Monika zaginęła, jej ciało znaleziono w 5-metrowym dole. Przerażające szczegóły
Karę dożywocia wymierzył w środę Sąd Okręgowy w Sosnowcu Mariuszowi P., oskarżonemu o zabójstwo swojej partnerki - Moniki W.-S. Ciało mieszkanki Jaworznika (woj. śląskie) znaleziono jesienią 2021 r. w lesie w Porębie k. Zawiercia, po kilku miesiącach od zaginięcia. Było zakopane w 5-metrowym dole, miało ślady po brutalnych ciosach młotkiem.
Zabójstwo 42-letniej Moniki W.-S. z Jaworznika wstrząsnęło Śląskiem i całą Polską w listopadzie 2021 roku, gdy odnaleziono jej ciało. Kobieta zaginęła w lipcu 2021 r., niedługo później jej samochód znaleziono w stawie w Zawierciu.
Auto było pozbawione tablic rejestracyjnych i miało zamalowane elementy karoserii. Ciało kobiety zostało odnalezione dopiero po czterech miesiącach w Porębie koło Zawiercia, było zasypane w pięciometrowym dole.
Brutalne zabójstwo Moniki. Jej ciało zakopano w 5-metrowym dole
W środę 14 czerwca, ponad półtora roku od makabrycznego odkrycia, zapadł wyrok w tej sprawie. Oskarżony o zabójstwo Mariusz P. został skazany na dożywocie. W nieprawomocnym wyroku sąd zastrzegł, że o warunkowe przedterminowe zwolnienie P. będzie mógł starać się najwcześniej po 30 latach.
Według ustaleń postępowania P. zadał kobiecie co najmniej 11 ciosów młotkiem. Poza zabójstwem Moniki W.-S. mężczyzna został też skazany za brutalny gwałt na innej kobiecie – w tym przypadku sąd wymierzył mu za to jednostkową karę 8 lat więzienia. Za winnych utrudniania śledztwa (zacieranie śladów) zostali uznani dwaj inni oskarżeni - Paweł B., który zakopał zwłoki Moniki, oraz Łukasz W., który wraz z B. zatopił w stawie samochód należący do ofiary.
"Dziennik Zachodni" poinformował, że Mariusz P. nie przyznał się do brutalnej zbrodni, a Monikę miał "zabić przypadkowo". Zeznał, że chciał ją tylko wystraszyć, a zabił w obronie własnej.
Obrona oskarżonego, jak przekazał dziennik lokalny, zapowiedziała, że będzie odwoływać się od surowego wyroku. - To co jest najistotniejsze z punktu widzenia tej sprawy i przyjętej linii obrony, braki dowodowe, których nie dostrzegł sąd okręgowy, uzupełnił te braki tak naprawdę własnymi przypuszczeniami, mniemaniami, które ocenił w ramach swobodnej oceny. Obrona nie zgadza się z takim podejściem – przekazał adwokat skazanego.
Proces odbywał się z częściowym wyłączeniem jawności - publiczność była wypraszana z sali rozpraw, kiedy było prowadzone postępowanie dowodowe dotyczące zarzutu gwałtu. Z tego samego powodu niejawna jest część ustnego uzasadnienia wyroku.
RadioZET.pl/PAP - Krzysztof Konopka/Dziennikzachodni.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET