Grzegorz Borys wciąż nieuchwytny. Na jaw wychodzą szczegóły zbrodni
Poszukiwania Grzegorza Borysa trwają już jedenasty dzień. – Pierwszy raz od wielu dni pogoda nam sprzyja – mówią naszemu reporterowi policjanci zaangażowani w obławę. Według służb podejrzany o zabójstwo swojego 6-letniego syna nadal się ukrywa na terenie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Na jaw wychodzą nowe szczegóły brutalnej zbrodni w bloku przy ulicy Górniczej w Gdyni Fikakowie.
- 7 zdjęć Zobacz galerię
W poniedziałek w związku z poszukiwaniami 44-letniego Grzegorza Borysa został rozesłany kolejny alert RCB do osób przebywających na terenie Trójmiasta i okolic. Jak informuje nasz reporter Maciej Bąk, wyraźnie widać, że obszar działań służb przeniósł się już poza południowe dzielnice Gdyni. Teraz najwięcej mundurowych widać na północno-zachodnich obrzeżach miasta. To tam zaczyna się potężny obszar parku krajobrazowego, ciągnący się aż do Wejherowa. Właśnie w tych okolicach, pod Łężycami, policja w weekend dostała fałszywy sygnał o tym, że Borys miał rzekomo palić ognisko i grozić komuś nożem. Żartowniś ma już zarzut utrudniania postępowania. Do akcji zaangażowano nowe, liczniejsze siły policji i żandarmerii wojskowej.
Grzegorz Borys wciąż nieuchwytny. Na jaw wychodzą nowe szczegóły zbrodni
Gdy Grzegorz Borys zostanie złapany, usłyszy zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Wstępne wyniki sekcji zwłok wykazały, że 6-letni Olek, zamordowany w mieszkaniu przy ulicy Górniczej w Gdyni Fikakowie, zginął w wyniku rany ciętej szyi – informowała Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. "Fakt" dotarł do nowych szczegółów zbrodni.
– Chłopiec był w łóżku, wiemy, że próbował się bronić, zasłaniać rączkami, świadczą o tym rany na wewnętrznych częściach rąk – powiedział informator dziennika. – To nie było zabójstwo jakich wiele, proszę mi wierzyć – dodał.
– Chłopiec miał rozległe rany szyi, proszę mi wierzyć, że to, co mu zrobił zabójca, nie trwało chwilę. Rozciął mu krtań, mógł na tym zakończyć, ale próbował dalej, obrażenia były straszne, może się pani tylko domyślać, co chciał mu zrobić – mówił poruszony rozmówca "Faktu".
Osoby, które wiedzą, gdzie może przebywać Grzegorz Borys, proszone są o kontakt z Komendą Miejską Policji w Gdyni pod numerem telefonu 47 74 21 222 lub na numer alarmowy 112. Policjanci apelują, aby nie działać na własną rękę i nie próbować samodzielnie zatrzymywać poszukiwanego 44-latka.
Źródło: Radio ZET/Policja/Fakt
- Migranci koczują w rowach i parkach. Słowacja nie radzi sobie z kryzysem
- "Mamy powody do zbrojnej interwencji". Padła groźba z Białorusi
- "Putin zmarł o 20:40". Solowej potwierdza sensacyjne plotki