`

Ojciec torturowanego Kamila oskarża wujka. "Wszyscy kłamią". Szpital publikuje nowe dane

3 min. czytania
21.04.2023 15:05
Obserwuj nas na Google

8-letni Kamil już 18. dzień przebywa w szpitalu w Katowicach. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie postawiła zarzuty czterem osobom, biologiczny ojciec chłopca dużą część winy przypisuje wujkowi malca, a Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka publikuje nowe dane o stanie zdrowia 8-latka: "Póki co nie ma mowy o wybudzaniu chłopca".

Ojczym torturowanego Kamilka zatrzymany
fot. Facebook/Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka

Tortury 8-letniego Kamila wyszły na jaw 3 kwietnia po tym, jak jego biologiczny ojciec - 50-letni Artur Topól - złożył zawiadomienie na policję. Dawid B., ojczym 8-latka, wraz z byłą partnerką pana Artura - Magdaleną B. - zatajali przed nim informacje o życiu dziecka, a on sam nie miał praw rodzicielskich, dlatego do mieszkania socjalnego przy ul. Kosynierskiej w końcu wszedł patrol. To, co zobaczyli, zszokowało całą Polskę.

Więcej o sprawie:  8-letni Kamil był torturowany. "MOPS i kurator to zlekceważyli, wszyscy po kolei"

Cierpienia 8-letniego Kamila. "Oni wszyscy kłamią"

Z ustaleń wynika, że 29 marca 8-latek został rzucony na piec węglowy w kuchni. Dawid B. polewał go wrzątkiem, przypalał papierosami. Chłopiec miał liczne złamania, niektóre już zrośnięte. Pan Artur mówił, że matka i jego była żona, żeby odwieść go od dociekania prawdy, opowiadała mu zmyślone historie. Jak podaje portal fakt.pl, raz twierdziła, że 8-latka oblał gorącą herbatą jego młodszy brat, z kolei następnym razem - że poparzył się podczas kąpieli.

Redakcja poleca

Wmawiała też, że chłopiec był w szpitalu, że przepisano mu na oparzenia specjalną maść. Wszystko to celem uwiarygodnienia wersji, że rodzina należycie się nim opiekuje. - Ona po prostu kupiła zwykłą maść w aptece, taką bez recepty! - mówi cytowany przez "Fakt" Topól.

Dziś zarówno Dawid B., jak jego partnerka, była żona Artura Magda, siedzą za kratkami, czekając na proces. Poza nimi, współodpowiedzialni zdają się też być wujek i ciocia 8-latka: Aneta J. (45 l.) i Wojciech J. (61 l.). Rodziny wspólnie zamieszkiwały niewielkie mieszkanie, w którym od dawna rozgrywał się dramat chłopca. Teraz biologiczny ojciec poddaje pod wątpliwość deklaracje Wojciecha J., jakoby "niczego nie widział", bo właśnie taką wersję przedstawił podczas przesłuchania w Prokuraturze Okręgowej w Częstochowie. - Hardo stawiali się, że nic im nie zrobię, gdy pytałem o to, co stało się z Kamilkiem, co zrobili memu dziecku. [...] To niemożliwe, by nic nie widział. Kamilek spał w jego pokoju! - mówi cytowany przez "Fakt" ojciec. - Oni wszyscy kłamią - puentuje.

Nowe dane ze szpitala. Co z 8-latkiem? "Póki co, nie ma mowy o wybudzaniu"

Podczas gdy prokurator postawił zarzuty czterem osobom wymienionym powyżej - ojczym i matka siedzą w areszcie, wujek z ciocią otrzymali policyjny dozór - szpital z Katowic relacjonuje stan zdrowia chłopca. "Stan Kamilka przez ostatnie dwa dni nie uległ pogorszeniu. Chłopczyk jest nadal w ciężkim stanie na oddziale intensywnej terapii. Jest w głębokiej śpiączce, dzięki czemu nie czuje bólu, a jego obrażenia mają szanse szybciej się zagoić. Taka sytuacja potrwa jeszcze dłuższy czas. Póki co nie ma mowy o wybudzaniu chłopca. Jego stan musi się poprawić" - czytamy. Piątek jest 18. dniem pobytu Kamila w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka.

RadioZET.pl/Fakt/Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET