`

Możliwe pierwsze odejścia z "Wiadomości" TVP. Pojawiły się dwa nazwiska

3 min. czytania
20.10.2023 10:44
Obserwuj nas na Google

Opozycja zapowiada, że po utworzeniu rządu przeprowadzi fundamentalne zmiany w mediach publicznych, zwłaszcza w TVP. Jak informują Wirtualne Media, część pracowników państwowej stacji rozważa odejście z pracy, zanim nowa władza zdecyduje się przeprowadzić czystki kadrowe. Portal wymienił już pierwsze nazwiska tych, którzy potencjalnie mogą opuścić TVP.

TVP
fot. TVP (screen)

Po wyborach parlamentarnych może dojść do "trzęsienia ziemi" w mediach publicznych. Donald Tusk niejednokrotnie zapowiadał, że gdy opozycja przejmie władzę - a to wydarzy się najprawdopodobniej w grudniu - to zmiany w TVP i innych jednostkach zostaną dokonane błyskawicznie.

Opozycja przejmie TVP po wyborach? Dwa scenariusze

Przedstawiciele trzech formacji, które prawdopodobnie stworzą nowy rząd (KO, Lewica, Trzecia Droga) nie zamierzają czekać do 2028 roku na koniec kadencji obecnej Rady Mediów Narodowych. To ten organ - powołany we wczesnej fazie rządów PiS w 2016 roku - odpowiada m.in. za obsadzanie stanowisk w zarządach państwowych spółek medialnych.

Jak informuje portal Wirtualne Media, jedną z metod, które rozważa opozycja, jest postawienie obecnej TVP w stan upadłości oraz powołanie zarządu komisarycznego, który kierowałby telewizją zamiast obecnych władz. To pozwoliłoby m.in. dokonać czystki personalnej, zwłaszcza wśród pracowników serwisów informacyjnych i publicystycznych.

Innym branym pod uwagę rozwiązaniem jest - jak podają WM - "przegłosowanie przez parlament uchwały unieważniającej wybór członków Rady Mediów Narodowych i powołanie nowych, związanych z obecną opozycją". To również pozwoliłoby desygnować nowe osoby do władz TVP, ale też Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej.

Kto może odejść z TVP? Są już pierwsze nazwiska

Ale to nie wszystko. Wirtualne Media donoszą o fatalnej atmosferze w siedzibie Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. "Dziennikarze spodziewają się, że już w styczniu mogą stracić pracę. Czują się jak na Titanicu i liczą na cud. Byłoby nim zawiązanie koalicji PiS-u z Trzecią Drogą i Konfederacją. Z programów informacyjnych zniknęła więc krytyka Władysława Kosiniaka-Kamysza i Szymona Hołowni. Wiele osób jest zdezorientowanych i nie wie, jak pisać materiały, żeby ich oszczędzono" - czytamy.

Już wiadomo, że niektórzy pracownicy TVP nie chcą czekać. Wirtualne Media donoszą nieoficjalnie, że nad odejściem przez wypowiedzenie zastanawiają się m.in. Bartłomiej Graczak (w państwowej telewizji od 2016 roku, dziś m.in. reporter „Wiadomości” TVP1 i prowadzący programy publicystyczne w TVP Info) oraz Adrian Borecki, reporter "Wiadomości. Choć ten drugi w rozmowie z "WM" dementuje te pogłoski, twierdząc, że "pracuje na 100 proc.", ale ma teraz "kilka dni wolnego".

"Jeśli mają pieniądze, to odejdą, by nie być stygmatyzowani"

A dlaczego w ogóle mieliby odchodzić? - Jeśli mają za co żyć, to ewakuacja może być dla nich wizerunkowo lepsza i bardziej honorowa niż zwolnienie. Czekanie do stycznia nie dla wszystkich będzie korzystne. Będą wtedy wymieniani w artykułach prasowych w jednym szeregu z najbardziej krytykowanymi twarzami TVP: Holecką, Adamczykiem, Ogórek, Kłeczkiem czy Rachoniem - tłumaczy anonimowo w rozmowie z portalem jeden z pracowników TVP.

Zapewne kalkulują, że szybsze odejście to większa szansa na przejście na przykład do Polsatu czy innego medium, które zaakceptuje transfer po latach w TVP. Potem może zabraknąć miejsc w takich redakcjach albo będą postrzegani jako najbardziej PiS-owscy. [...] Jeśli mają pieniądze, to odejdą wcześniej, żeby nie być stygmatyzowani - pracownik TVP w rozmowie z "Wirtualnymi Mediami"

Rozmówca WM jest zdania, że część zwolnionych pracowników TVP raczej nie przejdzie do konkurencji, ale może spróbować swoich sił w biznesie, np. w agencjach reklamowych czy branży PR. Niektórzy - ci najlepiej zarabiający - zapewne zgromadzili oszczędności, które pozwolą im na "miękkie lądowanie" w nowej rzeczywistości. Część z nich mogła też swoje pieniądze z wysokim pensji zainwestować, np. w nieruchomości.

Inny z rozmówców zwraca jednak uwagę na fakt, iż w PiS mają duży żal do ludzi z TVP. Chodzi przede wszystkim o "nadgorliwość w kampanii", co miało przyczynić się do "słabszych niż oczekiwano wyników obozu rządzącego i mobilizacji opozycji".

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET