`

Nauczyciele apelowali o to nieraz. MEN ma jednak zupełnie inne plany

5 min. czytania
31.07.2024 07:47
Obserwuj nas na Google

Zamiast 25 uczniów w najmłodszych klasach - 29. Więcej dzieci też w przedszkolach i świetlicach. MEN planuje wprowadzić takie zmiany od września, by pomieścić nowych uczniów z Ukrainy. - Maksymalnie 20 - tyle zdaniem nauczycieli powinny liczyć grupy, by można było komfortowo pracować.

Szkoła
fot. Wojciech Olkusnik/East News

MEN zmienia przepisy

Średnio 23 osoby. Pracę z taką klasą Małgorzata, nauczycielka matematyki w łódzkiej podstawówce, uznaje za w miarę komfortową. Właśnie tyle liczyła jedna z jej klas w ubiegłym roku szkolnym i pracę z nią wspomina bardzo dobrze. - Wiele zależy też od tego, jaki jest poziom grupy. Jeśli jest wyrównany, tak jak w tej mojej ubiegłorocznej, to da się do wszystkich dzieci dotrzeć – wyjaśnia matematyczka.

W idealnym świecie klasy według niej powinny jednak liczyć do 20 osób. -  To byłby dopiero duży komfort pracy – przyznaje. Nie ukrywa, że część nauczycieli patrząc na niż demograficzny, który zmierza do szkół, upatruje w nim szansy właśnie na mniejsze grupy. Dzięki temu szkolna kadra nie straciłaby godzin, a młodzież w końcu mogłaby się uczyć w lepszych warunkach. Nauczyciele niejednokrotnie apelowali w tej sprawie do Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Od września więcej uczniów

MEN plany ma jednak zupełnie inne i od września limity w klasach chce zwiększyć. Powodem mają być uczniowie z Ukrainy. Przypomnijmy, że od roku szkolnego 2024/2025 ukraińskie dzieci przebywające w Polsce obowiązkowo będą musiały chodzić do szkoły lub przedszkola, bez względu na to, czy uczą się zdalnie w systemie ukraińskim (z wyjątkiem uczniów ostatnich klas). Jeśli rodzice nie zapiszą ich do podstawówki czy liceum, nie dostaną świadczeń typu 800 plus, czy 300 plus. MEN liczy, że w ten sposób polskiemu systemowi oświaty przybędzie nawet 80 tys. dzieci, głównie w podstawówkach.

Jak czytamy w projekcie rozporządzenia przygotowanym przez resort edukacji, klasy 1-3 w podstawówkach od września będą mogły więc liczyć maksymalnie 29 osób (zamiast 25). Limity wzrosną też m.in. w przedszkolach z 25 do 28 dzieci i w świetlicach o 4 osoby (tu przelicza się liczbę dzieci na liczbę nauczycieli). Dodatkowych dwóch uczniów z Ukrainy mają też przyjąć przedszkola i szkoły integracyjne oraz specjalne. - Większa liczba dzieci z zagranicy powinna być powodem do zmniejszenia liczby uczniów w klasach chociażby ze względu np. na barierę językową – stwierdza od razu Małgorzata.

Redakcja poleca

Opowiada, że do podstawówki, w której uczy, przychodziły dzieci rewelacyjnie mówiące po polsku, ale też takie, które nic nie rozumiały po polsku. - Nawet kilka miesięcy temu do mojej klasy dołączył taki chłopczyk. Wtedy w ramach jednej lekcji trzeba prowadzić tak naprawdę dwie, bo tworzy się kolejna grupa, do której trzeba dotrzeć. Oprócz tego trzeba pamiętać o indywidualizacji zajęć. Teraz mnóstwo dzieci ma opinię o trudnościach w nauce i do każdego trzeba dopasować metody pracy - przypomina nauczycielka matematyki.

MEN oszczędza

Co ze starszymi uczniami? W rozporządzeniu co prawda nie ma z góry narzuconych limitów w klasach 4-6 oraz w liceach i technikach, ale według pomysłu MEN do wydziałów edukacji w samorządach będą mogli zwrócić się ukraińscy rodzice, by urząd pomógł im znaleźć miejsce dla ich dzieci w szkołach średnich. O ich dopisaniu zdecyduje dyrektor placówki. Nauczyciele zwracają uwagę na to, że już teraz klasy w liceach czy technikach liczą nieraz 32, a nawet 35 uczniów. Jeśli dopisze się kolejnych, grupy będą prawie 40-osobowe.

Zdaniem szkolnej kadry rozwiązanie jest proste: trzeba otworzyć więcej klas liczących po kilkanaście osób. Jak nie trudno się domyślić, wszystko rozbija się jednak o pieniądze. O wiele tańsze jest dołączenie do istniejących grup po kilkoro uczniów niż utworzenie kolejnego oddziału, który oznacza m.in. kolejne godziny dla nauczycieli. „Barbara Nowacka przekonuje, że smak pracy w takich klasach się nie zmieni. Zmieni się i to bardzo, co zaowocuje niechęcią do Bogu ducha winnych dzieci ukraińskich” – pisze na swoim BelferBlogu Dariusz Chętkowski, polonista z Łodzi.

Redakcja poleca

Dalej wyjaśnia: „Gdy pojawią się poważne problemy, a w przeładowanych klasach są one nieuchronne, rodzice będą reagowali agresją i żądaniem przeniesienia dziecka do klasy, gdzie nie ma Ukraińców. W ostateczności zabiorą ze szkoły i przeniosą do innej.” Również jest zdania, że klasy powinny być 20-osobowe.

Ola Korczak, polonistka z Warszawy, w rozmowie o regresie umiejętności mówienia wśród młodzieży, również podnosiła problem liczebności klas i to właśnie w nim upatrywała przyczynę tego, jak młodzież źle mówi. „Lekcje polskiego odbywają się w pełnym składzie klasy. Zwykle to jest ponad 30 osób, w technikach nawet 40 osób, a lekcje języka angielskiego prowadzone są w 15-osobowych grupach. Nauczyciel ma wtedy o wiele większe możliwości zadbania o to, by każdy się wypowiedział. Jeżeli na lekcjach polskiego jest 30 osób, to może się zdarzyć, że przez cztery lata liceum ktoś nie odezwie ani razu” - mówiła w rozmowie z RadioZET.pl.

Kilkoro uczniów w klasie nie zawsze najlepsze

„Matematycy często od tego zaczynają rozmowę o pracę, czyli od ustalenia, ile osób liczą klasy. Jeśli grubo powyżej 30. osób, rezygnują z takiej szkoły" - dodaje kolejny argument na swoim blogu Chętkowski. Nie mówiąc już o tym, że trudno w ogóle taką liczbę dzieci zapamiętać. Stają się one anonimowym tłumem, a nauczanie zmienia się w ocenianie, bo każdemu - jak przypomina - trzeba wystawić trzy oceny w semestrze.

Zwolennicy pomysłu MEN nieraz przypominają, że wiejskie szkoły, które w klasach mają nieraz kilkoro uczniów, wcale nie lądują wyżej w rankingach – wręcz odwrotnie. Wyniki egzaminów ósmoklasisty pokazują, że zostały one daleko w tyle. - Jest wiele przyczyn tego zjawiska. Na pewno nie jest tak, że mała grupa zapewnia sukces. Pewna doza rywalizacji jest dobrą rzeczą. Jeśli w klasie są cztery osoby i wszystkie mają problemy z nauką to nie ma do kogo równać – mówi Małgorzata. Co innego jednak, zaznacza, gdy w klasie jest kilkoro uczniów, a co innego gdy kilkunastu.

Projekt rozporządzenia MEN zmieniający rozporządzenie w sprawie organizacji kształcenia, wychowania i opieki dzieci i młodzieży będących obywatelami Ukrainy trafił do konsultacji publicznych pod koniec lipca. Do połowy sierpnia jest czas na zgłaszanie opinii do projektu. Rozporządzenie ma wejść w życie 1 września 2024 roku. Przypomnijmy, że zwiększenie liczby uczniów w klasach najmłodszych po raz pierwszy umożliwiono w marcu 2022 roku, czyli tuż po wybuchu wojny w Ukrainie.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET