Ludzie zamykają drzwi przed księżmi. "Pamiętam czasy, kiedy przyjmowali nas prawie wszyscy"

2 min. czytania
03.01.2024 08:07
Obserwuj nas na Google

"Kolęda na zaproszenie" może sprawić, że jeszcze mniej wiernych przyjmie kapłanów w swoich domach - poinformowała Wirtualna Polska. - Mamy wychodzić do ludzi. Nie jesteśmy zaproszeni, ale jesteśmy posłani - mówił biskup diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej Zbigniew Zieliński.

Ksiądz
fot. Karol Porwich/East News (ilustracyjne)

Kolęda, czyli odwiedzanie wiernych w ich domach przez księży rzymskokatolickich, ruszyła w całej Polsce. Jednak coraz częściej kapłani spotykają zamknięte drzwi. Przeważają dwie opcje wizyty duszpasterskiej - "kolęda na zaproszenie", czyli wcześniejsze zapisy na spotkanie z księdzem, oraz tradycyjne chodzenie od drzwi od drzwi.  

- Gdybym chodził tylko "na zaproszenie", to pewnie co roku spotykałbym te same osoby. I to coraz mniej. Jeśli chodzę od domu do domu, większość ludzi mnie wpuszcza, choćby z uprzejmości. W takim systemie spotykam osoby, które mówią, co naprawdę sądzą o Kościele, jak przeżywają relację z Bogiem, czego im brakuje - komentował dla WP ks. Sławomir Rachwalski, proboszcz parafii pod wezwaniem Błogosławionej Jolenty w Gnieźnie.

Redakcja poleca

Kolęda 2024. Coraz mniej parafian przyjmuje księży

Kapłan przyznał, że "zaproszenia ograniczają liczbę odwiedzin, bo ktoś zapomni, nie wypełni, nie przeczyta komunikatu, ale takie spotkanie może trwać dłużej". WP przypomniała, że "kolędy na zaproszenie" wprowadzono w odpowiedzi na ograniczenia podczas pandemii COVID-19. Część z parafii utrzymała tę formułę, co przełożyło się na statystyki.

"Według kartotek w naszej parafii jest około 2430 rodzin. Z tego w tym roku księdza po kolędzie przyjęło 1061 rodzin i jest to około 44 proc. rodzin zamieszkujących w naszej parafii" - przekazała w oświadczeniu Parafia pod wezwaniem Św. Michała Archanioła w Gdyni-Oksywiu.

Z kolei w Środzie Śląskiej (woj. dolnośląskie) księża z Parafii pw. Św. Andrzeja Apostoła odwiedzili tylko co piąty dom wiernych. "Parafia liczy ok. 2440 rodzin. W tym roku wizyta duszpasterska odbyła się na indywidualne zaproszenie rodziny. Około 21 proc. wszystkich rodzin z parafii przyjęło kapłana do swojego domu czy mieszkania" - przekazano w oświadczeniu.

- Idę od domu do domu, bo tylko tak można się oprzeć postawie bierności. W ostatnich latach widać wyraźnie, jak załamuje się przekaz wiary w rodzinach. Starsi i bardziej pobożni umierają, a coraz mniej dzieci i młodzieży uczestniczy w niedzielnej mszy świętej - powiedział WP proboszcz mazowieckiej parafii liczącej 6000 mieszkańców. Szacuje, że przyjmuje go dwie trzecie parafian, ale pamięta czasy, że przyjmowali prawie wszyscy - komentował dla WP proboszcz mazowieckiej parafii liczącej 6000 mieszkańców.

Biskup diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej Zbigniew Zieliński w rozmowie z mediami tłumaczył: - Należy przypomnieć, że prawo kanoniczne zobowiązuje księży do tego, by odwiedzać domy swoich wiernych. A więc ta misja Kościoła nie polega na tym, że ksiądz czeka w kościele, a ludzie ewentualnie go zaproszą lub do kościoła przyjdą. To ma się nijak do tego, co podkreśla papież Franciszek: - Mamy wychodzić do ludzi. Nie jesteśmy zaproszeni, ale jesteśmy posłani.

Źródło: Radio ZET/Wirtualna Polska

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET