Nowy rok szkolny, nowe przepisy dotyczące telefonów w szkołach? "Zdecydujemy wspólnie"
Wraz z początkiem roku szkolnego wraca dyskusja na temat używania smartfonów w szkołach. Projekt Polski 2050 dotyczący zakazu korzystania z telefonów w podstawówkach od sierpnia tkwi w Komisji Edukacji i Nauki. Szkoły nie czekając na odgórne przepisy, ustalają z rodzicami i uczniami, jakie zasady byłby najlepsze.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak młodzież zachowuje się w szkole po wakacjach
- Co zakłada projekt ustawy o zakazie telefonów w szkołach zaproponowany przez Polskę 2050.
- Dlaczego część nauczycieli jest przeciwna zakazowi korzystania z telefonów w szkołach.
- W wakacje praktycznie codziennie byłam w pracy i widziałam, jak od połowy sierpnia nasi uczniowie siedzieli cały czas na szkolnym boisku i mówili, że tęsknią za szkołą. Widać, że są spragnieni relacji, towarzystwa rówieśniczego – opowiada Bożena Będzińska-Wosik, dyrektorka SP nr 81 w Łodzi. O wyjmowaniu telefonów komórkowych na przerwie, które tutaj nie są zakazane, nie ma więc na razie mowy. - Oczywiście są dzieci, które bez telefonów nie mogą żyć, ale są to wyjątki – dodaje dyrektorka.
- Widać, że się dawno nie widzieli, więc nadrabiają rozmowy – zauważa podobnie Magdalena, nauczycielka biologii w jednym z łódzkich liceów. Tu też z telefonu na lekcjach nie można korzystać, chyba, że nauczyciel o to poprosi. Na przerwach ograniczeń nie ma, więc często młodzież siedzi z telefonem i gra. - Teraz korytarz żyje – stwierdza Magda.
Bez telefonu tylko w szkole
Nauczyciele nie ukrywają, że mogłoby być tak zawsze. Bo zazwyczaj im dalej w rok szkolny, tym gorzej. - Niekontaktowe, nafaszerowane elektroniką – myśli, gdy patrzy na uczniów Dorota, matematyczka z Warszawy. - Ewidentnie czas wolny po szkole spędzają na siedzeniu przy komputerze, widać to po nich – nie ma wątpliwości. Co nadmierne korzystanie ze smartfonów robi z dziećmi, nauczyciele mogą długo wyliczać. Są zdecydowanie mniej cierpliwe, szybko się nudzą. Najchętniej rozwiązywałyby tylko krótkie ćwiczenia, w czasie których nie potrafią się zresztą skupić.
Potwierdza to m.in. raport „ Internet dzieci” Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa opublikowany w marcu tego roku. W grupie wiekowej 7-14 lat 83 proc. dzieci korzysta z internetu, codzienne spędzają w sieci średnio 4,5 godz. Największy spadek ich cyfrowej aktywności to godziny 9–12, kiedy są na lekcjach. Potem nadrabiają kontakt z ekranem.
Stąd pod koniec czerwca Polska 2050 zgodnie z obietnicą złożyła projekt ustawy zakazujący (z wyjątkami, które będą mogły określić szkoły) korzystania przez uczniów w podstawówkach na terenie szkół z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych umożliwiających porozumiewanie się na odległość. Projekt daje też możliwość wprowadzenia takiego zakazu w szkołach ponadpodstawowych, ale to już zależałoby od ich woli.
„Dzieci i młodzież spędzają więcej czasu na swoich telefonach komórkowych niż na rozmowach z rówieśnikami i rodzicami. Ciągłe korzystanie z telefonów powoduje izolację i prowadzi do siedzącego trybu życia. W efekcie prowadzi to do złego stanu zdrowia psychicznego i fizycznego” – czytamy w uzasadnieniu projektu. Dalej autorzy nowych zasad przypominają, że przez telefony komórkowe osłabiły się umiejętności komunikacyjne, koncentracja uczniów, a telefon dzwoniący lub wibrujący w czasie lekcji „odciąga od nauki i jest wyzwaniem dla nauczycieli.” Dzięki zmianie przepisów uczeń zacznie korzystać z technologii „dopiero, gdy będzie świadomy zagrożeń i będzie miał umiejętności ograniczania wpływu tych zagrożeń na jego postępowanie.”
Co z pomysłem Polski 2050 w sprawie telefonów w szkołach?
Projekt na początku sierpnia w czasie pierwszego czytania w Sejmie skierowano do Komisji Edukacji i Nauki. Część posłów uznało bowiem, że brakuje w nim szczegółowych mechanizmów egzekwowania zakazu, jasno określonych sankcji i katalogu wyjątków od zakazu. W czasie dyskusji przypominano też, że technologia jest nieodłączną częścią życia młodych ludzi i zakaz nie może być jedynym środkiem rozwiązania problemu. Na razie więc w sprawie odgórnych zmian w przepisach nic się nie dzieje.
- Jest źle – tak krótko podsumował stan uczniów nadmiernie korzystających z internetu i urządzeń cyfrowych Krzysztof Obrębski, pedagog, psychotraumatolog, wicedyrektor Zespołu Szkół nr 31 im. Kilińskiego w Warszawie. Coraz słabsze więzi i relacje, problemy ze snem, koncentracją, percepcją, a nawet z wysławianiem się – skutki nadmiernego przebywania w świecie wirtualnym mógłby wymieniać długo. W szkołach nie brakuje uczniów w trakcie terapii, uzależnionych od cyfrowych narzędzi.
- Zagrożenie cyfrowe jest naprawdę duże – stwierdzał pedagog, ale jak mówi, przede wszystkim jest zwolennikiem nie zakazywania, ale edukowania i pokazywania, co nadmierne korzystanie z telefonów może powodować. - Świadomość cyfrowych zagrożeń także wśród rodziców jest kluczowa – zauważa. - Niestety, to już jest przedłużenie ręki – dodaje Ewelina, polonistka z Krakowa. Zna uczniów doskonale i wie, że odcięcie się od tego z dnia na dzień, bo tak mówi ustawa, będzie niemożliwe - Będą próbowali korzystać z telefonów w szatni, w toalecie, nie będzie się dało tego kontrolować – mówi.
Wielu nauczycieli uważa też, że tu chodzi nie tylko o telefony, ale o samodzielność szkół i ich dostosowanie się do środowiska, bo inaczej będzie reagować na problem telefonów szkoła wiejska, inaczej warszawska. - Wolno nagrywać, robić zdjęć bez zgody koleżankom, kolegom, nauczycielom. Z telefonu na lekcjach korzystamy, gdy nauczyciel o to prosi, do celów dydaktycznych – Ewelina uważa, że takie zasady byłby najlepsze w wypadku młodzieży, a Magdalena przypomina, że dział dotyczący uzależnień cyfrowych i e-bezpieczeństwa znajdzie się na edukacji zdrowotnej.
W wypadku młodszych dzieci zakaz najczęściej obowiązuje zarówno na przerwach, jak i na lekcjach, z określonymi wyjątkami. Teraz na początku roku szkolnego wiele szkół planuje omówić na spotkaniach z rodzicami zasady korzystania z elektroniki. - Będziemy robić duży projekt pt. „Telefon: wróg czy przyjaciel?” i będziemy wspólnie trójstronnie - rodzice, nauczyciele i uczniowie - w debacie próbowali sami uzgodnić nowe zasady – zapowiada Bożena Będzinska-Wosik.
To szkoły zdecydują?
O pozostawieniu wolnej ręki szkołom w tym zakresie niejednokrotnie mówiła szefowa MEN Barbara Nowacka z KO. - Uważam, że autonomia szkoły, pewne prawa rodziców też są od tego, żeby sprawy takie jak obecność telefonów regulować na poziomie regulaminów szkół – podkreślała na antenie Radia ZET Nowacka. Lubnauer odpowiadając w kwietniu na interpelację posłanki KO Katarzyny Matusik-Lipiec w sprawie zmian w przepisach dotyczących smartfonów w szkołach, zapowiedziała jednak , że MEN zamierza „doprecyzować w ustawie zakres możliwych działań szkoły w określaniu warunków korzystania z telefonów komórkowych”.
Chodziło konkretnie o dodanie przepisu, który wprost pozwoli na wprowadzanie zakazu ich używania na terenie szkoły. Dotychczas przepisy mówiły jedynie o możliwości ograniczenia używania smartfonów. Na razie nic się takiego nie wydarzyło. Zgodnie z prawem oświatowym szkoły w swoich statutach i regulaminach określają warunki wnoszenia i korzystania z urządzeń elektronicznych. Każda robi to w swoim zakresie. Według danych zebranych przez Fundację GrowSPACE w listopadzie 2024 roku prawie 52 proc. przebadanych szkół w Polsce wprowadziło zakaz korzystania z telefonów komórkowych przez uczniów na swoim terenie i w czasie zajęć.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET