwo podejrzewany jest jego 44-letni ojciec Grzegorz Borys, który od niemal dwóch tygodni ukrywa się przed służbami.
Do osób przebywających na terenie Trójmiasta od tygodnia trafiają alerty RCB. W specjalnych SMS-ach służby apelują o niezbliżanie się do terenu objętego poszukiwaniami Grzegorza Borysa. Po pierwsze utrudnia to pracę i może przyczynić się do zacierania śladów. Po drugie 44-latek jest uznawany za osobę niebezpieczną.
Czerwona nota Interpolu
Z kolei w poniedziałek Interpol wystawił "czerwoną notę" za poszukiwanym Grzegorzem Borysem. Jego zdjęcie i najważniejsze informacje pojawiły się na stronie internetowej Interpolu.
Osoby, które wiedzą, gdzie może przebywać Grzegorz Borys, proszone są o kontakt z Komendą Miejską Policji w Gdyni pod numerem telefonu 47 74 21 222 lub na numer alarmowy 112. Policjanci apelują, aby nie działać na własną rękę i nie próbować samodzielnie zatrzymywać poszukiwanego 44-latka.
Grzegorz Borys wciąż nieuchwytny. Na jaw wychodzą szczegóły zbrodni
- Dziemianowicz-Bąk może zastąpić Czarnka. Zapowiedziała zmianę ws. religii w szkołach
- Zawiadomienie w sprawie NCBiR. Jest pierwsza decyzja prokuratury
- Godziny otwarcia sklepów 31 października i 1 listopada
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET